Rządy Donalda Tuska coraz bardziej wyglądają na paniczną ucieczkę z zielonej wyspy. Analiza zachowań i tematów podsuwanych społeczeństwu nie pozostawia wątpliwości. Co ciekawe świadczy o tym nie sprawdzone juz tyle razy popłyniecie zgodnie z badaniami opinii publicznej ale właśnie to co Tusk robi wbrew większości. Do tej pory kolejne batalie, będące de facto bataliami o pietruszkę skutecznie windowały poparcie dla PO i mumifikowały obraz III RP. Dopalacze, kibice, automaty, pięknie kadrowany premier luzak, zielona plama na mapie za plecami, rosnąca konsumpcja, do tego pomagały prześcigające się w lizusostwie prosalonowe media. W ciągu ostatnich 5 lat tylko dwa razy Tusk poszedł wbrew większości, pierwszym było podniesienie stawki podatku VAT, drugim obecna batalia podwyższenia wieku emerytalnego.
W pierwszym przypadku przyczyną była konieczność ratowania finansów publicznych, brak kary (spadku poparcia) spowodował, czemu trudno się dziwić, euforię i przekonanie, że wszystko mogą zrobić. Jeśli ktoś kradnie rower i nikt go nie ściga, nikt nie szuka, nikt nie narzeka, przyjdzie po więcej. Ale drugi przypadek jest ciekawszy, nikt rozsądny nie wierzy w to, że nagle u takich osób jak Tusk, Rostowski czy Boni nagle włączył się instynkt państwowy i wbrew wszystkim przeprowadzą niepopularne decyzje bo tak trzeba. Bo nie ma innego wyjścia. A właśnie oni tu i teraz biorą to na swoje barki i sumienia. Sztuczność całego sporu widać było przy „sporze” Pawlaka z Tuskiem. Kompromis okazał się przyjęciem warunków Tuska, a jedynym celem konferencja w TVN w której obaj wystąpili z zatroskanymi twarzami, uspokajając Polaków że zagrożenie minęło. Przypomina to policjanta proponującego 500 zł mandatu który w ramach humanizacji życia godzi się ostatecznie na 300 zł co delikwent przyjmuje z westchnieniem ulgi i niejasnym przekonaniem, że „zarobił” 200 zł.
Zagadkowa przyczyna zachowania Tuska może być bliżej niż myślicie, skoro nie chodzi o interes państwa (pamiętajcie to Tusk i jego kamanda), ani o brakującą kasę (skutki finansowe pojawią się za lat naście), ani o słupki w sondażach, musi chodzić o ... UCIECZKĘ. Dokładnie, według mnie Tusk przygotowuje się na ucieczkę z „zielonej wyspy”. Cała reforma emerytalna ma służyć temu by w pewnym momencie mógł powiedzieć, „oto odchodzę, nie dlatego że byłem nędznym premierem, łasym na poklepywanie, mającym gdzieś interes Polski i jej znaczenie, odchodzę bo podjąłem trudne decyzje, wbrew wszystkim, wbrew sondażom, samotny jak biały żagiel”. Zaprzyjaźnione media płakać będą rzewnymi łzami za „mężem stanu” który poległ w nierównie walce, sam przeciw wszystkim.
Daleki też jestem od przekonania że to jakaś zagraniczna fucha jest przyczyną chęci porzucenia stanowiska premiera, bo to nie Tusk ją sobie wymarzył, Tusk jedynie dostała taką propozycję, niczym od Luca Brasi, propozycję nie do odrzucenia. Zużycie Tuska i zmęczenie nim i jego stylem postępowałoby nadal być może do momentu gdy jak w 2005 r. wygrałby PIS. Rządzący III RP nie mogą do tego dopuścić. Kopniak dla Tuska i wymiana go na „nowego” jest jedyną szansą na utrzymanie „status quo”. Bo i salon i jego pożyteczni idioci nie maja żadnych wątpliwości, że jeśli PIS wróci do władzy to system medialno-polityczny III RP zostanie starty z powierzchni ziemi. Nerwowe posunięcia ostatnich dni, hucpa Millera i Palikota, niezborność komunikatów wskazuje jednak, że w ich doskonałym planie są błędy, pycha i pewność siebie zawiodła, czasu maja coraz mniej. III RP się chwieje. Carthaginem esse delendam.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)