9 obserwujących
50 notek
59k odsłon
  216   0

Doda naturalnie piękna. Lekarz który ją pomówił przykładnie ukarany.

image

Temat może wydawać się mało poważny, ale tylko na pierwszy rzut oka. Pokazuje, jak łatwo kogoś pomówić, obrazić, a jednocześnie jak trudno przed takim pomówieniem bronić się w Polsce, nawet jeśli jest się osobą publiczną i znaną.

Sprawa miała swój początek  w 2013 r., gdy  w programie TVN "Na językach" chirurg plastyczny (czyli potencjalny autorytet i ekspert) stwierdził, że artystka przeszła wiele operacji poprawiających jej urodę, a ta postanowiła wtedy skierować sprawę do sądu. Lekarz nie ograniczył się do ogólnego osądu wyglądu artystki. Opierając się na swoim chirurgicznym doświadczeniu dokonał ewidentnego nadużycia.

"Posiłkując się moim zdjęciem i markerem, pokazywał przed milionami widzów ze szczegółami, w których miejscach konkretnie ingerował chirurg plastyk w moją twarz.  Wszystko to było kłamstwem i rozpoczęło lawinę obrzydliwych komentarzy pod moimi zdjęciami, czy artykułami, które uderzają we mnie do DZIŚ" - skomentowała Doda na Facebooku. Ta niby prosta sprawa przed sądem trwała od 2013 roku do ostatniej środy 21 kwietnia 2021 roku i tylko wyjątkowej determinacji i charakterowi zawdzięcza Doda, że udało się jej uzyskać korzystny wyrok.

W ramach procesu gwiazda poddała się specjalistycznym badaniom, które miały wykazać, na ile jej twarz miała rzekomo być modyfikowana przez chirurga. "Specjaliści wskazani przez sąd dokładnie analizowali moją skórę, szukając na niej mikroblizn za uszami, we włosach, a także w nosie i na podniebieniu. Prześwietlenia i skany wskazały również brak ingerencji w kości, tym samym ostatecznie przekreśliły tezę 'doktora'" - podkreśliła Doda. Artystka nie ukrywa, że czuła się upokorzona faktem, iż to ona musi dochodzić prawdy, poddając się wyczerpującym badaniom. " Czułam się jak zwierzę. To straszne, że osoba popularna musi walczyć w ten sposób o prawdę, ale było to najlepsze wyjście".

Końcowy efekt osładza jej jednak trudy. W środę 21 kwietnia Sąd Apelacyjny w Warszawie orzekł prawomocnie, że dobra osobiste Dody zostały naruszone przez eksperta TVN, który musi ją przeprosić i zapłacić 50 tys. zł zadośćuczynienia. Gwiazda postanowiła tym samym ostrzec swoich fanów przed nieuczciwymi lekarzami. "Wiem, że wiele kobiet przychodzi z moim zdjęciem twarzy do lekarzy, chcąc poddać się tym samym operacjom, którym niby ja się poddałam. Teraz już będą wiedzieć, że będą to wyrzucone pieniądze w błoto, bo takowych nie było. I mam nadzieję, że nie dadzą się zwieść żadnym 'specjalistom', bo jak widać i oni kłamią, a efekty mogą być różne i niestety nieodwracalne" - podsumowała Doda.

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale