11 obserwujących
108 notek
82k odsłony
  227   2

Tusk znów staje się płaczliwy i mendowaty, czyli taki, jak opisała go jego własna żona.

Nikt nie zna człowieka tak dogłębnie, jak jego własna żona. Nie da się przez kilkadziesiąt lat wdziewać maski wrażliwca, fajno polaka, czy człowieka obdarzonego empatią. Prawdziwa twarz i tak przebije się przez maski przybrane na potrzeby chwili.

Coraz gwałtowniej przemija mit Donalda Tuska, jako poważnego polityka i sprawnego stratega. Człowiek ten nie jest obecnie w stanie sformułować żadnego sensownego stanowiska, czy opinii, bowiem jego umysł wydaje się całkowicie zawładnięty obsesyjnym postrzeganiem partii rządzącej i jej prezesa. Ci, którzy liczyli na stworzenie jakiegoś sensownego programu dla Polski w kontrze do obozu rządzącego tracą chyba ostatnią nadzieję.  

Co gorsza skończył się medialny monopol, który skutecznie przykrywał wcześniejsze wpadki i niedociągnięcia, oraz kreował wizerunek polityka, którym Tusk nigdy nie był. Zaczyna się znów stawać na przemian płaczliwy i mendowaty, taki jakim widziała go osoba najlepiej go znająca, czyli własna żona. Strach przed mediami i nieprzewidywalnymi dziennikarzami spowodował, że zaczyna ograniczać się do wrzutek na Twitterze, w których coraz bardziej pokazuje swoją frustrację i bezradność jednocześnie.

Ostatni twitterowy wpis dotyczący "obsesji Kaczyńskiego", to apogeum upadku i ostateczna klęska planu, z jakim został tu przez europejskich lewaków przysłany. Zamiast zamierzonego skutku wywołuje tylko uczucie politowania i zwykłej ludzkiej troski. Wszyscy bowiem widzą, że tym, co ma coraz większe obsesje i urojenia, nie jest na pewno Kaczyński, lecz autor tego wpisu. Jarosław Kaczyński dał się kilka razy skutecznie sprowokować, co dało później pożywkę antypisowskim mediom na mielenie tematu przy każdej okazji.

Ileż razy były przypominane w TVN, czy czytaliśmy w niezawodnej Gazecie Wyborczej, słowa sprzed wielu, wielu lat "o miejscu, w którym stało ZOMO"? Ile razy powtarzano jego słowa, o kanaliach i zabójcach brata, które wypowiedział w afekcie skutecznie sprowokowany przez nędzników w Sejmie. Tuskowi wydawało się więc, że zadanie będzie proste, wystarczy odpowiedni dobór kłamstw, aby wywołany do tablicy prezes zareagował. Tymczasem dzieje się inaczej. Kaczyński milczy, jak uparty. Od powrotu Tuska nie zająknął się chyba jeszcze ani słowem na jego temat. To musi budzić coraz większą frustrację i jak widać budzi. Ból obojętności i ignorowania coraz bardziej wydaje się nie do zniesienia. Pytanie, czy Kaczyński wytrzyma i drugie, co wtedy stanie się z Tuskiem?

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale