jlv2 jlv2
81
BLOG

Trochę o demokracji Rzymu (cz. III)

jlv2 jlv2 Polityka Obserwuj notkę 8

Istotne jest to, że działalność Rzymu trzeba podzielić na pewne etapy. Np. do II wojny punickiej było to państwo niezbyt świadome własnej potęgi. Wygrali co prawda parę wojen, ale cały czas w mentalności Rzymian było coś takiego, że "im się udało". Po tej wojnie zrozumieli, że są realną potęgą polityczną i zaczęli z tego ciągnąć profity. Jest to pewna cezura.

Ale wróćmy do początków.
Przede wszystkim Rzym miał trochę szczęścia. Uderzenie Galów, utożsamiane przez samych Rzymian w postaci "klęski po Alią" postawiło pod znakiem zapytania w ogóle istnienie państwowości rzymskiej. Mimo legend (np. o gęsiach kapitolińskich) trzeba stwierdzić jasno.

Rzymianie znaleźli się na łasce Galów i tylko ich niechceniu zniszczenia Rzymu zawdzięczają to, że przetrwali. Prawdopodbnie tylko dlatego, że po prostu Rzym był stosunkowo daleko od terenów Galów, więc raczej Galowie traktowali to jako łupieżczą rejzę, niż rzeczywisty podbój.

Pamiętajmy też, że Etruskowie cały czas próbowali, lepiej lub gorzej, ale odzyskać władzę nad Rzymem. Jednak ostatecznie to Rzym zdobył Weje, a nie na odwrót. Trzeba mieć świadomość: skutkiem najazdu Gallów było to, że prawie 30 lat Rzym nie zdobył nic. Lizał rany. W tym czasie służba w armii była oderwaniem chłopa od gospodarstwa. Nie było to specjalną tragedią, gdy czas oderwania wynosił np. 2 miesiące.

Teraz były to coraz dłuższe okresy. Gospodarstwa rolne siłą rzeczy (pańskie oko konia tuczy) zaczęły podupadać. Było za dużo tej służby wojskowej. Działania militarne były coraz dłuższe i coraz dalej od stolicy. W konsekwencji zaczęło być tak, że, legionista, dawniej powoływany od czasu do czasu na miesiąc czy dwa, teraz był powołany niemal regularnie na lata. Musiało tak być. Póki Rzym toczył wojenki z wiochami, to i legionista też nie musiał być wysokiej klasy. Starczała liczba. Kiedy jednak przyszło się zmierzyć z miastami-koloniami greckimi, to sama liczba nie starczała. Trzeba było też wiedzy, choćby o tym, jak zdobywać miasta otoczone murami. Tego ne da się nauczyć legioniosty w miesiąc czy dwa. Pojawiła się zatem grupa osób, które właściwie były pod bronią cały czas. Tylko ci mogli się poświęcić tylko wojskowości. Jak takiego nie zabili, to trwał. W końcu był za stary na żołnierza i co teraz? Pojawił się problem weteranów, nota bene nie rozwiązany do końca aż do końca Rzymu. Było kupę pomysłów, by osiedlić na roli (jeszcze o tym będzie). Ale, jak facet oderwany od gospodarstwa w wieku np. 20 lat służył powiedzmy, 15 w legionach, to zapomniał, z której strony się pług trzyma. Zatem powstała grupa ludzi, która z wojaczki uczyniła sobie sposób na życie. W legionach zamordyzm był straszny, ale też legionista dostawał żarełko i wypitkę z definicji. Jak to trwało kilkanaście lat, to potem nie umiał po prostu sam sobie radzić. Tak zaczęła się rodzić grupa osób, które albo są w armii,.albo nie umieją sobie poradzić w życiu codziennym, bo i kiedy się mieli tego nauczyć? To jest istotne, a dlaczego, okaże się w dalszych częściach.

Tymczasem plebejusze w IV w. p.n.e. zaczęli odzyskiwać stracone tereny. Doszło do tego, że plebejusz mógł zostać konsulem, trybunem wojskowym. Mimo tego, że patrycjusze się bronili (dopuszczając do konsulatu plebejuszy równocześnie ustanowili urząd pretora, zarezerwowany dla ich klasy), sukcesywnie jednak plebejusze dochodzili do współudziału w rządach. W praktyce powstała nowa arystokracja patrycjuszowsko-plebejska.
Rzymianie zasadniczo mieli tendencję do poprawiania tego, co zastali, jeżeli zaszła taka potrzeba, niż do robienia wszystkiego od nowa.

Dawny systemg głosowania wyewoluwał w system, gdzie było łącznie 193 centurie (jakby okręgi wyborcze - niezbyt ścisłe). Obywatel Rzymu był wpisywany do jednego z nich na podstawie majątku. Najbogatsi, czyli grupa ekwitów miała 18 centurii, 1 klasa majątkowa 80, druga, trzecia i czwarta po 20, piata 30, proletarii (czyli po prostu praktycznie bez pieniędzy) 1, dochodziły 4 centrurie specjalistyczne. Głosowano równocześnie, ale rejestrowano od góry majątkowej. Jeżeli osiągnięto większość, dalsze liczenie przerywano. Ponieważ ekwici + pierwsza klasa podatkowa to 98 głosów, to jak te dwie klasy były zgodne, to uzyskiwały większość. Tam jeszcze dochodził podział na seniores i iuniores. W każdym razie system był dość skomplikowany. Ale działał.

Jest istotne, że wyższych urzędników państwa było mało. W skład magistratury wchodziło: 2 konsulów, 1 pretor, 4 edylów, 4 kwestorów, w określonych odstępach czasu wybieranych 2 cenzorów, wyjątkowo jeszcze dochodził dyktator. Owszem, mieli oni swoich podwładnych, ale proszę zauważyć: to była grupa 13-14 osób. Jeszcze dochodzili trybuni ludowi, ale to już nieco inna bajka. Tą małą grupą osób zarządzano państwem, i to dość skutecznie, gdyż rozwój terytorialny Rzymu postępował. Ponieważ konsluów było tylko dwóch, a po prostu trzeba było więcej pojawiać się zaczęły urzędy prokonsulów i propretorów. Byli to jakby dodatkowi konsulowie i pretorzy, już po swojej kadencji, ale dalej mający swoje prawa celem realizacji obowiązków. Zastosowano to piierwszy raz w 326 r. p.n.e. w skomplikowanej sytuacji wojskowej dowódcy armii oblegającej Neapol. Potem bywało z tym różnie, ale utarło się, że jak potrzeba była, to przedłuzano mandaty dotychczasowym ludziom, wybierając równocześnie następnych. Tak pogodzono sprzeczne na pozór warunki, że jeden konsul winien być zasadniczo zawsze w Rzymie, zaś armią dowodził drugi w sytuacjach, gdy trzeba było mieć równocześnie dwie czy trzy armie. Sytuacje takie się zdarzały, choć Rzym unikał walk na kilku frontach naraz. Tu jest ważne: sprawowanie funkcji jakichkolwiek było honorem (honos), a zatem darmowe. Powodowało to, że pozwolić sobie na to mogli tylko stosunkowo bogaci ludzie.

Miało to mieć potem nieprzyjemne następstwa, kiedy Rzym wszedł w fazę budowy Imperium właściwego. Na razie podbijał Italię. O sposobie rządzenia Italią następnym razem. Istotne jest tu to, że można było sprawnie rządzić państwiem bez budowania nieprawdopobnej liczby agend rządowych czy ministerstw. A to powodowało, że podatki były niskie. Zaś to powodowało, że ludzie się bogacili. Wybierając różne drogi kariery zawodowej. Ale jak plebejusze potrafili wspiąć się na poziom patrycjatu, widać mieli za co. Z drugiej strony znikały też niektóre rody patrycjuszowskie, może wymierały, może ubożały tak, że traciły możliwość aktywnego działania w polityce. Ten proces był jednak dwuierunkowy: w miejsce jednych wchodzili drudzy.

Z boku zaś stał Senat, cieszący się olbrzymim autorytetem. Sejm czy Senat w Polsce nawet pomarzyć nie może o takim autorytecie. Senat rzymski skupiał przedstawicieli tej arystokracji. Wielu członków Senatu piastowało już różne funkcje, więc znali się na rzeczy, wiedzieli, co głosują i jakie będą skutki ich decyzji. Była to gupa osób o bardzo dużym doświadczeniu w zakresie rządów, która w każdej chwili mogła wesprzeć swoim doświadczeniem aktualnych urzędników. Zaś kosztował mało (w końcu ile mogło kosztować Rzymian utrzymanie budynku?), godność bezpłatna (za to niezwykle honorowa), praktycznie brak urzędników senackich (senator sam miał niewolników, jak coś mu było potrzeba). Cały ten aparat kosztował mało. I absolutnie nie miał tendencji do wymyślania co chwilę nowych przepisów. Raczej modyfikował istniejące, a i to, jak była realna potrzeba.

Dorobek "pisarski" całego III wieku p.n.e. w Rzymie w dziedzinie stanowienia prawa był mniejszy, niż płodność naszego Sejmu w rok. Za to nie trzeba było nowelizować czegoś na drugi dzień po uchwaleniu. Wyspecjalizowani prawnicy byli w stanie ogarnąć te przepisy w całości, w efekcie od zaraz było wiadomo, z czym się "zderzy" ewentualna poprawka do systemu prawnego.

Czy ktoś jest w stanie przeczytać "Radosną Twórczość Ludową" naszego Sejmu i Brukseli i jeszcze ją zrozumieć w całości? Padnie argument: nowoczesne państwo ma większą ilość spraw, którymi się zajmuje. Zgadza się, tyle, że zajmuje się niepotrzebnie. Rzymianie nie mieli Ministerstwa Rolnictwa, a jakoś z głodu niewyzdychali, nie było Ministerstwa Zdrowia, a jakoś zarazy i choroby ich nie wytłukły, Ministerstwa Edukacji też nie było, i jakoś się ludzie szkolili i tak dalej, i tak dalej.

jlv2
O mnie jlv2

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka