Nie wchodząc w szczegóły teoria mnogości zajmuje się zbiorami. Zbiór jest pojęciem aksjomatycznym, czyli zakłada się, że każdy wie, co to takiego jest zbiór czegokolwiek. W szczególności wyróżniamy zbiór pusty (zawierający zero elementów), zbiory skończone (zawierające jakąś tam skończoną liczbę elementów, np. zbiór dni tygodnia, zbiór miesięcy, zbiór sukienek żony i tak dalej), zbiory przeliczalne (już nieskończone, ale mające tyle samo elementów, co zbiór liczb naturalnych: np. zbiór liczb parzystych czy też mających 9 jako ostatnią cyfrę). Potem idą zbiory nieprzeliczalne różnej mocy. Bo aczkolwiek liczb rzeczywistych jest "więcej" niż naturalnych, to jednak jakoś "mniej", niż zespolonych. Choć wszystkie trzy są nieskończone.
Polityka naszego premiera Tuska nakazuje wprowadzić pojęcie, które pozwolę sobie nazwać "zbiorami Tuska". Charakteryzują się cechą niesamowitą: mają UJEMNĄ liczbę elementów. Jak na razie zbiór dokonań rządów PO ma cechę prostą: x należy do zbioru Tuska wtedy i tylko wtedy, gdy x określa to, czego Tusk i PO nie zrobiło, a się deklarowało. Gdyby zrobiło, byłoby to elementem zbioru dokonań. Można by utworzyć zbiór rzeczy spartolonych, no ale, wedle merdiów ten rząd nic nie spartolił. Wobec tego zbiór rzeczy spartolonych nie istnieje, więc powstaje klasa zborów Tuska z ujemną ilością elementów tego, co zrobiono. Wkład w matematykę PO ogólnie, a Tuska w szczególności, wraz z merdiami niewątpliwy.
Cantor się w grobie przewraca. Co ja tu pieprzę. On wiruje, jak centryfuga.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)