jlv2 jlv2
130
BLOG

Trochę o demokracji Rzymu (cz. IV)

jlv2 jlv2 Polityka Obserwuj notkę 5
O czym musimy pamiętać na początek. Najazd Gallów, który o mało co nie zakończył się zniszczeniem młodej państwowości rzymskiej miał swoje skutki uboczne.

1. wykazał, że miasto bez murów może być bardzo szybko zdobyte. Rzymianie wyciągnęli z tego wniosek i w te pędy opasali Rzym solidnymi murami. Mury te miały 3,5 metra grubości i 7 wysokości. W praktyce oznaczało to, że bez ciężkiego sprzętu oblężniczego takie coś na ówczesne warunki było nie do zdobycia. Co ciekawe, znaki na murach świadczą o tym, że Rzymianie, którzy wtedy jeszcze niezbyt umieli takie rzeczy budować, po prostu przynajmniej część majstrów wynajęli od Greków. Przydało się to podczas II najazdu, a i Hannibal nie miał ochoty tego szturmować. Mury miały łącznie długość ok. 9 km.

2. wykazał, że formacja legionowa stosowana do tej pory jest nieskuteczna. Falanga może ulec przeciwnikom zbrojnym w miecze. Wobec tego zdecydowano zmienić strukturę legionów i jego uzbrojenie. Nie znamy daty tej reorganizacji. Jedne hipotezy wskazują na czas zaraz po odejściu Galów, inne na czas wojen samnickich. Ale mniejsza o to. Ważne jest, że zamiast jednego legionu wprowadzono manipuły. Manipuł to była samodzielna jednostka bojowa, składająca się z dwóch centurii. Przyjęło się, że dowódcą manipułu był ten centurion, który zajmował prawe skrzydło. Legion składał się z 30 manipułów po 120 ludzi (dwie centurie po 60 ludzi). Daje to liczebność legionu 3600 ludzi. Dało to taki efekt, że nawet rozbicie manipułu przez wroga niewiele dawało, nawet, gdy poszedł w rozsypkę, bo manipuły okoliczne mogły sytuację opanować. Pojawił się wtedy szyk legionów znany już z czasów późniejszych:

X_X_X_X - primarii
_X_X_X_ -secondarii
_X_X_X_ -triarii

X to manipuły, _ przestrzeń wolna.

Widać, ze rozwinięty legion nie tworzył linii ciągłej, ale wyraźne dziury. Jeżeli wróg wszedł w te dziury pierwszej linii, to w każdej chwili mógł być zaatakowany przez drugą (wystarczy, że się przesunęła), a jeszcze z boku przez pierwszą linię. Gdyby i to nie pomogło, w rezerwie była linia trzecia.mogąca wspomóc zarówno pierwszą, jak i drugą linię. Stąd rzymskie powiedzonko, że :"sprawa doszła do triariów". Oznaczało ono sytuację typu wóz lub przewóz. Po drodze ustalono, że nowi rekruci są w primarii, ci już bardziej doświadczeni w walkach w secondarii, a już naprawdę fachowcy w triarii. Dało to taki efekt uboczny, że wbrew oczekiwaniom wroga kolejne wprowadzane do walki rezerwy legionu były coraz silniejsze.
Zmieniło się też uzbrojenie. To wtedy właśnie pojawiły się te słynne prostokątne tarcze rzymskie. Legionista oprócz miecza, który dostał, miał też dwie włócznie (pila), którymi mógł w razie potrzeby rzucić. Podczas II najazdu Galów z jednej strony Galowie się trochę bali i nie atakowali takiego legionu, z drugiej strony Rzymianie pamiętali pierwszy najazd i nie śpieszyli się do atakowania Galów. Wojnę nerwów wygrał Rzym i Galowie się cofnęli. Kiedy spróbowali trzeci raz, było już za późno.

3. Widząc klęskę Rzymu dotychczasowi sprzymierzeńcy opuścili Rzym. Rozpoczęły się najazdy Etrusków, Ekwów. Ale Rzymianie się nie poddali. Na froncie etruskim ostatecznie zdobył terytorium Wejów, a dopiero ok. 380 r.p.n.e. zdołali odrzucić Wolsków. Latynowie w swoim związku tak ogólnie nie chcieli rozstania z Rzymem, ale to była dość luźna federacja i niektóre miasta robiły po swojemu. Ok. 360 r. miasto Tibur sprzymierzyło się Praeneste i z plemieniem Herników. Wyprawa na Rzym zakończyła się klęską. Rzym narzucił w 358 r. nowy traktat sprzymierzeńcom, który oznaczał, że sprawy militarne są od teraz w gestii Rzymu bezwarunkowo.

Pozwolę sobie pominąć szczegóły kolejnych kampanii, bo to nie to jest celem tego wpisu (choćby niezwykle ciekawe wojny samnickie). Jak będzie zainteresowanie, to rozwinę temat. Tak samo, jak pominę wojny ze wsławionym królem Pyrrusem, którego się Rzymianie nie przelękli. Wydali mu bitwę. I to nie jedną. Co prawda Pyrrus je na ogół wygrywał, ale nie rozbijał armii rzymskiej, ale zmuszał ją do odwrotu. Straty jednak ponosił tak duże, że rzekł ponoć: "jeszcze jedna bitwa wygrana z Rzymem, a zostanę bez armii". Stąd określenie "pyrrusowe zwycięstwo". Tu też maczała łapę Kartagina, chcąc nakłonić Rzymian do walk z Pyrrusem oferując wsparcie swojej floty.

Wróćmy do demokracji Rzymu w tym okresie. Co się okazało. Ano to, że działało równolegle wiele ciał, komicjów, organów. To wszystko działało na bazie praw zwyczajowych wchodząc sobie ciągle w kompetencje. Do tego brak jasnego podziału władzy wśród najwyższych urzędników państwa. Jak się wie, że każdy urzędnik magistratury mógł założyć veto przeciw decyzji każdego innego, a niezależnie od tego trybuni ludowi mogli założyć veto nawet na uzgodnione decyzje, to rysuje się obraz niezłego bałaganu. Równocześnie rozrastał się obszar Rzymu i trzeba się było zająć i północną i południową Italią, miastami greckimi. Co ciekawe, jakoś to działało. Czasami zgrzytało, ale szło do przodu. Powstaje pytanie: dlaczego.
Ano dlatego, że obywatele rzymscy zasadniczo dążyli do zgody. Była atmosfera dobrej woli. Plus potężny autorytet Senatu. Z vetem trzeba było ostożnie, bo można było zginąć od własnej broni. Jak który zablokował vetem decyzję Senatu liczyć się musiał z tym, że teraz inny urzędnik na prośbę Senatu zavetuje jego veto. Podobnie z trybunami. Jak jeden zavetował, to często było tak, że sam był vetowany przez innego trybuna. W efekcie, w nastroju współpracy do akcji veta dochodziło bardzo rzadko.

I ten, na pozór niespójny system działał. Proszę zauważyć. Istotne. Prawo veta wymuszało w praktyce jednomyślność decyzji. Nie większość liczona na różne sposoby. Decyzja musiała być jednoznaczna. Powodowało to problemy, zgoda, ale też dawało potężny argument: jak się teraz nie zgadzasz, to czemuś wcześniej nie vetował? Teraz za późno. Rób, co uchwalono.
jlv2
O mnie jlv2

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka