Otóż, co chyba oczywiste, protest w Tybecie miałby największy sens w czasie trwania Olimpiady lub tuż przed jej rozpoczęciem. Przybyłoby wtedy do Chin tylu sportowców, działaczy, dzennikarzy i polityków z całego świata, że w praktyce nie dałoby się tego zatuszować, ukryć. Przypuszczam, że co mądrzejsi z Tybetańczyków doszli do tego samego wniosku. Moim osobistym zdaniem, którego udowodnić nie mogę, ale jest wysoce prawdopodobne, władze chińskie, wiedząc o wrzeniu w Tybecie sprowokowały przy pomocy swoich służb bezpieczeństwa wybuch teraz. Teraz, kiedy można skutecznie odciąć Tybet, można wysłać tam armię i zdusić protest siłą. Do czasu rozpoczęcia Olimpiady temat spadnie z czołówek gazet. I nawet da się zrobić tyle, że jak ktoś koniecznie ze świata będzie chciał obejrzeć Tybet, to obejrzy widząc wręcz sielankowe widoki.
Załóżmy hipotetycznie, że wyślemy 38 mln koszulek, tyle, ile jest Polaków. Od łeba po sztuce. Taki t-shirt kosztuje jakieś 5 złotych. Czyli wyślemy coś na kwotę 190 mln złotych. W rzeczywistości mniej, bo cena na stoisku jest powiększona o marżę sprzedawcy. W skali eksportu Chin to grosiki.
Nawet i gdyby, to co oni z tymi koszulkami zrobią? Zarobią. Zarobi poczta chińska, bo przecież poczta polska będzie jej musiała zapłacić za dostarczenie przesyłki wewnątrz Chin. Zarobią też na tym, że zamiast skupywać i zbierać szmaty, Polacy sami im je przyślą. Przerobią to na coś, i jak mają poczucie humoru, to wyeksportują do Polski. Zarobią trzy razy: raz zarobili na koszulkach, drugi raz na odesłaniu ich do Chin, a trzeci za sprzedaż tego, na co je przerobią. Każdy widzi, jak Chiny od tego osłabną gospodarczo. Kraje Europy wydają ciężkie pieniądze na recykling różnych rzeczy i zbieranie oraz segregowanie odpadów, a tu proszę, Chinom za darmo posegregują i jeszcze wyślą.
Dlaczego zwolennicy tej akcji nie walną Chińczyków mocniej po kieszeni odsyłając im np. części elektroniczne? Bo starą ścierę nie żal oddać, ale żeby komputer nie działał czy telewizor? Aż tacy altruiści to ci protestujący nie są. Ścierę oddać, ale coś istotnego już nie! Jak w tym dowcipie o bacy, co to partii zgadzał się oddać w razie potrzeby i krowę, i konia. Ale owieczki nie. Bo to ma.
Jedyna nadzieja w tym, że Chinach trafi się jakiś dureń i zwoła zebranie ichniego rządu wraz z wyższym dowództwem wojskowym poświęconym temu tematowi. Jak usłyszą, jakie to pieniądze, to może zdechną ze śmiechu, no a po równoczesnej śmierci czołówki politycznej i dowództwa armii przynajmniej przez jakiś czas będą mieli inne problemy, niż zajmowanie się Tybetem.
Z tym Tybetem to też nie tak prosto, bo to nie tak, że Mao zajął Tybet, a przedtem to Chiny sobie, a Tybet sobie. Są dokumenty z czasów dynastii Tsing (używam tej starej transkrypcji, gdzie był Mao Tse Tung, a nie Mao Ze Dong), dekrety cesarzy w sprawie Tybetu i tak dalej. Może zasięg władzy chińskiej w Tybecie był różny w czasie, gdy chodzi o władzę rzeczywistą, ale o nominalnej mogą sporo powiedzieć. Pewnie, w XIX wieku władza Chin nad Tybetem spadła praktycznie do zera. Ale dynastia Tsing miała czas wielkiej potęgi.
Wreszcie. Coś takiego, jak Chiny dziś można skutecznie kopnąć w d*pę tylko militarnie lub gospodarczo. Militarnie nikt się nie odważy, bo to oznacza wojnę nuklearną. Gospodarczo nikt nie ma siły, by przestać kupować produkty chińskie. Nawet w Iraku nie udało się USA wprowadzić demokracji. Choć podbili kraj. W Chinach to nie grozi. Jak sami Chińczycy sobie nie zmienią władzy politycznej, to i nikt z zewnątrz tego nie zrobi.
Zatem sensowność protestu zerowa. Mało tego, ten protest jest cyniczny. Otóż potem uczestnicy tego protestu rozejdą się do domów z poczuciem: aleśmy tym Kitajcom pokazali!!! Zaś nic się nie zmieni. Ale sumienia będą mieli w swoich oczach czyste.
Działalność tę opisuje dość stary kawał, ale pozwoli wyjaśnić mentalność protestujących.
Otóż spotkali się po latach dwaj kumple, jeszcze z podstawówki. Jeden z nich biznesmen z dobrze prosperującą firmą, drugi bezdomny. No i pytanie do biznesmena, jak leci? Na co on opowiada, że zamówił meble do kuchni i są o 5 cm za długie, jak chce żona i musi wymieniać. I że musi zmieniać tapicerkę w samochodzie, a tak w ogóle to chyba powiększyć garaż, bo się nie mieści. I się pyta: ty wiesz, ile to kosztuje??? A potem się pyta bezdomnego: a co u ciebie? Wiesz, od trzech dni nic nie jadłem... Tak nie może być!!! Ty się musisz przemóc.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)