Otóż tak się stało, że minister zbliżył się do niszczarki (nasłanej pewnie przez Ziobrę), bo mu coś upadło (ponoć telefon, ja myślę, że kolejna wersja dokumentów pt. czym by tu ud*pić Ziobrę lub kolejną listą, jakich bandytów zwolnić), krawat wszedł w czujnik niszczarki i zaczęła go wciągać.
Pan minister wykazał się wiedzą nieprzeciętną, bo najpierw jakoś wyrwał krawat z niszczarki, po czym ją wyłączył. Normalny człowiek najpierw by ją wyłączył, potem chwilkę pomyślał i wrzuciłby "R" na niszczarce, co by go skutecznie oswobodziło.
No, ale skąd yntelygent z PO ma to wiedzieć. Na każdej niszczarce jest nalepka w czerwonym kółku przekreśkonym z krawatem. Widać poziom inteligencji potrzebny do zrozumienia takiego piktogramu przekracza daleko poziom inteligencji Ćwiączka. O pisanym nie ma nawet co gadać.
Ktoś powie: no cóż, nachylił się szukając telefonu i tak jakoś wyszło. To ja się zapytam: kto ma niszczarkę tuż przy biurku? Albo stoi gdzieś w rogu pokoju, a jak większa firma, to jedna (większej mocy przerobowej) w osobnym pomieszczeniu. Czyżby Ćwiączek robił to, co zarzuca Ziobrze, że ją aż tak blisko ustawił, iż byle wychylenie spowodowało jej włączenie?
---
Ale ogólnie super. Tuśku się pytał Kaczki, po ile jabłka. No cóż, drożeje prąd, gaz, paliwo i właściwie wszystko. Przestrzegał nas, że za Kaczek benzyna będzie po6 złotych. I pewnie będzie, ale nie za rządów Kaczki, tylko tego bufona od cudów. Przy okazji wszystkim wyborcom Tuśka gratulacje. Będziecie mieli II Irlandię: to znaczy poziom życia, jaki miała Irlandia 30 lat temu z okładem.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)