jlv2 jlv2
91
BLOG

Dialog z "panem" Foltynem o biciu dzieci.

jlv2 jlv2 Polityka Obserwuj notkę 15
Foltyn, jako lewicowiec pierwszej wody, zamieścił artykuł o tym, że w każdym przypadku nie należy bić dzieci. Ja zaś stoję na innym stanowisku: należy tego unikać, ale nie za wszelką cenę. Dlatego zamieściłem wpis:
-----
@Panie Foltyn i paru innych

Młodzież doskonale wyczuwa, z kim ma do czynienia. Mieli do czynienia z mięczakiem, to mu włozyli kosz na głowę, pewni, że się nie sprzeciwi. Widzi pan, ja byłem łącznie przez 7 lat nauczycielem (także po "reformie" szkoły). I jakoś nic mi się nie stało. Nigdy etatowym sensu stricto, na ogół dochodzącym, bo mnie o to firma prosiła. I zastosowałem technikę, którą sam poznałem na sobie w szkole średniej. To było prawie 30 chłopa. I te 30 chłopa znikało, gdy tylko wchodzili na lekcję matematyki, fizyki, maszyn elektrycznych i jeszcze paru innych przedmiotów. Na innych 30-osobowa grupa 19-latków robiła, co chciała. Więc sobie przypomniałem metody moich belfrów i zastosowałem w drugą stronę. I cud się stał.
U mnie była cisza. Dlaczego? Dlatego, że nie podnosiłem głosu. Głos podnosiłem wtedy, gdy byłem zirytowany. Nigdy, gdy się wściekłem. Nie chce się klasa uciszyć? Nie ma sprawy. Rozpoczynałem wykład. Mówię swoje tym ciszej, im oni głośniej. Po tygodniu klasówka i na 26 osób 26 luf. Młodzież z pretensją, że nic nie słyszeli. Trzeba było być ciszej, to byście słyszeli. Jedna nauczka wystarczyła. Druga była taka, że mnie małolat za klapy chwycił. To przeleciał całą klasę z ostrzeżeniem, że jak powtórzy numer, to mu łapy połamię w trzech miejscach na raz. I jakoś chętnych ubyło.
Z drugiej strony, przyznaję się. W podstawówce nie raz po łapie zarobiłem linijką. I w życiu nie powiedziałem o tym w domu. Bo na mur-beton byłaby poprawka i to nie linijką. I modliłem się, by pani nie powiedziała na wywiadówce, że przyłożyłaby linijką. Bo wtedy poprawka w domu pewna. I jakoś żyję.
Albo nauczyciel jest autorytem, i ten autorytet wspierają rodzice (różnice zdań tłumaczą między sobą, a nie przy dziecku), albo jaka to może być szkoła, gdzie uczeń ma wszelkie prawa, za to zero obowiązków. I jest świadomy, że zdać musi, co się objawia coraz niższymi poziomami egzaminów.
Dziecko swoje, jak już tu kiedyś pisałem, sprałem raz pasem wtedy, gdy nakryłem na tym, że mimo wyraźnego zakazu przebiegało przed pociągami możliwie blisko lokomotywy. Na wieść o tym sąsiadka lewicowa chciała pisać do RPD, do sądów, cholera jeszcze wie, gdzie. Tyle, że moje dziecko, świadome groźby, co ja zrobię, gdy nakryję drugi raz (nie grożę nigdy dziecku: to jest stwierdzenie faktu, co się wtedy stanie i dziecko miało się okazję przekonać, że nie rzucam słów na wiatr i nawet zjednoczone słowa obu babć nie pomogły) przestało się w tą zabawę bawić. Dziecko sąsiadkiu miało lewacko "tłumaczone". No i tydzień minął, może nieco więcej, aż się dotłumaczyli. Strzępki pincetą wyciągano po półtora kilometra torów, by było co do trumny włożyć. Tu, na tym Salonie, spotkałem się z zarzutem, że ja przegrałem, a ta kobieta wygrała!!!!
Aha, ja z żywym dzieckiem poniosłem klęskę wychowawczą, za to sąsiadka z trupem sukces. To ja chcę taką klęskę ponosić codziennie. Ten jeden, jedyny raz wystarczył, jak na razie na 5 lat. Bo dziecko już wie, że zmuszony nie zawaham się użyć siły fizycznej. Gdy nie pomoże zakaz i ostrzeżenie, wejdą uczynki w grę.
Zabiłbym gościa, co zmaltretował ze skutkiem śmiertelnym np. 3,5 letniego brzdąca. Zamiast mu tyłek skopać, bratków nasadzić (ew. morderstwo z premedytacją) i dać w czapę, to takie Foltyny pieprzą, że nie można, co najwyżej dożywocie. A może tylko 25 lat z szansą wyjścia po 10 latach.
Ale za to postulują całkowity zakaz bicia dzieci bez względu na sytuację i okoliczności.
Wolę, by dziecko raz zapłakało od ojcowskiego pasa, niż abym ja płakał po dziecku, bo je lewacko chciałem wychować.
2008-05-23 21:46
-----
Na co "czcigodny" pan Foltyn, który wyraźnie ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem odpisał mi tak:
----
"Wolę, by dziecko raz zapłakało od ojcowskiego pasa, niż abym ja płakał po dziecku, bo je lewacko chciałem wychować."- i to jest najlepsze podsumowanie Pana poglądów. Myśli Pan tylko o swoim dobru, a nie o dobru dziecka. A tory kolejowe powinny być oddzielone tak, żeby dziecko nie mogło tam wejść. Bo różne są sytuacje, dziecko się zapomni i nawet to bite, tresowane, może wpaść pod pociąg...

To Pan chce mieć spokój na lekcji, na swojej lekcji, a nie żeby młodzież szanowała Pana i nauczycieli. Oczywiście w Pana sytuacji trudno było znaleźć inne rozwiązanie, bo to problem z wychowaniem, który powstał znacznie wcześniej. Szacunek do innego człowieka, w tym do nauczyciela, nieprzeszkadzanie na lekcjach- tego powinno uczyć się od małego, a nie dorastającej młodzieży...

Mówi Pan że udało się mu spacyfikować i zastraszyć (używając groźby karalnej!) ucznia- cóż, znowu ochronił Pan tylko swój partykularny interes, a w sensie wychowawczym nauczył go Pan jednego- że jeżeli ma kogoś atakować, to słabszych...

Cóż, jakich mamy nauczycieli, takie społeczeństwo... Choć pewnie Pana przypadek i tak nie jest najgorszy. To co podkreślam to że wychowanie bez przemocy należy prowadzić od małego, potem rzeczywiście jest już coraz trudniej...
2008-05-23 21:56
Łukasz Foltyn
-----
Wedle Foltyna "zastraszam dziecko" i jeszcze parę innych tej rangi "argumentów". Cóż, rozwinąłem. Tyle, że starając się unikać wulgaryzmów już mnie poniosło i odpisałem tak:
------
No, wielu kretynów na Salonie widziałem, ale pan już przegiął wszystkich o 6 długości.
To pan uważa, że ja zrobiłem źle, przylawszy raz dziecku, zaś sąsiadka dobrze, bo mu tak tłumaczyła, że zginęło pod kołami elektrowozu? No, to pogratulować takiego skretynienia i braku wszelkich uczuć wyższych. Wyrwałeś, bucu, zdanie z kontekstu i nawiązujesz. Ty lewacki pomiocie, nawet cię nie było stać na to, żeby zacytować całe zdanie.
Taaak, masz rację. Sąsiadka jest pełna szczęścia, wręcz sika z radości po nocach, że swojemu dziecku lewacko tłumaczyła i PRZEZ TO musiała być na jego pogrzebie, zaś ja to kawał #$@%^&*@#%$, bo swoje dziecko przed tym ocaliłem. Zapewniam pana, że moje uderzenia pasem to była pieszczota w porównaniu z tym, co ten nieszczęsny chłopaczek przeżył, zanim w końcu umarł. Wpadnięcie pod silniki trakcyjne to tak, jakbym pana żywcem włożył w maszynkę do mielenia mięsa. Wciągnąć może z dwóch stron. Albo głowa idzie pierwsza, i wtedy umiera się szybko, albo nogi. U niego były nogi. I tak go wciągało w głąb, centymetr po centymetrze wlokąc po torach. A on cały czas żył i umarł dopiero wtedy, gdy wciągnęło go do okolic serca i płuc. Ile jeszcze dłużej żył mózg (trochę przetrwa bez dopływu świeżej krwi), zanim go ostatecznie zmiażdżyło, tego nie wiem.
I ty, lewacka świnio, mnie, który z racji obowiązków służbowych musiał być przy tym, jak to, co z niego zostało zbierać śmiesz mi mówić o moim egoiźmie. Ty szmato lewacka. Trzeba było pincetą samemu gałkę oczną tego nieszczęsnego dziecka na wirniku silnika widzieć i musieć zdjąć. Wtedy, gnoju lewacki będziesz miał prawo mnie pouczać. Możesz to skasować (mam kopię). Ale po takiej wypowiedzi rzygam na lewaków. Widzicie tylko ideologię waszą popapraną. A ja widziałem życie. Było to prawie 10 lat temu. Do dziś mi się śni czasami, co wtedy zobaczyłem. Raz ty zobacz, lewacki śmieciu, wtedy atakuj innych.
Ideolog, zbrodniarz się znalazł, ale innych poucza. Bo łatwo pouczać zza biurka, gdy się skutków ideologii, nie to, że nie widzi, ale się nie chce widzieć.
Szczęście twoje, że nie jesteś tutaj, gdzie ja jestem teraz. Bo matka tego dziecka by ci oczy, szmato, wydrapała, tak klnie do dzisiaj lewaków. Ci, co byli w tej komisji powypadkowej by ci zęby przez d*pę powybijali. Trzeba być ostatnią kanalią (wystarczy lewakiem, po co kanalie obrażać), by coś takiego powiedzieć.
----
I cóż zrobił lewaczek Foltyńciu. Ano wykasował.
----
Teraz ja się pytam forumowiczów. Kto postąpił lepiej. Ja, bijąc raz paskiem córkę (inne argumenty pod naciskiem podwórka nie skutkowały), czy też moja nieszczęśliwa sąsiadka, co opłakuje do dziś śmierć dziecka w niewyobrażalnych wręcz męczarniach, za to tylko, że uwierzyła w ideologię Foltynów i innych lewaków. Kto zapłacił większą cenę?
Oczywiście lewak Foltyn natychmiast mnie skasował. No, tak nie pasuje do teorii. Wzorem Wałęsy: stłucz pan termometr, nie będziesz miał pan gorączki. A ja nie podaję przykładu wymyślonego, ale prawdziwy. Łatwo lewackim s*wielm głosić swoje zza biurek. Czemu do ofiar ich pomysłów nie przyszli ze swoimi słowami pocieszenia?
PS. Wrogowi nie życzę tego, co wtedy oglądałem. Różne rzeczy w życiu widziałem, ale wtedy po prostu się porzygałem. Widząc, co z małolata zostało. I jakie są skutki tej ideologii w praktyce.

jlv2
O mnie jlv2

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka