Tak sobie oglądam tę twarzyczkę nieskalaną myśleniem, czyli niejakiego don Alda, słucham czasami o tej polityce miłości, ciężkiej forsie wydawanej na PR. No, gdyby Kaczce trafiło się tak publicznie chlapnąć o sędzim w meczu, to GóWniana i Tusk Vision Network jechałyby po nim, jak po starej kobyle przez miesiąc co najmniej.
A cóż my tu mamy? Otóż czytamy sobie w Gazecie Finansowej
I cóż się okazuje? Nie jest lepiej, ale coraz gorzej. W dodatku światełka w tunelu nie widać, a newet, gdy widać, to się trzeba zastanawiać, czy to ni nadjeżdżający pociąg.
Mimo wszelkich deklaracji i zapowiedzi ławeczka rezerwowych fachowców w PO okazała się bardzo króciutka. PiS jej nie miał zbyt długiej, okazuje się, że PO takoż, a może nawet ma krótszą.
A w tle, niewidoczny na co dzień, siedzi sobie koalicjant PSL. I swoje chapie. Jaka ta Samoobrona była, taka była; jaki ten LPR był, taki był. Ale PiSowi udało się zjeść te przystawki, z czego obiektywnie korzyść. PO nie ma ani wiedzy, ani władzy, by to zrobić z PSL.
Im dłużej PO zapatrzone jest w słupki sondaży, tym gorzej dla niej, a dla Federacji Słoneczek Kaszub i Peru w szczególności. No, Kaczki niejeden błąd popełniły, ale już Donio i Schecio przebili listę.
By się żyło lepiej. Naszym.
Co ciekawe, Irlandia odrzuciła powstanie superpaństwa. Dla PO wniosek, że tym prędzej my musimy (ciekawe, czemu?) ratyfikować. I jakoś nie słychać głosów, że Irlandia się ośmiesza, że to wyraz antyeuropejskości i temu podobne, co głoszono u nas.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)