jlv2 jlv2
25
BLOG

Jest wesoło.

jlv2 jlv2 Polityka Obserwuj notkę 0

Otóż jeszcze kilka dni temu nasze ukochane (przynajmniej w sondażach) Zjednoczone Słoneczka Kaszub i Peru (wkrótce Pekinu) zapewniało nas, że nam żaden kryzys nie grozi. Dziś z kolei Pierwsza Kaczka Rzeczpospolitej potwierdza to samo. Słowem, wręcz cudownie. Nareszcie płemieł i mlaskacz osiągnęli w czymś porozumienie. Normalnie, klękajcie narody.

Tym czasem z gospodarczych witryn Omletu w sposób cudowny (na konto płemieła-cudotwórcy czy inne zapisać) zniknęły od wczoraj dane z notowań złotego względem innych walut. Zawsze był tam złoty w relacji do dolca, euro i franka. A pod spodem link do innych walut. I tak od mniej więcej południa wczorajszego dnia "cudownie" to zniknęło. Są albo kursy kupna/sprzedaży NBP, albo banery reklamujące, że jak teraz nie wpłacę kasy do jakiegoś banku, to będę tego żałował do końca życia. Bo takie oprocentowanie, że ho, ho...

Ponieważ jestem upierdliwy, to sobie sam odpowiednie linki znalazłem. I okazuje się, że złoty leci na pysk względem wszystkich innych normalnych walut. Pominąwszy może muszelki Fidżi. Ponoć dlatego, jak nas zapewniają zawsze usłużne merdia, że inwestorzy wycofują pieniądze z rynków uznanych za niepewe.

Już myślałem, że może coś jest na rzeczy, ale jak zobaczyłem, że złoty poleciał w dół nawet wobec waluty Islandii, której dziś wszyscy unikają, jak ognia, a samo państwo wręcz stoi na krawędzi bankructwa i błaga o 2 mld dolców, to zaczyna dawać do myślenia. Tym bardziej, że złoty też leci na pysk wobec forinta węgierskiego, a tam ponoć sytuacja katastrofalna. Skoro u nas dobrze, a bratanki Węgrzy mają przechlapane, to raczej winno być na odwrót. Bo każdy spekulant czy finansista będzie starał się wycofać pieniądze z bardziej zagrożonego rynku. A tym czasem lecimy na pysk. We wszystkie strony. Co jest grane?

Na pewno, kryzys światowy ma w tym udział, to nie podlega dyskusji. Ale dlaczego tracimy do Islandii i Węgier? Postuluję hipotezę. Złoty był na siłę wzmacniany, bo PO chce wejść do strefy euro. Silny złoty oznacza niekorzystny przelicznik. Załóżmy, że 1 euro to 1 złoty. A więc przy wejściu po prostu przeliczamy jeden do jeden. A jak 1 euro to 4 złote, to przeliczamy jeden do czterech. I nagle wchodzimy do tej strefy euro, i cóż. Kowalski dostający 1000 złotych na łapę dostanie 250 euro. Już widzę, jak za te pieniądze zaszaleje choćby w Niemczech. Jak wejdzie do supermarketu, to go wręcz zrujnuje za taką kasę. 

A strefa euro lubi wyrównywać ceny. A więc nasze płace pozostaną, jakie były, ale ceny dojdą do cen strefy euro. No, to wyjdziemy na tym, jak Zabłocki na nocnikach (kupił 1000 sztuk, a wszystkie były do d*py)

Nikogo nie oskarżam, ale czy nagłe zainteresowanie wejściem do strefy euro było PO potrzebne po to, by zubożyć naród? Cud konDonkowy się stał. Oto PO, łażące po PiSie, jak po burej suce, nagle zgłasza ofertę, że zgodzi się na referendum (dwa ledwie tygodnie temu o tym PO nawet nie chciało słyszeć), pod warunkiem, że prezydent uszanuje jego wyniki. No cóż, mając w ręku usłużne media, ma sporą szansę tę batalię wygrać.

A ja się pytam: czy w Anglii, Szwecji, Danii i jeszcze kilku innych krajach to sami idioci siedzą, bo jakoś do euro się nie palą. Ciekawe, czemu, skoro to takie zyskowne? Widać masochiści jacyś. Bo inaczej tego się nie wyjaśni. No, ale konDonek wierzy, że jak wejdziemy w strefę euro, to zaraz dobrobyt zapanuje. Tak sam z siebie. Bodajże Jeremi Przybora śpiewał, że "piosenka jest dobra na wszystko...". Tusk chce wyśpiewać, że "euro jest dobre na wszystko...". 

I już był w ogródeczku, już witał się z gąską. A tu ten cholerny kryzys pęknięcia bańki subprime i jej. Złoty traci w każdą stronę. To chyba nie tak miało być, co, panie płemierze?

jlv2
O mnie jlv2

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka