0 obserwujących
1 notka
275 odsłon
247 odsłon

Nie ma litości, jest matematyka

Wykop Skomentuj4

Aż w końcu pojawia się ON - prawdziwy demon liczb >>>KOMPUTER<<<. Pierwsze egzemplarze z przełomu lat 40tych i 50tych dwudziestego wieku to prawdziwe kolosy, wymagające dużej mocy, liczące powoli (jak na współczesne standardy) i wymagające specjalnego przygotowania (jak dawni skrybowie), tych którzy będą mieli prawo wejść do ich klimatyzowanych świątyń by je obsłużyć. Ale cywilizacja drugiej połowy XX wieku chłonie liczby łapczywiej niż ropę czy cokolwiek innego. Więc komputer przechodzi ekspresową ewolucję. Po 60 latach jest już mały, poręczny łatwy w użyciu i bardzo szybki. Wkrada się wszędzie, do domu, telefonu, do samochodu, do szpitalnego sprzętu, do telewizora i radia. Gdyby ktoś zabrał nam wszystkie komputery nasza cywilizacja ległaby w gruzach; po niespełna stu latach od jego narodzin! </p>

Komputer to prawdziwa orgia liczb. Dzięki niemu liczby mogą wypełnić nasze otoczenie nawet bez udziału pracowitych rzesz ludzi obliczających w pocie czoła kolumny liczb według coraz bardziej złożonych algorytmów, jakie dostarcza nam matematyka. Toteż liczby wlewają się w nasze życie falą przekraczającą wszelkie wyobrażenie. Zaczynają na nas oddziaływać na nowe niespotykane wcześniej sposoby. Ultra tania i szybka, globalna komunikacja (napędzana liczbami i matematyką i fizyką) zmienia nasze życie w zupełnie nieoczekiwany sposób. Przykładem Big Data Analysis. Wielkie strumienie liczb spływają przez telekomunikacyjne łącza z komputerów, smartfonów setek milionów ludzi oraz z innych masowych źródeł danych. Żaden człowiek nie jest w stanie tego przeanalizować, ale komputer owszem. Matematyczni agenci (programy, a nie ludzie) buszujący we trzewiach komputerów analizują te strumienie ekstrahując informację, a człowiek coraz częściej nie jest w stanie zrozumieć całego tego procesu. I według wskazań tychże agentów, w coraz szerszym zakresie organizujemy nasze życie. Czy jesteś tego świadom? Matematyka rządzi i to w sposób coraz bardziej dosłowny. Big Data Analysis jak każde potężne narzędzie, szczególnie nowe, odsłania również swoje ciemne oblicze. Dziś już może uczynić krzywdę milionom ludzi i to bez żadnego wystrzału, ani żadnej fizycznej rany. Możesz o tym przeczytać w książce Cathy O'Neil: Broń Matematycznej Zagłady, PWN Warszawa.

Czy jesteśmy w stanie powstrzymać ten zalew liczb? Nie, a dlaczego nie; to napiszę w następnym tekście. Musimy jednak nauczyć się nad nim panować, zanim wyrządzi nam szkody, które doprowadzą do poważnych nieszczęść, choćby takich jak wojna czy rewolucja.

I tu ogarniają mnie poważne wątpliwości. Czy mamy ludzi zdolnych do zarządzania społeczeństwem przykrytym szczelną, coraz grubszą warstwą liczb?

Patrzę na CV naszych głównych polityków (rządowych): Są wśród nich ekonomiści, ze dwóch czy trzech inżynierów, ale nadto prawnicy, socjolodzy, etnografowie, politolodzy, lekarze, sportowcy, administratorzy, historycy (przede wszystkim historycy) i inni poeci. Matematyka znalazłem jednego, fizyk mi się nie napatoczył. Jak taki skład może prowadzić prawie 40 mln kraj w dobie inwazji liczb? Tego nie rozumiem. Daleki jestem od snucia wizji świata rządzonego wyłącznie przez matematyków, fizyków informatyków i innych ścisłowców. Ale jak na potrzeby chwili jest ich zdecydowanie za mało. Za bardzo patrzymy w przeszłość (może to efekty przewagi historyków) za mało dostrzegamy wzbierającą falę zmian.

Patrzę na naszą szkołę, gdzie program matematyki chudnie z reformy na reformę i kiedy człowiek już myśli: oto osiągnęliśmy dno, kolejna fala historyków na czołowych stanowiskach państwa (niezależnie od partii) udowadnia, że to jeszcze nie dno. I ludzie przygotowani w tej szkole wejdą w świat, w którym rządzą liczby - powodzenia!

Patrzę na moich studentów i z roku na rok obniżam wymagania by dać im szansę na ukończenie studiów. I oni mają być kadrą zarządzającą i inżynierską przyszłej zalanej liczbami Polski, powodzenia!

Dostaję dramatyczne zapytanie: Czy masz jakichś fajnych absolwentów (fajnych = kumających świat liczb), damy 10tys lub więcej na start. Odsyłam ich w kierunku Chin lub Indii, tam są tacy. Moi nieliczni już dawno są zagospodarowani.

Mamy szkoły sportowe by rozwijać talenty sportowe, dwujęzyczne by rozwijać talenty językowe, muzyczne dla tych co chcą muzyki, a gdzie szkoły matematyczne, fizyczne, informatyczne? Zapytałem kiedyś dyrekcję jednej z lepszych szkół gimnazjalnych dlaczego robią trzy klasy dwujęzyczne. Może jedna mogłaby być mat-fiz? Otóż - kuratorium na to nie pozwala!!! Podobno chodzi o równość szans. Zauważcie szkoła sportowa, językowa, muzyczna nie podważa równości szans. Ale matematyczna tak! Czyżby rządzący historycy i inni poeci czuli jednak potęgę matematyki? Ale czy na pewno takie równanie szans to dobra decyzja dla przyszłości kraju?   

Patrzę na rzeszę rodziców, którzy ze zrozumieniem kiwają głową nad niemocą swoich pociech opanowania i tak już dramatycznie okrojonego programu matematyki. No, wiadomo nikt nie lubi matematyki a Pani z matematyki się czepia. Nie martw się dziecino -  mamusia pójdzie do Pani.  A usprawiedliwione dziecko olewa matmę i ma więcej czasu na buszowanie po sieci. Modnie jest nie lubić matematyki. Trochę zaczynamy przypominać ludzi żyjących nad morzem, wypływających co dzień na połowy ryb i mówiących: nienawidzę morza - smutny jest nasz los. 

Coś ciężko jest mi być optymistą

Patrzę na moje dzieci. Przynajmniej im mogę coś dać, lekki wycisk z matmy. We współczesnej Polsce, ba Europie to już wielki kapitał. Bo wiem, że: nie ma litości, jest matematyka. 

    

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo