Co ma wspólnego boks z hasłem: Bóg-honor-ojczyzna i co z tego wynika, czyli o celebrytach politycznych.
Od jakiegoś czasu w naszym kraju czepialstwo, z którego jesteśmy znani przeniosło się na nowy grunt. Portale plotkarskie z różowym logo i błyszczącą gwiazdką gratis mają nową, pożywną paszę. A że od paszy do koryta niedaleko - stąd już wiadomo, o kim mowa. Z daleka od jakichkolwiek uogólnień, za to blisko wyszczególnień - cytując klasyka - "Posły-osły- se na tory, a na torach tłok był spory. Pobrudziły se kopyta stojąc w tłoku do koryta".
Ale kiedy koryto już po brzegi wypełnione to po co znów na świecznik? Pozwoliłam sobie zrobić własne dochodzenie, a oto co z tego wyszło.
Są i tacy, którym zachciało się do góry ze względu na autorytet własny, który ma pomóc w walce o prawa. Może i tak. Prawie to wiarygodne, a na pewno nieźle wymyślone. I pewnie bym w to uwierzyła, gdyby nie źle wymyślony wstęp: kariera sportowca nie trwa wiecznie, czas przeskoczyć. Nasz wspaniały - i tu mówię bez ironii - Pan Bokser zsolidaryzował się z Ziobrą, bo, jak mówi: Bóg-honor-ojczyzna-czas zacząć walkę. Ten zgrabny cytacik na tyle przekonał pana Zbyszka, że ten znokautował swoich wiernych poddanych podnosząc rękę Tomasza w geście zwycięstwa.
Partyjni oprócz partyjniactwa od czasu do czasu lubią sobie zagrać partyjkę w szachy, które, jak wiadomo, są czarno-białe. (Całkiem odwrotnie, niż ich poczynania, dzięki czemu wszystko jest szare. Szarą eminencją.) Taki świat jest jednak nudny, więc mają swoje kolory – coś tam od wiek wieków słyszymy o zielonych, czerwonych, pomarańczowych... To znak, że w wielkim świecie są kolory. Na palecie miesza się wszystko z wszystkim: sport z kinem, kino z muzyką, a muzyka z telewizją. Bo jest demokracja i każdy może rządzić.
Widziałam ostatnio taki program, w którym młodzi chłopcy szukali sobie żon wyplakatowując ściany dyskoteki swoimi zdjęciami w strojach królewskich. Nie wszystkim koron potrzeba, żeby coś zdobyć. Czasem wystarczy tylko być królem lub królową... nart, czy ringu. Efekt jest raczej mizerny, bo każdy wysyp z urn od razu pokazuje, że prędzej sprzeda się u nas innowierca, niewierny w ogóle, półkobieta lub czarnoskóry liberał - półżartem. Na szczęście dla marnych strzępów władzy ludu, które cyklicznie, co cztery - pięć lat podnosimy z ziemi przez poszanowanie dla darów starożytnych to wyzwala iskierkę nadziei, że jednak! Wciąż bardziej liczy się to, co mówią, od tego, którzy są w tabelach pod względem ilości medali i oskarów. Ku chwale ojczyzny, honoru i Boga. Nie boksu.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)