Joanna Guga Joanna Guga
101
BLOG

Najwyższa Forma Zaćmy

Joanna Guga Joanna Guga Polityka Obserwuj notkę 2

Siedzenia w poczekalni były wyjątkowo wygodne. Właściwie czułam się, jak gdybym usadowiła się w fotelu bujanym z podgrzewanym siedziskiem. Przede mną wisiał bardzo duży jasny ekran telewizora, z którego sączyły się aksamitne słowa Krystyny Czubówny. Pachniało waniliowym płynem do podłogi i delikatnymi perfumami ordynatora. Jedyną rzeczą, która nie pozwoliła mojemu umysłowi uwierzyć, że jestem w publicznej przychodni, a nie w prywatnej klinice był kluczyk do szafki, w której zamknęłam swoją skórzaną torebkę wraz portfelem, w którym ukryłam, dzięki dawnym przyzwyczajeniom całą, starannie przeliczoną emeryturę. Prawie cztery tysiące!

Józef musiał dostrzec moje zamyślenie, bo zdejmując mi okulary z nosa (w końcu miałam zamknięte oczy), powiedział: Moja droga, nie bujaj w obłokach, doktor już przybija pieczątki, zaraz twoja wizyta! Spojrzałam na elektroniczny monitor – rzeczywiście. To ja jestem czterdziesta szósta w kolejce. A była dopiero dziewiąta nad ranem. W dziesięciu gabinetach przyjmowało nas dziesięcioro znakomitych okulistów. A ja wciąż nie mogłam uwierzyć, że mój zabieg mający usunąć zaćmę z lewego oka jest w zasięgu ręki. Mój wzrok był w zasięgu wzroku – pomyślałam.  Z zadumy wyrwał mnie odgłos naciskanej klamki.

Piękne dębowe drzwi otworzyły się z impetem i podbiegł do mnie młody, energiczny pielęgniarz.
Pani Wanda? Pomogę pani. Proszę wejść. Nasz system zaalarmował nas, że musi pani jeszcze zdążyć do diabetologa. Przejrzeliśmy więc dokumentację trochę wcześniej, a historia choroby została już uzupełniona w komputerowym programie przez pani lekarza rodzinnego. Proszę się nie martwić, czeka panią już tylko badanie. Doktor już wie, z czym pani przychodzi. Mam nadzieję, że spodoba się nasz nowy gabinet zabiegowy. Mąż uprzedził nas w rejestracji, że życzy sobie pani mojej pomocy.

Moim oczom ukazał się jasny gabinet, a właściwie pokój lekarski. Dywan na podłodze sprawiał wrażenie świeżo wypranego, a głęboka filiżanka z zieloną herbatą zapewniała o spokojnym usposobieniu mojego okulisty. Nie jestem zbyt wysoka, więc wybrałam drewnianą ławę z prostym oparciem, która jako jeden z wielu mebli znajdowała się naprzeciw sprzętu do badań. Mimo wszystko byłam jednak zdenerwowana, bo nie lubię kiedy ktoś grzebie mi przy oczach. Pielęgniarz włączył Edith Piaf i zamarłam. To już była ewidentna przesada. Coś było nie tak. I wtedy poczułam pierwsze lekkie drapnięcie w policzek.

Niech się pani o nic nie martwi – dziś mamy takie urządzenia, że nic nie będzie bolało. Poza tym, anestezjolog wybierze najbardziej komfortową metodę znieczulenia. Kołysanki to tylko żart z obecnego etapu, ale widzę, że jeszcze pani nie wierzy. Coś pani pokażę. To nasze najnowsze menu. Opracowane na podstawie analizy wyników morfologii i opinii diabetyka. Pani Wando, czy lubi pani gęś? Pomyśleliśmy o mięsie z borówkami – one wspaniale poprawiają wzrok! Właśnie, wzrok! Poczułam to samo drapnięcie po raz drugi, tym razem bliżej oka.

Myślę, że w przyszły piątek już możemy się umówić. Czy o 7.00 będzie w porządku? Proszę się wyspać dobrze, czeka nas morze emocji, choć naszym zamiarem jest ich oszczędzić. Karetka będzie czekała punktualnie pod blokiem. Piżamka różowa – będzie w porządku? Mamy jeszcze żółte i jasnozielone. Zamiast prasy dwadzieścia stacji radiowych. Można wziąć kota. Kot!!!

Tak! To on był sprawcą mojego zaczerwienionego policzka. Otworzyłam szeroko jedyne sprawne oko. Deszcz walił w parapet niemiłosiernie. Józek! Józek! Która godzina? Daj temu zwierzęciu mleka, bo się biedak zamiauczy. W porządku kochanie. Ale ty już wstawaj, bo spóźnimy się na tramwaj. Trzeba być w szpitalu wcześniej – zamachał mi kartką przed twarzą. Rejestrację otwierają o 8.00, a jeśli dziś nie zdążymy to twoje zaćmienie przedłuży się o kolejny rok. 2018.
 

Joanna Guga
O mnie Joanna Guga

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka