2 obserwujących
21 notek
9204 odsłony
  1661   0

Jozef Kapustka: "Come hear the music play!"

Hermetyczny półświatek zawodowego szkolnictwa muzycznego i jego przybudówek to archaiczny, zrytualizowany mikrokosmos z własnym specyficznym folklorem, tyleż naiwną co entuzjastyczną mitologią oraz ograniczonym repertuarem toksycznych mantr powtarzanych ufnie przez kandydatów do najwyższego stopnia wtajemniczenia. Ma zadziwiająco wiele wspólnego z dynamiką środowisk więziennych: są tu brutalni guru otoczeni bezwzględnym dworem i delikatni frajerzy nie do końca odnajdujący się w pękniętej, przypominającej wolnoamerykankę rzeczywistości. Złudna ta struktura bywa regularnie wstrząsana doniesieniami na przykład o kłopotach znanego rosyjskiego pianisty z nieskorym do żartów tajskim wymiarem sprawiedliwości (1) , zgoła nie-twórczych a będących tajemnicą poliszynela, rzekomych ekscesach równie wybitnego amerykańskiego dyrygenta (2) lub nietypowych zamiłowaniach fotograficznych dyrektora paryskiego Conservatoire. (3) 

Obserwatorom problematyki scenicznej widzianej od kuchni z pewnością nie umknie fakt, że cały ten system w swojej tradycyjnej, potocznej postaci zdaje się produkować osobników okaleczonych psychicznie, fizycznie i moralnie, którzy później rozpaczliwie i bezskutecznie usiłują racjonalizować i legitymizować swoje problemy z depresją, wielorakimi uzależnieniami i maniami samobójczo-prześladowczymi. (4)(5) Odnośnikiem tych prób są medialnie nagłośnione rzadkie, pojedyncze przypadki równie medialnych sukcesów (tautologia celowa), mierzonych głównie częstotliwością występów w kampaniach reklamowych Rolexa i Louisa Vuittona. 


W roku 2013 brytyjskie media szeroko rozpisywały się na temat tragicznej śmierci znanej, cenionej skrzypaczki Frances Andrade. Wcześniej zeznawała w charakterze ofiary podczas procesu w sprawie tzw. "historycznego" (według brytyjskiej terminologii prawnej) gwałtu. Oskarżonym był Michael Brewer, muzyczny guru prestiżowej brytyjskiej szkoły Chetham. (6) Po tym jak w środowisku absolwentów i uczniów Chetham zawrzało, w obiegu publicznym pojawiły się nazwiska kolejnych drapieżników a ich liczba szybko urosła do 10. (7) Postawiono im zarzuty przemocy psychicznej i seksualnej wobec nieletnich a w miarę jak skandal zataczał coraz szersze kręgi w jego orbicie wymieniano już nie tylko elitarne Chetham , Menuhin School czy Royal Northern College of Music ale również wenezuelską organizację charytatywno-artystyczną El Sistema.(8) (9) (10) (11) Podczas gdy niektórych wykładowców związanych z tymi placówkami oskarżano o indywidualną przemoc seksualną, pedofilię lub udział w pedofilskich gangach a wokół jedne za drugimi zaczęły padać bastiony instytucji będących przepustkami do powszechnie kojarzonej ze statusem międzynarodowego artysty mieszanki prestiżu, elegancji i luksusu, brytyjska opinia publiczna przygotowywała się na kolejny szok. Czcigodne świątynie sztuki zaczęły przypominać coś na kształt "dziedzińca cudów".


Podejrzewanego już wcześniej o nekrofilię (12), jakiej miał dopuszczać się w sponsorowanych przez siebie instytucjach dobroczynnych, nieżyjącego Jimmiego Savile'a, ukrytego pedopredatora a oficjalnie zaprzyjaźnionego z brytyjską rodziną królewską (13) popularnego prezentera telewizyjnego i  działającego w najbliższym otoczeniu Jana Pawła II kawalera m.in. watykańskiego orderu św. Grzegorza Wielkiego, oskarżono post mortem o szereg ohydnych przestępstw o charakterze pedofilskim. Mniej więcej w tym samym czasie pojawił się również intensywny wątek tzw. "gangu VIP z Westminster", którego członkowie rekrutujący się z najwyższych sfer ministerialno-parlamentarnych mieli popełnić co najmniej kilka rytualnych mordów podczas pedofilskich orgii. (14) (15) (16) Okazało się przy tym, że w okresie telewizyjnej świetności Savile'a młodociani wychowankowie Menuhin School dziwnie często występowali w jego telewizyjnym show "Jimm'll Fix It" . (17)


Te i szereg innych, bezprecedensowych jeżeli chodzi o skale zjawiska spraw, stało się i wciąż jest przedmiotem drobiazgowych analiz i dochodzeń prowadzonych przez różne powoływane do tego celu a następnie odwoływane komisje. Niektórzy dopatrują się też śladów działań tajemniczej ręki usiłujacej urwać łeb całej tej historii, tak jak w niewyjaśnionym do dzisiaj morderstwie urzędnika miejskiego z Lambeth, który jakoby jeszcze w 1993 roku miał nosić się z zamiarem złożenia istotnych, przełomowych wyjaśnień obciążających " VIP- pedogangsterów z Westminster" . (18) (19) Śledztwa w toku (20), a tymczasem "the show must go on".


W wywiadzie udzielonym jakiś czas temu rosyjskiemu PianoForum (21) nieżyjąca już niestety prof. Wiera Gornostajewa, jeden z najwybitniejszych pedagogów w historii światowej pianistyki, juror wszystkich chyba najważniejszych konkursów pianistycznych oraz powszechnie szanowany autorytet w sprawach muzycznych i nie tylko, stwierdziła między innymi, że etap konkursowy w życiu młodego pianisty jest koniecznością od której nie ma ucieczki a receptą na sukces w tej sine qua non i de facto przepustce do docelowej tzw. kariery, cokolwiek ma to oznaczać, jest stosunkowo prosty cocktail złożony z talentu, pracowitości wynikającej z siły charakteru oraz pewnego sprytu polegającego na nabyciu i odpowiednim wykorzystaniu umiejętności wpisania się w chwilowy kontekst okolicznościowo-sytuacyjny, indywidualny prąd wznoszący. Wszystko ze szczególnym uwzględnieniem bardzo istotnej właściwej strategii doboru repertuaru, który jako wektor temperamentu odtwórcy będzie następnie oddziaływał na coraz szerszą publiczność w taki a nie inny sposób . To oczywiście opinia wysoce  idealistyczna, romantyczna wręcz i do tego nieproporcjonalnie do realiów, szeroko rozpowszechniona na wszystkich szczeblach i etapach produkcji i konsumpcji muzyki poważnej, ale czy aby prawdziwa? 

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura