Prawnik „Agory” zagroził Salonowi24 procesem sądowym za zamieszczenie na stronach niniejszego forum krytycznych publikacji wobec dziennikarzy „Gazety Wyborczej”. Poczytuję to sobie za zaszczyt i cieszę się, że „Wyborcza” stara się ukryć gorzką prawdę na swój temat. Wszakże jest się czego wstydzić.
Zatrzymane w sepii czasy popołudniówek pachnących drukarską farbą i czcionkę Gutenberga mamy na nieszczęście „Wyborczej” już za sobą. Zatem wybiegi rodem z Mysiej stosowane przez prawników z Czerskiej na nie wiele się zdadzą. Słowo drukowane - choć tęskne, melancholijne i głębsze, do niedawna uznawane za wiarygodniejsze traci na rzecz słowa prawdziwie wolnego i niezależnego. Słowa idącego do niezliczonych odbiorców bez cedzidła ideologicznego nakazującego „odpieprzać się od generała”. Słowa publikowanego tu, w świeżej, prostolinijnej, niezakłamanej szczerej relacji między nadawcą i czytelnikiem. Słowa, którego macki Michników, Głównych Urzędów Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk nie są w stanie dosięgnąć i zniszczyć żadnymi „niuansami”. Wolne słowo w Polsce jest dziś przede wszystkim tu – w Internecie. Ja z tej wolności zamierzam korzystać bez ograniczeń.
Co wzbudziło taki popłoch na Czerskiej? Wysłali grożby do S24, bo zamieściłem teksty ukazujące w prawdziwym, znaczy niekorzystnym świetle dwóch dziennikarzy "Wyborczej", którzy podjęłi się opisywania "afery sopockiej". Czarę goryczy przelał ostatni wpis, w którym ujawniłem, że podczas ostatniej miejskiej komisji rewizyjnej okazało się, że "Wyborcza" w okresie referendum w sprawie odwołania Jacka Karnowskiego z funkcji prezydenta Sopotu, otrzymywała od jego urzędu pieniądze z promocyjnego budżetu.
Nie chcę wikłać Salonu24.pl w ewentualne procesy z naszpikowanym prawnikami koncernem medialnym. Agora mógłaby solidarnie pozwać administratora niniejszej strony za zgodę na zamieszczanie moich tekstów. Usuwam zatem wpisy dotyczące kłamstw „Wyborczej” i przenoszę je na specjalnie założony blog, którego adres zamieszczam poniżej. Znajdą tam Państwo wszystkie teksty, które w trosce o dobro „Salonu” usunąłem z niniejszego forum. Nie dam „Agorze” satysfakcji w postaci ciągania po sądach pomysłodawców i twórców niezależnego zgromadzenia publicystów, które jak pokazuje reakcja na moje publikacje, jest solą w oku „cenzora” z Czerskiej. Bladolicy Zulus dzidą niechaj macha, wolne słowo niechaj trwa!
Pozdrowienia
Sławomir Julke
Cała prawda o „Wyborczej” : http://slawomirjulke.blogspot.com/


Komentarze
Pokaż komentarze (12)