Chciałbym zwrócić uwagę na coś, co może przejść niezauważone przy nawale informacji z frontu P-P (premierowsko-pielęgniarskiego).
Nasz Dziennik popełnił tekst o tym, że cała nagonka na
ks. abp. Wielgusa była jedną wielką manipulacją.
Co więcej ND twierdzi, że ma na to dowody. Podobnie jak na niewinność ks. abp. Wielgusa. Wszystko będzie publikował w kolejnych wydaniach.
Przeczytałem to, co napisano w ND dzisiaj o całej sprawie i po odsianiu specyficznej retoryki pozostała informacja, że ks. Abp Wielgus został zmieszany z błotem przez niedobrych ludzi… I basta!
Wcale nie twierdzę, że tak nie było – zbyt wielu rzeczy już się naoglądałem i o zbyt wielu już słyszałem, żeby negować z góry taką tezę.
Problem mam z czymś innym. Jeżeli ND rzeczywiście ma dowody na poparcie tego co dzisiaj zapodał, to właściwie nie pozostanie już nic z wiarygodności mediów takich jak Gazeta Polska, czy konkretnych ludzi jak pan Terlikowski w owym czasie jeden z głośniejszych solistów w całym medialnym chórze przeciwników ks.abp Wielgusa. Nie mówię już o wiarygodności ludzi Kościoła (o politykach nie ma sensu pisać). A człowiek chyba musi wierzyć nie tylko w coś, ale komuś (czemuś). Inaczej się alienuje i robi głupstwa. Po co to komu.
Może jednak ND nie ma dowodów?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)