Radek Jurodiwy Wiśniewski Radek Jurodiwy Wiśniewski
33
BLOG

DEATH ANGEL

Radek Jurodiwy Wiśniewski Radek Jurodiwy Wiśniewski Polityka Obserwuj notkę 0

"Bóg sie rodzi, trzeba krwi" głosił kiedyś bezimienny anonim na ścianie kościoła. Patrzę i widzę, że tak, że jak igrzyska to krew, najlepiej cudza, bo ta nie boli. Przegląd internetu wskazał że w tej przestrzeni przeciwnicy tzw. kary głównej są nieliczni i mało wyraziści. Może zatem na początek skromny komentarz, który być może umknął komus przy lekturze jednej z gazet:

"Wojciech Makowski* 09-08-2006 , ostatnia aktualizacja 07-08-2006 19:18
Kara śmierci zawodzi wszystkie nadzieje, jakie niektórzy w niej pokładają.
Wciąż pamiętam dzień, kiedy stracono Tima McVeigha, sprawcę zamachu w Oklahoma City w 1995 r., zginęło 168 osób. Gdy rodziny jego ofiar wychodziły z sali, w której oglądały transmisję z egzekucji, dziennikarze pytali, jak się czują. Odpowiadali, że są zawiedzeni. Spodziewali się, że śmierć zabójcy przyniesie im ukojenie i poczucie, że ich tragedia się zakończyła. Nic takiego się nie zdarzyło. Obok inni, przeciwni tej egzekucji, protestowali, aby śmierć ich najbliższych była upamiętniona kolejną śmiercią. A całe to wydarzenie odwracało uwagę od ofiar i ich cierpienia i skupiało ją na mordercy i cynicznym wierszyku, który zostawił jako swoje ostatnie słowa. Czy tego właśnie chce LPR?
Kara śmierci zawodzi wszystkie nadzieje, jakie niektórzy w niej pokładają. Nie prowadzi do spadku przestępczości, co udowodniły dwa studia ONZ (z 1988 i 2002 roku). Wręcz przeciwnie - np. w Kanadzie, która zniosła karę główną 30 lat temu, liczba zabójstw jest obecnie niższa niż wcześniej o 45 proc. W USA, gdzie są stany, które orzekają i wykonują karę śmierci, orzekają i nie wykonują oraz nie orzekają w ogóle, wskaźniki ilości zabójstw kształtują się podobnie. Liczba wyroków śmierci i egzekucji nie jest więc tym, co determinuje poziom przestępczości. Przyczyn i środków zaradczych trzeba szukać gdzie indziej.
Żądanie kary śmierci wprowadza do systemu sprawiedliwości emocje, które wpływają na jakość śledztw i orzekania. Skoro sądzeni są najgorsi ze złych, media i publiczność chcą ich głów. Presja na sąd i policję jest ogromna. Być może dlatego w USA na każdych ośmiu zgładzonych przez kata przypada jeden, który wychodzi wolny, bo (często po latach) okazuje się niewinny. Od lat 70. stracono tam 1037 skazanych, a wypuszczono po oczyszczeniu z zarzutów 123 osoby. Jeżeli nawet budowany przez wieki amerykański system sprawiedliwości wykoleja się przy karze głównej, co byłoby w Polsce?
Orzekając karę śmierci, sąd orzeka, że dany przestępca jest zły do cna i nie ma szans, by się poprawił. Bada więc nie tylko przestępstwo, lecz także duszę oskarżonego. Wynik? Na ogół gorsze okazują się dusze tych, którzy są biedni i mają adwokatów z urzędu bądź pochodzą z mniejszości. W USA czarny, który zabił białego, ma czterokrotnie większe szanse na wyrok śmierci niż w przypadku przeciwnym. Brak pieniędzy na własnego adwokata potraja szanse na wyrok śmierci.
To wszystko sprawia, że świat, a zwłaszcza wolny świat wycofuje się ze stosowania kary śmierci. 30 lat temu nie było jej w prawie tylko 16 krajów. Obecnie 87 państw zniosło ją całkowicie, kolejne 11 zniosło na czas pokoju, a 27 wprowadziło moratoria. W 2005 roku według danych Amnesty International zdarzyły się przypadki jej wykonania tylko w 22 krajach. Europa staje się terenem wolnym od kary śmierci. Zniosły ją ostatnio Turcja i Serbia, Rosja wprowadziła moratorium. Jedyna egzekucja w 2005 roku zdarzyła się na Białorusi.
Czas powiedzieć politykom w Polsce, że chcemy bezpieczeństwa, a nie powtarzanych co wybory haseł. Czas powiedzieć, że chcemy sprawiedliwości, a nie zemsty. A może, skoro sprawa wróciła przed kolejnymi wyborami, czas powiedzieć niektórym z nich "do widzenia".


A teraz kilka autorskich pytań, refleksji. Na przykład taka - żeby zabic w majestacie prawa potrzebny jest kat? Kto nim będzie? Twój syn, brat, mąż, tatuś. Bo tak sie utarło, że od tej roboty są faceci, ale może - skoro feminizm ma byc wojujący - może, powiadam kto inny z Twoich najbliższych?
Żądanie kary śmierci to odruch emocjonalny. Jako taki zrozumiały, tyle że systemy etyczne nie mogą się opierać na emocjonalnych odruchach, bo te są zmienne, nietrwałe. Trzeba zatem - jeżeli chce się popierac ideę kary głównej znaleźć inne, niż emocjonalne argumenty i zazwyczaj miesza się w nich kilka pojęć rozdzielnych: Prawo, sprawiedliwość i zemstę (nazywaną czasem "prawem do odwetu").
- a co może mam płacić za takiego zwyrodnialca przez długie lata jego życia w więzieniu?!
Nie, nie musisz należeć do zachodniego obszaru cywilizacyjnego i płacić za to słonej ceny. Somalia, Mongolia - patrz niżej - to inne rejony. Rządzi tam prosta ludowa sprawiedliwość, nikt na pewno nie płaci zbyt wiele na więzienia a wątpliwości rozstrzyga się na miejscu. Na niekorzyść podejrzanego.
Bon Voyage!

"Sporo rąk i zbyt mało głów i tylko nie mów mi bzdur, że to dla mnie" L. Janerka

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka