Jako jeden z sygnatariuszy listu poparcia Pani Ireny Sendlerowej jako polskiej kandydatki do Pokojowej Nagrody Nobla mogę wyrazić tylko delikatną melancholię, że z tej jednej z ostatnich okazji dania znaku cieniom komitet noblowski nie skorzystał, Komitet wybrał przyszłosć i ja to rozumiem, nawet akcpetuję. Świat uznał, że nigdy więcej się dokonało, żadne znaki nie są zatem już potrzebne.
Z drugiej strony - Pani Irena Sendlerowa uratowała z endlosung 2500 żydowskich dzieci i jej nobel jest nie z tego świata, przekracza wszelkie wyobrażenie. W tym Noblu dla niej chodziłoby przecież o znak dla innych nie dla niej ,ani nie dla tych dzieci, które uratowała.
Kiedy nominowany do pokojowej nagrody Nobla był Ojciec Jan Żelazek SVD i oczywiście nie dostał tej nagrody również wyraziłem delikatny smutek w liście do przyjaciela SVD a przyjaciel mi odpisał z pogodą – Radek, a na co jemu Nobel?!
No właśnie.


Komentarze
Pokaż komentarze