![]()
TYBETAŃSKA ŁĄCZNICZKA
codziennie, wysiadając z porannego pociągu wypatruję
jej śladów. czekam na sygnał. może to będzie zdjęcie
rękawiczki, podniesienie z ziemi wczorajszego wydania
gazety lub kopnięcie psa. mam kieszenie pełne wyciągów
z kart visa, zużytą baterię do licznika firmy samsung
i zawleczki odbezpieczonych puszek po coli. na sygnał,
będzie czym wygarnąć między oczy. już widzę jak krwawią
rozprute trafnym rzutem bankomaty, cyfry odklejają się od
nominałów, chwytają za serce prezesi z przestrzelonymi
portfelami. wbijam stalówkę watermana w kamień i mówię
– popatrz, nie ma śmierci a krew jest naprawdę niebieska.


Komentarze
Pokaż komentarze