Natręctwo analogii. Tak właśnie. Wielki Wschód napierdala mały kraik a Zachód uważa żeby tylko nie drażnić Stalina... eps, sorry, Putina, oczywiście miałem na myśli Putina.
Natręctwo jednak dotyczy bardziej tego jak wyglądała Polska w 1939 a jak wygląda obecnie pod względem zdolności obronnych. Zacznijmy od kształtu rzeczy, od granic.
Powszechnie uważa się, że wprawdzie szarpnął nasz kraj 1945, ale teraz mamy takie naturalne granice że hoho, Polska roku 1939 to miała fatalnie. Fakt gdyby spojrzeć na ukształtowanie polskiej granicy z Niemcami, to po zajęciu przez Niemcy Czech i Słowacji - fatalnie. Ale gdyby spojrzeć na granicę wschodnia a ta w kontekście analogii 1939-2009 mnie interesuje najbardziej - to owe przewagi III R.P. nad II R.P. nie byłyby takie oczywiste.
W 1939 ukształtowanie wschodniej granicy wymuszało na agresorze rozdzielenie swoich sił na dwa teatry działań - północny i południowy a pomiędzy nimi obszerne, bagniste tzw. "morze prypeckie" czyli bagna, podobno i dzisiaj trudne do przebycia.
To rozdzielenie nieźle zresztą wygrywał polski sztab generalny w latach wojny 1919-21. A sowiecki to rozdzielenie regularnie przegrywał. Do tego należy dodać, że południowy teatr działań wojennych był podzielony licznymi dopływami Dniestru w układzie południkowym a to sprzyjało obronie.
Północny był pod tym względem gorzej ukształtowany, ale z kolei ukształtowanie rzek i przeszkód terenowych zachęcało do zadawania którejś z wersji "prawego sierpowego" czy to znad Jasiołdy-Prypeci, czy to znad Bugu czy wreszcie znad Wieprza.
Czy teraz jest lepiej? No niby też jest rodzielnie frontów, bo jeden byłby w rejonie okręgu kaliningradzkiej - "największego rosyjskiego lotniskowca na Bałtyku" a drugi w rejonie pogranicza z Białorusią. Ale między nimi jest tylko ksrawek Litwy, którego Litwa mogłaby nie chciec lub nie móc bronić. Na dokładkę z Kaliningradu łatwo byłoby wyłączyć Trójmiasto kilkoma celnymi rakietami wycelowanymi w Port Północny pełen niespodzianek i magazyny paliw płynnych na Westerplatte.
Skoro o granicy morskiej mowa - tutaj na pewno mamy lepiej niż w 1939 bo w końcu do NATO należą państwa trzymające Cieśniny Duńskie i trudno sobie wyobrazić rosyjska morska blokadę tych cieśnin, chyba że wrakami rosyjskich okrętów... ale nie wiadomo czy tyle by się uzbierało... A skoro tak, to nawet przy zagrożeniu portów trójmiasta pozostają małe porty środkowego wybrzeża Bałtyku - jak np. Kołobrzeg, a z dużych portów- Szczecin.
A skoro o pomocy NATO mowa. To warto zwrócic uwage na fakt że najpewniej głowny walec wytoczyłby sie z Białorusi i nie napotykając poważniejszych przeszkód terenowych mógłby sie toczyć spokojnie w róznych kierunkach aż do linii Wisły. Innymi słowy lewobrzeżna Polska mogłaby wpaśc w ręce agresora.
Na to wsakzuje tez układ linii komunikacyjnych - sieci kolejwoej i drogowej. Wkraczająca ewentualna pomoc NATO zapewne na tej linii byłaby w stanie najwcześniej zatrzymać agresora.
Lepiej? Jutro o doktrynach, lotnictwie, wojskach lądowych, marynarce, sojuszach i gotowości kraju do wojny od strony gospodarczej i społecznej.
Na razie - śpijmy spokojnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)