Polska armia A.D. 1939 bywała w historiografii dosc powszechnie krytykowana jako kompletnie zacofana struktura, niezdolna do sprawnego działania i w gruncie rzeczy "papierowy tygrys". Tego typu oceny są i były dość odległe od realiów ówczesnych i budowane zazwyczaj na oderwanej od kontekstu ocenie kampanii wrześniowej 1939 roku. Żeby się nie wdawać w poboczne dla tego cyklu notatek rozważania niech wystarczy jedno na razie stwierdzenie. Polska w 1939 roku miała pod względem zaawansowania technologicznego, siły ognia i liczebności piątą armię Europy i ósmą armię świata. Przed nami były Niemcy, ZSRR, Wielka Brytania (z tym że znacznie rozproszona po koloniach), Francja, Włochy, Stany Zjednoczone, Japonia i Chiny (które jednak trudno traktować jako całość w tamtym czasie). Jakby nie patrzeć - W.P. było w pierwszej dziesiątce, a przegrało, ponieważ starło się w tym samym czasie z numerem 1 i 2. Warto zauważyć, że numery 3 i 4 (Wielka Brytania i Francja) nie wytrzymały starcia z samym tylko numerem 1 (Niemcy).
Trzeba jednak zauważyc, że mimo swojej rzekomej nienowoczesności W.P. 1939 miało dobrze przygotowany plan mobilizacyjny, który sprawił, że mimo piorunującego tempa działań wojennych w roku 1939 i odwołanej a potem ogłoszonej na nowo mobilizacji - udało się wystawić przytłaczającą większość planowanych jednostek.
W 1939 mieliśmy bardzo dobry wywiad. Kiedy porównuje się np. świadomość Heinza Guderiana na mapach sporządzanych po wojnie a polskie mapy sztabowe z 1939 widać że dysproporcja przewagi informacyjnej była zdecydowanie na naszą korzyść. To znaczy polski wywiad wiedział prawie wszystko o ugrupowaniu niemieckim za to Niemcy nie wiedzieli prawie nic o polskim powtarzając jeszcze po latach jakieś bzdury o nieistniejących dywizjach kawalerii. Polska miała Brygady - a nie dywizje, to przede wszystkim. A z resztą było podobnie.
Tutaj jestem dość bezsilny w porównaniu do roku 2009, wywiad swoich tajemnic strzeże zazdrośnie i prawie nic nie wiadomo na pewno o polskim wywiadzie po za tym, że jest on na pewno uroczo transparentny w porównaniu do tego 1939.
Podobnie gdy chodzi o plan mobilizacyjny - wie się niewiele, bo to jedna z najpilniej strzeżonych tajemnic wojskowych. Zwracam tylko uwagę, że oba segmenty obrony narodowej w 1939 akurat zapracowały nad podziw sprawnie.
Tymczasem zajrzyjmy do rondla wojsk lądowych. Obecne siły lądowe są na stopie pokojowej nominalnie trzykrotnie mniej liczne niż ówczesne i co więcej w związku z profesjonalizacją armii raczej nie będą ulegały skokowemu wzrostowi liczebności. Obecnie jest mowa o przeszkolonych rezerwach czyli czymś na wzór ówczesnej Obrony Narodowej. Trudno zawyrokować czy to stawia W.P. 2009 wyżej czy niżej niż W.P. 1939 biorąc pod uwagę stopień skomplikowania ówczesnego sprzętu i obecnego. Wówczas średnio wyszkolony poborowy mógł obsłużyć po odbyciu służby zasadniczej niemal każdy sprzęt jaki by mu powierzono. Dzisiaj już chyba od dawna nie.
Porównując zatem te dwa światy warto się przyjrzeć jak wyglądają kwestie w poszczególnych segmentach - obrony p.ppanc, artylerii i wsparcia pola walki, obrony p.lot (lądowej), mobilności na tle współczesnych armii, logistyki, osobistego wyposażenia żołnierza, łączności, dowodzenia i rozpoznania pola walki.
CDN.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)