Radek Jurodiwy Wiśniewski Radek Jurodiwy Wiśniewski
43
BLOG

1939-2009 NATRĘCTWO ANALOGII. CZĘŚĆ 4. ...I SKRZYDŁA MOCNE.

Radek Jurodiwy Wiśniewski Radek Jurodiwy Wiśniewski Polityka Obserwuj notkę 0
Teraz w ramach analogii i rozważań nad tym "czy mamy z czego się cieszyć", coś o polskich skrzydłach teraz i wówczas. Równie powszechnie jak mity o niepotrzebnej flocie, powtarza się obiegowe sądy o fatalnym lotnictwie w 1939. Na pewno było ono źle ustawione na placu boju. Podzielone eskadrami, czasem plutonami między armie, grupy operacyjne z samotnymi niczym rodzynki w magmie - jedną brygadą pościgową i jedną bombową nie mogło mieć znaczenia na żadnym teatrze działań wojennych i rzeczywiście nie miało. Wszystkiego miało po troszkę - trochę samolotów rozpoznawczych, myśliwskich, bombowych, morskich, łącznikowych. Brakowalo chyba generalnie pomysłu odnośnie tego do czego lotnictwo ma w zasadzie służyć. Rzeczywiście - w dwudziestoleciu międzywojennym nie brakowało najdziwiniejszych pomysłów - jak np. kieszonkowe myśliwce Rayskiego mające bronić punktowych celów.
 
Podobnie trochę miała się rzecz z obroną przeciwlotniczą w ogóle. Doskonałe do końca wojny (rzadki przypadek!) 40mm Boforsa i w zasadzie niewiele poza nimi. Garść 75mm dział na półsamobieżnych podstawach lub pó-stałych tu i ówdzie oraz masa karabinów maszynowych na podstawach p.lot. Systemu obrony w tym za bardzo nie było widać poza nielicznymi lokalnymi wyjątkami - Warszawą przez kilka pierwszych dni i poza Helem.
 
Powszechnie się chwali znakomitość techniczną polskich "Łosi", ale pomija się fakt, że w zasadzie chyba nikt nie miał pomysłu ich wykorzystania. Atakowanie przez tego typu samoloty z lotu koszącego kolumn pancernych musiało się zakończyć fiaskiem.
 
W zasadzie tak samo wówczas jak i teraz można powiedzieć, że lotnictwo polskie mogłoby i pwoinno wykonywac tylko dwa rodzaje misji:
- C.A.S. czyli bezpośrednie wsparcie i nękanie na polu walki
- Obrona przeciwlotnicza terytorium kraju 
z naciskiem na to drugie. I do pierwszej i do drugiej roli ani wtedy ani wówczas polskie siły lotnicze nie były gotowe. Wówczas mścił sie brak koncepcji obrony, systemu dowodzenia i rozdrobnienie, które wobec znikomych środków widoczne było bodaj najbardziej.
Obecnie?
Obecnie mamy Łącznie kilkadziesiąt znośnych pod względnem nowoczesności myśliwców Mig-29 i F-16 z tym że nie chodzi tutaj o sam płatowiec, ale wyposażenie, które w przypadku MIG-29 starzeje się błyskawicznie przy braku koncepcji co z tymi samolotami zrobić. W dziedzinie C.A.S., czyli wsparcia pola walki mamy Su-22, tyle że niemodernizowane znaczniej od lat pozostają w coraz większym stopniu samolotami muzealnymi.  W przypadku pełno skalowego konfliktu, np. z Rosją istniejące siły lotnicze byłyby w stanie zatrzymaćbyc może przez chwilę w jednyms ektorze  nawałę rosyjskich bombowców, ale tylko w przypadku gdyby udało sie ocalić bazy.
W 1939 lotnictwo polskie rozśrodkowało się na tyle szybko, że w zasadzie niemieckie uderzenia na bazy trafiły w próżnię. Dzisiaj byłoby to niemożliwe. Jedyny samolot przygotowany do polowej obsługi i konstruowany specjalnie z myślą o wychodzeniu spod uderzenia silniejszego rpzeciwnika - czyli JAS-39 GRipen odpadł z przetargu bo jak wiadomo:
z prziodu cyce z tyłu cyce
Polska wdzięczna Ameryce
Kupione F-16 to miłe samoloty ale wymagają szczególnych warunków obsługi na które z grubsza może sobie zpowoic ta strona konfliktu, która ma przygniatającą przewagę i potrafi zabezpieczyc bazy. Su-22, Mig-29 i Mig-23 (zlikwidowane jeszcze w latach 90-tych) były zdolne do odtwarzania gotowości bojowej korzystając z tzw. DOL - Drogowych Odcinków Lotniskowych. Milczą dzieje czy ktokolwiek, kiedykolwiek próbowął takiej sztuki na F-16. As far as I know - nie i to z wielu szczegółowych technicznych względów. Na Gripenie - tak. Bo jako sie rzekło - on był projektowany dla Szwecji a ona zgodnie z doktryna neutralności chce być zdolna do odparcia przeważającej agresji z każdego kierunku.
 
Nasz lądowy system OPL wydaje się być nieco szczelniejszy niż w 1939,ale tylko tak długo, kiedy niedostrzeżemy że nasza broń, sredniego i dalekigo zasięgu w zasadzie nieistnieje a to co przedsatwia sobą jakąś wyższa jakosć to to samo co w 1939 - broń, która dzisiaj jest klasyfikowana jako broń bardzo bliskiego, bliskiego i średniego zasięgu.
 
I jeszcze jedna uwaga na marginesie tego szkicu do rozważań (bowiem każdy z tych notek jest niepełna). Szkoda, że kiedy słyszę różnej maści wariatów nawołujących do neutralności Polski, to zarazem mają oni w zanadrzu pomyłs całkowitej rezygnacji z armii, bo armia jest taka brzydka i ludzie w niej i od niej giną. Fu. Szkoda że nie zauważają, że neutralność wtedy ma znaczenie gdy towarzyszy jej odpowiedni potencjał odstraszania i dobrze zorganizowana, silna armia. Jakos nie słychać żeby Szwecja czy Szwajcaria miały zamiar likwidować swoje armie.

"Sporo rąk i zbyt mało głów i tylko nie mów mi bzdur, że to dla mnie" L. Janerka

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka