Kacpro Kacpro
1221
BLOG

"Stenogramy Sikorskiego" - Mamy cud w Katyniu ...?

Kacpro Kacpro Polityka Obserwuj notkę 9

Smoleńsk, ranek 10 kwietnia 2010 r. - rzecznik MSZ-tu o godz. 09:34

 

"Tak, że spadł , zapalił się.Akcja gaszenia samolotu została zakończona, natomiast w tej chwili ekipy przystąpiły, no, do próby wydobycia pasażerów z pokładu" 

 

1 min 15 sek nagrania - link lub Youtube poniżej

http://www.dailymotion.com/video/xehw2w_pyy-na-wietrze-relacja-ze-smoleyska_news#

 

 

 

 

Ranek,10 kwietnia 2010r., przed godziną 09:40

Relacja telewizyjna z Lasu Katyńskiego - minister Jacek Sasin informuje zebranych o zaistnieniu katastrofy i trwaniu akcji ratunkowej.

Obok ministra stoi ambasador Jerzy Bahr.

 

"Yotube" z Katynia - Sasin, obok niego Bahr - 04 min. 50 sek. nagrania.

 

Nagranie na dole.

 

<>

 

Ambasador Jerzy Bahr relacjonuje Sikorskiemu przebieg zdarzeń

z lotniska w Smoleńsku.

Relacja / Stenogram Centrum Operacyjnego MSZ z godz.godz. 09:07

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/12,114927,11455186,Rozmowa_Radoslawa_Sikorskiego_z_Centrum_operacyjnym.html

 

"Samolot jest całkowicie rozbity. Stoimy w odległości 150 m (nie mówi od czego), nie ma żadnego śladu życia.Ugasili pożar, który był w przedniej części. (..)To jest wszystko.Otoczone to jest już przezstraż pożarną." (następuje dziwny "gwizd" jakby jakiś sygnał)

 

"Czy to wiadomo było ... ? Czy widać było katastrofę?"

(zastanawiające pytanie)

Prezydencki minister Jacek Sasiedział:

"Około godziny 9.40 czasu polskiego byłem już na miejscu katastrofy."

 

Godzina "przed 09:40 / Relacja Sasina z artykułu z 2010 r. / Poniżej

-----------------------------------------------------------

 

Relacja ministra Jacka Sasina

Widziałem ludzi we wraku, których nikt nie wydobywał

http://smolensk-2010.pl/2010-10-11-widzialem-ludzi-we-wraku-ktorych-nikt-nie-wydobywal.html

 

Publikacja w serwisie: 11 October 2010

-----------------------------------------------------------

 

Z Jackiem Sasinem, wiceszefem Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, rozmawia Anna Ambroziak

 

W jakich okolicznościach dowiedział się Pan o katastrofie?

 

- Byłem na cmentarzu w Katyniu. Poinformował mnie o tym jeden z pracowników polskiego protokołu dyplomatycznego. Wtedy nie zdawaliśmy sobie sprawy z powagi tego wypadku.

 

Która była wtedy godzina?

 

- Było to zaledwie kilka minut po wypadku. Około godziny 9.40 czasu polskiego byłem już na miejscu katastrofy

 

Jak ono wyglądało?

 

- Widok był przerażający. Wrak samolotu był bardzo zniszczony, do tego stopnia, że właściwie nie dało się rozpoznać poszczególnych jego fragmentów. Rozpoznałem tylną część samolotu, fragmenty kadłuba, dlatego że wskazywał na to rząd okien. Nie byłem w stanie dostrzec kokpitu. Moją uwagę zwróciło to, że części samolotu nie były rozrzucone po większej przestrzeni, były one raczej skupione w jednym miejscu. Myślałem wtedy, że samolot spadał pionowo, z dużej wysokości. Tłumaczyłem sobie wówczas, że musiało dojść do poważnej awarii samolotu – czy to awarii silników, czy też blokady sterów. Nie przypuszczałem, że ten upadek nastąpił z tak niewielkiej wysokości, o czym już teraz wiemy.
 

Rosjanie w jakiś sposób utrudniali bądź ograniczali poruszanie się po miejscu katastrofy?
 

- Nie. Byłem tym nawet zaskoczony. Przybyłem tam razem z ekipą funkcjonariuszy BOR oraz kolegą z Kancelarii Prezydenta. Bez żadnego trudu doszliśmy namiejsce katastrofy. Najwidoczniej służby rosyjskie zostały o naszym przybyciu powiadomione wcześniej.
 

Co się tam działo? Widział Pan karetki, lekarzy?
 

- Przybyłem na miejsce godzinę po katastrofie. Uderzyło mnie, że akcja ratunkowa nie była już wtedy prowadzona. Widziałem karetki, które znajdowały się w pewnej odległości od wraku samolotu, przy karetkach stał personel medyczny. Zrozumiałem wtedy, że część medyczna akcji ratunkowej już się zakończyła. Na miejscu katastrofy była jeszcze ekipa strażacka, która dogaszała drobne ogniska pożarów. Nie było żadnych innych służb, które umożliwiłyby służbom medycznym dostęp do ciał. Do części z nich dostęp był łatwy: leżały one obok samolotu. Ale inne były we wraku. Nie wiem, czy podjęto próbę dotarcia do nich. Nie przesądzam, że nie było żadnej akcji ratunkowej. Być może zakończyła się ona przed moim przybyciem namiejsce katastrofy. Ale czy była skuteczna? I czy mogła być taka bez zastosowania odpowiedniego sprzętu, który umożliwiłby odgięcie blach itp.?
 

Jak długo pozostał Pan na miejscu katastrofy?
 

- Około godziny. I jedynym przejawem akcji ratunkowej, jaki widziałem, było dogaszanie pożarów.
 

W ciągu tych dwóch godzin nie podjęto próby, by dostać się do wnętrza wraku? Z góry przesądzono, że nikt nie przeżył?
- Ja takich działań nie zaobserwowałem. Być może były one podejmowane, zanim udało mi się dotrzeć namiejsce katastrofy, ale nie mogły być podejmowane skutecznie wobec tych ofiar, które znajdowały się wewnątrz wraku.

<>

W rozmowie z Anną Ambrozik, Minister Sasin relacjonuje o dotarciu do Smoleńska. Zgodnie z relacją, akcja ratunkowa była już wtedy zakończona. Minister J.Sasindotarł do Smoleńska około 09:40.W relacji z Katynia mówił o trwającej akcji ratunkowej.Czyli, do Smoleńska dotarł po relacjach z Katynia. Tak można wnioskować.Wygląda, że film na "Youtube" - 04 min 50 sek - pokazuje ministra Jacka Sasina i ambasadora Jerzego Bahra, przed dotarciem do Smoleńska - przed godz. 09:40.(od tej godziny, czyli od 09:40, należałoby odjąć czas dojazdu do Smoleńska)Jak więc jest to możliwe, że amb. Jeży Bahr o godzinie 09:07, relacjonował Sikorskiemu sytuację z lotniska w Smoleńsku, z godz. 09:07?

<>

Niżej "Yotube" z Katynia - Sasin, obok niego Bahr - 04 min. 50 sek. nagrania.

Pokazana na ekranie godzina 10:42 - poślizg 1 godzina w stosunku do wydarzeń.

Zastanawia, dlaczego ta relacja "ma poślizg"? Czy cała relacja z uroczystości w Katyniu miała być nadawana z godzinnym "poślizgiem. Przy dzisiejszej technice?

 

 

----------------------------------------------------------------------------------------------

"Startujemy"

 

- stąd wiedział Sikorski?

z ambasadorem Jerzym Bahrem rozmawiała Teresa Torańska

http://wyborcza.pl/1,76842,8941828,Startujemy.html?as=5&startsz=x

2011-01-15, ostatnia aktualizacja 2011-01-15 23:10

Ciąg dalszy do >> "Stenogramy Sikorskiego" - Mamy cud w Katyniu ...?

http://kacpro.salon24.pl/406938,stenogramy-sikorskiego-mamy-cud-w-katyniu

------------------------------------------------------------------------------------------------

" (...) Mój kierowca dzwonił.
 

Do Antoniego Macierewicza?

- Dlaczego do Macierewicza?

Bo Macierewicz, który był na cmentarzu katyńskim, dowiedział się o katastrofie od BOR-owca z lotniska.

- Wątpię, żeby Kwaśniewski miał jego telefon. Może od Geisela. Geisel był gdzieś w pobliżu. Słyszałem jego głos.

Mój kierowca ściągał BOR-owców z cmentarza w Katyniu. Krzyczał do telefonu, żeby natychmiast przyjeżdżali, że są potrzebni. Nie tam jest wasze miejsce - wołał - tylko tutaj.

Uspokoiłem nogi.

Powinienem kogoś poinformować. Odruchowo zadzwoniłem do mojej rodziny. Odebrała siostra. Powiedziałem dwa zdania. Że wydarzyła się katastrofa i że to, co widzę, jest przerażające. Usłyszałem jej krzyk. Następny telefon wykonałem do pani Czartoryskiej, mojej sekretarki w ambasadzie.

Nie do ministra Sikorskiego?

- Nie miałem przy sobie jego bezpośredniego telefonu, wziąłem nie tę komórkę. Po chwili odezwało się Centrum Operacyjne Rządu i połączyło mnie z ministrem Sikorskim.

Była godzina 8.55.  (Pani Torańska wszędzie zna godzinę lepiej od rozmówcy SCENARIUSZ? )


- Minister już wiedział.

Od siedmiu minut. Od dyrektora Jarosława Bratkiewicza z departamentu polityki wschodniej, a ten od swego naczelnika Dariusza Górczyńskiego, który zadzwonił do niego z płyty lotniska.

- Zameldowałem ministrowi, co widzę. Nie pamiętam, w jakich słowach. To była krótka rozmowa.

Za miejscem, gdzie staliśmy, był wzgóreczek, rodzaj nasypu. Nie widzieliśmy, co za nim.

Nie widziałem też żadnego kadłuba ani żadnych odwróconych do góry kół. Ze zdumieniem zobaczyłem je potem w telewizji.

Sfilmował je Darek Łopacz, operator Wiktora Batera. Wdrapując się na dach pobliskiego sklepu.

- Na nasypie pojawili się żołnierze. Bardzo szybko. I jakiś samochód z gromadką ludzi. Tam chyba utworzyło się miejsce dowodzenia. Żołnierze rozbiegli się i zaczęli nas odpychać.

Grzecznie?

- Grzecznie, ale zdecydowanie.

Coś tłumacząc?

- To nie są ludzie od tłumaczenia. Bardzo sprawnie obstawiali cały teren. Jedni gasili dymiące fragmenty, inni usuwali wszystkich cywilów.

Wie pani, co było w tej katastrofie najstraszniejsze? Że Rosjanie, nie pamiętam dokładnie kiedy, ale pytali nas, czy chcemy skorzystać z pomocy ich nawigatorów, którzy pomogą naszym pilotom w lądowaniu. To pytanie przesłaliśmy do Warszawy. Odpowiedziano, że nie.

Chodziło o pieniądze?

- Nie wiem. "
 

 

 <>

 

" Stenogramy Sikorskiego ciąg dalszy ... " http://kacpro.salon24.pl/406734,stenogramy-sikorskiego-bahr-mowi-a-jest-gdzies-indziej  

Kacpro
O mnie Kacpro

"Antypolskie sprzysiężenia" Z pamiętnika generała Zygmunta Berlinga, dowódcy 1 Armii WP / 1943 r. <> "Za plecami Armii walczącej krwawo o wolność i szczęście Ojczyzny, wrogie ręce, w naszym domu wychowane, usiłowały je zakuć w nowe kajdany ... Wróciło wspomnienie sprzed lat. 17 września 1939 roku na ulicy Niemieckiej w Wilnie, zamieszkałej prawie wyłącznie przez burżuazję żydowską, spotkałem o godzinie szóstej rano dwa czołgi radzieckie oblężone przez tłum wiwatujących. Sami Żydzi. Starzy i młodzi, kobiety i dzieci śpiewali i obrzucali czołgi kwiatami - widocznie już wcześniej przygotowanymi na tę okazję. A że to te czołgi, zdławiły ostatni dech wolności na tej ziemi? Niech płacą goje! ... - Nu coo? - Wasze przeszło! Teraz my - powiedział do mnie stary znajomy Żyd. Dziś zrozumiałem, że to był zwiastun. .. <> Stworzono parawan, za którym wybranego narodu elita, w osobach Bermana, Zambrowskiego i (innych) ... ujmowała w swe ręce ster rządów w Państwie. Oni wiedzieli od dawna, jak przystąpić do dzieła. Nie zapomnieli dewizy, że masa to bydło, które musi być jednak prowadzone na dobrym łańcuchu. Pod pokrywą szczerych intencji zwiedli naszą czujność, wykuli ten łańcuch w postaci służby bezpieczeństwa, oraz spreparowanej prokuratury i sądów zdegradowanych do roli narzędzi władzy. Wszystko w imię potrzeb walki z kontrrewolucją. <> Kto chce niech wierzy, że taki był cel żydowskich machinacji. Fakty mówiły, że dla mafii rządzącej, nie ma w Polsce Polaków - są tylko Żydzi i goje! " <> Powyższy cytat zaczerpnięto z książki redaktora Zdzisława Ciesiołkiewicza "Inwazja Upiorów 1944 - 1970 - O wkładzie szowinistów żydowskich do historii współczesnej Polski" <> TĄ KSIĄŻKĘ MUSISZ PRZECZYTAĆ <<<>>> http://netload.in/datei9OwHQtSTBl.htm <<<>>> * UWAGA ! ! ! Aby ściągnąć PDF należy skorzystać z podanego linku, otworzyć stronę "Netload". Po otwarciu zobaczysz dwa zegary. Pod prawym zegarem kliknij na "DAWNLOD FREE", odczekaj 30 sek., przepisz czterocyfrowy numer do okienka, kliknij NEXT, odczekaj 20 sek. Kliknij na pomarańczowy napis "Or click here" i ściągnij PDF.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka