Kacpro Kacpro
1025
BLOG

"Sikorski wiedział wcześniej" - wiadomo skąd ...

Kacpro Kacpro Polityka Obserwuj notkę 0

Ciąg dalszy do >> "Stenogramy Sikorskiego" - Mamy cud w Katyniu ...?

http://kacpro.salon24.pl/406938,stenogramy-sikorskiego-mamy-cud-w-katyniu

 

-------------------------------------------------------------------------------------------------

"Startujemy"

 

 Stąd wiedział Sikorski?

z ambasadorem Jerzym Bahrem rozmawiała Teresa Torańska

http://wyborcza.pl/1,76842,8941828,Startujemy.html?as=5&startsz=x

2011-01-15, ostatnia aktualizacja 2011-01-15 23:10

 

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------

 " (...)  Mój kierowca dzwonił.
 

Do Antoniego Macierewicza?

- Dlaczego do Macierewicza?

Bo Macierewicz, który był na cmentarzu katyńskim, dowiedział się o katastrofie od BOR-owca z lotniska.

- Wątpię, żeby Kwaśniewski miał jego telefon. Może od Geisela. Geisel był gdzieś w pobliżu. Słyszałem jego głos.

Mój kierowca ściągał BOR-owców z cmentarza w Katyniu. Krzyczał do telefonu, żeby natychmiast przyjeżdżali, że są potrzebni. Nie tam jest wasze miejsce - wołał - tylko tutaj.

Uspokoiłem nogi.

Powinienem kogoś poinformować. Odruchowo zadzwoniłem do mojej rodziny. Odebrała siostra. Powiedziałem dwa zdania. Że wydarzyła się katastrofa i że to, co widzę, jest przerażające. Usłyszałem jej krzyk. Następny telefon wykonałem do pani Czartoryskiej, mojej sekretarki w ambasadzie.

Nie do ministra Sikorskiego?

- Nie miałem przy sobie jego bezpośredniego telefonu, wziąłem nie tę komórkę. Po chwili odezwało się Centrum Operacyjne Rządu i połączyło mnie z ministrem Sikorskim.

Była godzina 8.55.

- Minister już wiedział.

Od siedmiu minut. Od dyrektora Jarosława Bratkiewicza z departamentu polityki wschodniej, a ten od swego naczelnika Dariusza Górczyńskiego, który zadzwonił do niego z płyty lotniska.

( Pani Torańska pyta - czy odpowiada ? Może udziela instrukcji? )

- Zameldowałem ministrowi, co widzę. Nie pamiętam, w jakich słowach. To była krótka rozmowa.

Za miejscem, gdzie staliśmy, był wzgóreczek, rodzaj nasypu. Nie widzieliśmy, co za nim.

Nie widziałem też żadnego kadłuba ani żadnych odwróconych do góry kół. Ze zdumieniem zobaczyłem je potem w telewizji.

Sfilmował je Darek Łopacz, operator Wiktora Batera. Wdrapując się na dach pobliskiego sklepu.

- Na nasypie pojawili się żołnierze. Bardzo szybko. I jakiś samochód z gromadką ludzi. Tam chyba utworzyło się miejsce dowodzenia. Żołnierze rozbiegli się i zaczęli nas odpychać.

Grzecznie?

- Grzecznie, ale zdecydowanie.

Coś tłumacząc?

- To nie są ludzie od tłumaczenia. Bardzo sprawnie obstawiali cały teren. Jedni gasili dymiące fragmenty, inni usuwali wszystkich cywilów.

Wie pani, co było w tej katastrofie najstraszniejsze? Że Rosjanie, nie pamiętam dokładnie kiedy, ale pytali nas, czy chcemy skorzystać z pomocy ich nawigatorów, którzy pomogą naszym pilotom w lądowaniu. To pytanie przesłaliśmy do Warszawy. Odpowiedziano, że nie.

Chodziło o pieniądze?

- Nie wiem. "

 

<>

PONIŻSZE MOŻE TŁUMACZYĆ, DLACZEGO W SMOLEŃSKU, NA PREZYDENTA, NIE CZEKAŁA KOLUMNA SAMOCHODÓW  I FUNKCJONARIUSZE BOR-u. SAMOCHODY MOGŁY BYĆ W MIŃSKU

Relacja Górczyńskiego: Na Tu-154 czekali w Mińsku -Grażyna Zawadka, Mariusz Kowalewski 04-10-2010 -Ostatnia aktualizacja 04-10-2010 03:34

 

http://www.rp.pl/artykul/15,544614-Na-Tu-154-czekali-w-Minsku.html

40 minut przed katastrofą w Smoleńsku MSZ było pewne, że samolot prezydenta odleci na lotnisko zapasowe w związku z fatalną pogodą

– Byłem na 100 procent przekonany, że samolot nie będzie lądował w Smoleńsku. Mgła była bardzo gęsta, nic nie było widać – mówi “Rz” Dariusz Górczyński, radca ambasady RP w Kijowie, który 10 kwietnia jako urzędnik MSZ obsługiwał na miejscu wizytę prezydenta Lecha Kaczyńskiego. To właśnie on 40 minut przed nieudaną próbą lądowania, czyli ok. godz. 8, poinformował MSZ i polskie placówki dyplomatyczne o fatalnej pogodzie w Smoleńsku – wynika z jego zeznań złożonych w prokuraturze wojskowej.

– Była gęsta mgła, sytuacja się pogarszała z minuty na minutę. Od oficera ochrony rosyjskiej, który odpowiadał za bezpieczeństwo i kontaktował się ze służbami lotniskowymi, dowiedziałem się, że jest propozycja, by samolot leciał do Moskwy – opowiada “Rz” Górczyński. – Poinformowałem o tym ambasadora w Moskwie (Jerzego Bahra – red.). Kiedy później otrzymałem informację, że jednak będzie próba skierowania samolotu do Mińska – ponieważ tam jest bliżej – zawiadomiłem o tym ambasadora w Mińsku (Henryka Litwina – red.).

W tym czasie Tu-154 był na wysokości Mińska. – Informacja o tym, że samolot prezydenta RP być może będzie lądować, ze względu na warunki pogodowe, w Mińsku, została ok. pół godziny przed katastrofą telefonicznie przekazana do naszej placówki na Białorusi z dyspozycją, aby placówka była przygotowana na podjęcie działań w związku z możliwą zmianą lotniska lądowania – potwierdza Piotr Paszkowski, dyrektor gabinetu politycznego ministra spraw zagranicznych.

W razie lądowania ambasador musiał przygotować całą logistykę związaną z obsługą polskiej delegacji – m.in. podstawić autobusy i samochody.

W planie lotu załoga Tu-154 podała dwa lotniska zapasowe – Witebsk i Mińsk. Gdyby o godz. 8 piloci zdecydowali się na lądowanie w stolicy Białorusi lub przygranicznym z Rosją Witebsku, prezydent dotarłby do Smoleńska maksymalnie z trzygodzinnym opóźnieniem.

Tu-154 wyleciał z Warszawy o godz. 7.27. Tuż przed startem, o czym już pisała “Rz”, załoga dostała depeszę meteorologiczną z informacją o pogodzie w Smoleńsku. Pochodziła ona z godz. 5 i mówiła o doskonałych warunkach do lądowania. Około 8.25 dyżurny meteorolog warszawskiego lotniska przekazał kontrolerowi Okęcia informacje z depeszy synoptycznej z cywilnej stacji meteorologicznej w Smoleńsku o bardzo gęstej mgle z widocznością do pół kilometra. Były to dane z godz. 8. Tupolew od ponad pół godziny był już w powietrzu. Jak pisała “Rz”, te informacje nie dotarły do jego pilotów.

O godz. 8 aktualną informację o pogodzie na lotnisku w Smoleńsku – i to z pierwszej ręki – miało też polskie MSZ. Dlaczego więc nie zawiadomiło pilotów? Nie przewidują tego żadne procedury, które obowiązują przy lotach z najważniejszymi osobami w kraju. Nakazują one MSZ zadbać o przygotowanie planu wizyty i odbiór delegacji na miejscu. O informowaniu załogi samolotu o pogodzie nie ma w nich ani słowa.

Poza tym Górczyński był przekonany, że piloci wiedzą, jak zła pogoda jest w Smoleńsku. – Przecież swoimi kanałami mają kontakt z ziemią i bezpośredni kontakt ze swoim pułkiem – zaznacza.

Jak jednak wynika z ujawnionych zapisów rozmów załogi Tu-154, piloci po raz pierwszy o fatalnej pogodzie dowiedzieli się dopiero o godz. 8.17 czasu polskiego. Byli już wtedy nad terytorium Rosji. 15 minut przed katastrofą pierwszy pilot stwierdził: – W tej chwili, w tych warunkach, jakie są obecnie, nie damy rady usiąść.

Tymczasem polskie MSZ było przekonane, że samolot poleci do Mińska. Czekało tylko na potwierdzenie tego przez załogę. Na informację o zmianie lotniska czekał też ambasador RP w stolicy Białorusi. Górczyński: – Kiedy usłyszałem huk, byłem przekonany, że samolot przeleci nad nami i odleci gdzieś dalej.

Mec. Rafał Rogalski, pełnomocnik kilku rodzin ofiar katastrofy: – Procedura, która określa obowiązki poszczególnych instytucji w przypadku wyjazdu takiej delegacji, jest dokładnie analizowana przez prokuraturę. Jednak nie sądzę, by MSZ miało obowiązek informować załogę czy pułk o złej pogodzie. 

 

Operacja Smoleńsk

 

http://77400.pl/index.php/aktualnoscimenu/2123-operacja-smolensk

 

Zadbano o to, by cała uwaga skupiona została na Siewiernym. Tymczasem odpowiedzi na pytania o 10 kwietnia należy szukać na warszawskim Okęciu. Do dziś nie wiemy, co się tam działo, nie wiemy ile samolotów wystartowało z lotniska wojskowego... Przedstawiamy wywiad z Julią M. Jaskólską i Piotrem Jakuckim, dziennikarzami zajmującymi się sprawą tragedii smoleńskiej,(...)


Piotr Jakucki: Podobnie jak m.in. znany niemiecki ekspert od terroryzmu Gerhard Wisniewski, dostrzegamy duże analogie do prowadzonej pod tzw. fałszywą flagą operacji Northwoodshttp://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_Northwoods (przeczytaj “Założenia operacji”) z lat 60., która prawdopodobnie została także wykorzystana w 2001 r. w Shanksville (http://pl.wikipedia.org/wiki/Shanksville) . Mówiąc w największym skrócie chodzi o to, że uwagę opinii publicznej skupiono na polance smoleńskiego lotniska jako na „miejscu katastrofy”, a być może polską delegację zlikwidowano w innym miejscu. Wiele poszlak na to wskazuje.

 

"Rosyjska wizualizacja"

 

Katastrofa na lotnisku

 W drugiej sekundzie "WIZUALIZACJI" u góry po prawo

widać jakby “drogę na gruncie”. Co to jest?


 

Ta “wyryta w gruncie droga” zaczyna się - tak jakby - w miejscu “na miejscu katastrofy”, w którym powinny się znajdować koła polskliego TU-154. Czy ta “wyryta w gruncie droga” to odcisk kół odciąganego Tupolewa, podciąganego bliżej “odciśniętego na gruncie łuku”. Bo jeśli tak, to łuk mógłby być śladem pracy dźwigu - np. części podniesionego dźwigiem samolotu ocierającej się o ziemię (skrzydłem?), które trzeba było odciąć , aby umożliwić podniesienie i przemieszczenie przechylonego bokiem samolotu?

A może to ślady toczącego się TU-154 po wylądowaniu na gruncie. Takie “zrycia” widać czasami na poboczach drogi i pokazują trasę toczenia się pojazdu w trakcie wypadku, poza drogą.

 

<>

 

WOJSKOWY MÓWI ŻE Z NIE WIADOMO JAKIEGO POWODU SAMOLOT ODBIŁ W LEWO

 

BAHR MÓWI:

 

 

Nagle zauważyłem, że grupa rosyjska się rozchybotała. Jest takie powiedzenie "przysiąść z wrażenia". Oni przysiedli w skali masowej, jakby coś ciężkiego na nich spadło.Jednocześnie zobaczyłem wyskakujący od lewej strony samochód straży pożarnej. Wcześniej go nie widziałem, widocznie był schowany na zapleczu. Minął nas z dużą prędkością i gnał w poprzek lotniska. W ułamku sekundy skojarzyłem te dwa fakty i: Coś się stało! - krzyknąłem do swego kierowcy. Żaden pojazd nie będzie przecież jechał przez lotnisko, jeśli za chwilę ma na nim lądować samolot. Wskoczyliśmy do samochodu. I za nim!

 

BAHR NIE MÓWI, ŻE PRZED "WYSKOKIEM" STRAŻY DO CZEGOŚ DOSZŁO.

MOŻE TO "WYSKOK STRAŻY "SŁOSZYŁ" SAMOLOT "W LEWO"?

 

 

Reporter: 9 minuta 30 sekunda nagrania

 

Samolot rozbił się2 kmOD lotniska, a miejsce katastrofybyło NA lotnisku ? 

09 minuta 30 sekunda nagrania

- Studio: Jarku czy już dotarłeś? - Relacja zgodz 10:09 

- No my jesteśmy nie na samym lotnisku, bo gdzieżby. Samolot rozbił się dwa kilometry przed pasem, no tym, startowym, więc nie na samym lądowisku. Dotarliśmy na miejsce katastrofy. Są tutaj służby ratownicze, trwa akcja ratunkowa, . .eah .., teren jest ogrodzony. Szczelnie zamknięty przez milicje i specjalne jednostki milicji, milicyjne OMON.

 

 

 

 

 

 

Trzy Elementy = brak “W.I.D.O.C.Z.N.O.Ś.C.I”

Każdy szczegół jest ważny. Drobne elementy mogą rozwiązać “zagadkę”


Element #1 - Osoby czekające na Prezydenta w Katyniu - też dziennikarze - byli zdziwieni, że do katastrofy w Smoleńsku doszło w wyniku złych warunków pogodowych, czyli mgły. W Katyniu była dodra pogoda i widoczność.
Element#2- Polskie delegacje w dniu 10.04.2010 r. zdążające na lotnisko w Smoleńsku "celowo spowalniano". Obydwie: z J.Kaczyńskim i D.Tuskiem dotarły do smoleńska autobusami już po zmroku - po ciemku. Dlaczego te delegacje nie dotarły do Smoleńska szybko, np. helikopterem.
Element#3 - W Smoleńsku był prezydencki minister Sasin, chciał szybko wrócić do Warszawy. Celowo mu to utrudniano i przeciągano jego wylot ze Smoleńska.(Dlaczego?) Czy ze Smoleńska wyleciał już o zmroku? Wtedy, po ciemku, nie mógłby zbyt wiele zobaczyć “z lotu ptaka”.

 

Czy Rosjanie celowo zapobiegli obejrzeniu miejsca katastrofy “z lotu ptaka”?

Korespondent w Katyniu nie widział mgły. W Smoleńsku …. ?

 


 

Czy na filmie z Bild.de (pierwsze 5 sekund filmu) widzimy “cały” samolot ?

(film działa - trzeba sciągnąć program Adobe Reader do oglądania).

 

 

Na filmie Bild.de mamy dwa sprzeczne ze sobą obrazy.

Film zmontowano wieczorem, już po wizycie J.Kaczyńskiego w Smoleńsku. W pierwszych pięciu sekundach filmu (kadr z dosyć daleka) widzimy zarys leżącego w lesie samolotu "w jednym dużym kawałku" - czyli tak jak oceniają fachowcy, jak powinien wyglądać TU-154.

W następnej części filmu widać zdjęcia z bliska z Tupolewem "w kawałeczkach”

- Jak to możliwe?

Mnie zastanawia brak zadania sobie i odpowiedzi na jedno pytanie:

Dlaczego w dniu katastrofy nigdzie nie pokazano relacji ze Smoleńska

"z lotu ptaka" - w Rosji nie ma helikopterów?


 

Na filmie "Wybuch w Smoleńsku?"

 

 

- nagranie z okna budynku, pada deszcz - pogoda na zewnątrz “ jak w Smoleńsku”.

Słup dymu - jakby dwa mniejsze wybuchy (paliwo?) i potężny wybuch "jakby atomowy". W górę lecą elementy "czegoś" (możliwe, że samolotu).


 

P.Y.T.A.N.I.A

1.Dlaczego w dniu katastrofy nigdzie nie pokazano relacji ze Smoleńska "z lotu ptaka"?
2. Dlaczego spowalniano polskie delegacje zdążające do Smoleńska?
3.Dlaczego nie pozwolono Sasinowi wylecieć ze Smoleńska "od razu", czy wyleciał "po ciemku"
4. Dlaczego na lotnisku w Smoleńsku była mgła, a niedaleko od lotniska jej nie było.
 

Te cztery pytania mają jedną wspólną cechę - "W.I.D.O.C.Z.N.O.Ś.Ć".

Ani we mgle, ani po ciemku, ani z niskiej wysokości nie ma dobrej widoczności.

 

 

Czy "W.I.D.O.C.Z.N.O.Ś.Ć" była powodem, że na lotnisku w Smoleńsku była mgła (może sztuczna "Sztuczna mgła" , i dlatego nie pozwolono delegacjom dojechać do Smoleńska szybko - "za dnia" (mgły już wtedy nie było), np. helikopterami? Czy celowo zamiast w Smoleńsku, musieli wylądować w Mińsku i dojechać do Smoleńska autobusem - po ciemku? Czy dlatego nie pozwolono szybko wylecieć Sasinowi ze Smoleńska - na pewno wyjrzałby przez okno. Co by zobaczył? Czy dlatego nie mieliśmy relacji z katastrofy w Smoleńsku " z lotu ptaka" -

 

Jeden z pierwszych, którzy dotarli na miejsce zdarzenia reporter Wiśniewski ("Wiśniewski i analiza" był zaskoczony "nie tak wyglądającego miejsca katastrofy - brak ciał )“.

 

 

 

Pamiętajmy, w dniu katastrofy, w Rosji były dwa identyczne polskie TU-154, drugi w naprawie. Skąd wiemy na 100% gdzie był TU-154 #102, gdy TU-154 #101 ulegał rozbiciu?

Może samolot TU-154 #101 leżał w lesie, a w powietrze wyleciał TU-154 #102. Tylko wtedy, w Warszawie mielibyśmy odbudowanego #101, którego właśnie Rosjanie chcą kupić.
Wariackie, ale możliwe do wykonania. We wszystkim pomogłoby brak "W.I.D.O.C.Z.N.O.Ś.C.I"

OSTATNI ELEMENT "ZA" DWOMA SAMOLOTAMI

Nazywa się: "High Valu Target" - lub - "Polska Generalicja"

Żywy generał, jest więcej wart, niż martwy generał.

Nikt nie zabija generałów, jeśli ma szansę dostać "żywcem".

 

<>

"Jak zbrodnia Kaina, ręka nieprzyjazna ..., droga donikąd.."

http://kacpro.salon24.pl/407590,jak-zbrodnia-kaina-reka-nieprzyjazna-droga-donikad

 

Kacpro
O mnie Kacpro

"Antypolskie sprzysiężenia" Z pamiętnika generała Zygmunta Berlinga, dowódcy 1 Armii WP / 1943 r. <> "Za plecami Armii walczącej krwawo o wolność i szczęście Ojczyzny, wrogie ręce, w naszym domu wychowane, usiłowały je zakuć w nowe kajdany ... Wróciło wspomnienie sprzed lat. 17 września 1939 roku na ulicy Niemieckiej w Wilnie, zamieszkałej prawie wyłącznie przez burżuazję żydowską, spotkałem o godzinie szóstej rano dwa czołgi radzieckie oblężone przez tłum wiwatujących. Sami Żydzi. Starzy i młodzi, kobiety i dzieci śpiewali i obrzucali czołgi kwiatami - widocznie już wcześniej przygotowanymi na tę okazję. A że to te czołgi, zdławiły ostatni dech wolności na tej ziemi? Niech płacą goje! ... - Nu coo? - Wasze przeszło! Teraz my - powiedział do mnie stary znajomy Żyd. Dziś zrozumiałem, że to był zwiastun. .. <> Stworzono parawan, za którym wybranego narodu elita, w osobach Bermana, Zambrowskiego i (innych) ... ujmowała w swe ręce ster rządów w Państwie. Oni wiedzieli od dawna, jak przystąpić do dzieła. Nie zapomnieli dewizy, że masa to bydło, które musi być jednak prowadzone na dobrym łańcuchu. Pod pokrywą szczerych intencji zwiedli naszą czujność, wykuli ten łańcuch w postaci służby bezpieczeństwa, oraz spreparowanej prokuratury i sądów zdegradowanych do roli narzędzi władzy. Wszystko w imię potrzeb walki z kontrrewolucją. <> Kto chce niech wierzy, że taki był cel żydowskich machinacji. Fakty mówiły, że dla mafii rządzącej, nie ma w Polsce Polaków - są tylko Żydzi i goje! " <> Powyższy cytat zaczerpnięto z książki redaktora Zdzisława Ciesiołkiewicza "Inwazja Upiorów 1944 - 1970 - O wkładzie szowinistów żydowskich do historii współczesnej Polski" <> TĄ KSIĄŻKĘ MUSISZ PRZECZYTAĆ <<<>>> http://netload.in/datei9OwHQtSTBl.htm <<<>>> * UWAGA ! ! ! Aby ściągnąć PDF należy skorzystać z podanego linku, otworzyć stronę "Netload". Po otwarciu zobaczysz dwa zegary. Pod prawym zegarem kliknij na "DAWNLOD FREE", odczekaj 30 sek., przepisz czterocyfrowy numer do okienka, kliknij NEXT, odczekaj 20 sek. Kliknij na pomarańczowy napis "Or click here" i ściągnij PDF.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka