To był zamach! Takie przesłanie nieustannie towarzyszy mniej lub bardziej uważnym obserwatorom mediów rozmaitych w naszym kraju od czasów katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Rozpiętość i różnorodność teorii spiskowych przyćmiewana jest jedynie przez jeszcze szerszy zakres argumentacji stosowanej do ich uwiarygodniania. W gąszczu pytań, domysłów i insynuacji próżno jednak szukać odpowiedzi na, wydawałoby się oczywiste w takiej sytuacji, pytanie o konsekwencje tak przedstawianego przebiegu wydarzeń.
To był zamach. Jednym słowem 10 kwietnia na terenie obcego państwa miało miejsce umyślne działanie mające na celu pozbawienie życia pierwszego obywatela Rzeczpospolitej. Już sama próba tego typu przedsięwzięcia jest wystarczająca by zakwalifikować je jako akt agresji wobec państwa Polskiego. Skutecznie przeprowadzony zamach na głowę państwa oznaczać może tylko jedno – jesteśmy obecnie w stanie wojny z Rosją. Tym samym, na mocy Traktatu Waszyngtońskiego, a ściślej mówiąc jego piątego artykułu, który mówi o tym, iż każdy atak na któregoś z członków NATO powinien być interpretowany przez pozostałe państwa członkowskie jako atak na nie same, pakt północnoatlantycki jest de facto w stanie wojny z Rosją. Powtarzam – 28 państw jest z formalnego punktu widzenia w stanie konfliktu zbrojnego z Rosją. Nasuwa się zatem uzasadnione pytanie – czy to już III Wojna Światowa czy nie? Czy lada dzień możemy się spodziewać nuklearnego holocaustu? Czy koniec świata zbliża się nieuchronnie?
A wszystko to dlatego, że… w drugorzędnym z punktu widzenia polityki światowej państwie rolę prezydenta pełnił polityk z delikatnie ujmując lekką niechęcią wobec swoich sąsiadów ze wschodu. Ten trzecioligowy polityk był tak niewygodny, a jego wypowiedzi i działania były tak groźne dla mocarstwowych zapędów władz Rosji, że nie zważając na konsekwencje ukartowano przebiegły plan, którego celem było unicestwienie tego jakże niebezpiecznego osobnika. Celem misternie zaplanowanego i teraz w mistrzowski sposób tuszowanego zamachu, był polityk, który z dużą dozą prawdopodobieństwa w niespełna kilka miesięcy później miał pożegnać się ze swoim urzędem.
Czy powyższy scenariusz nie daje choć trochę do myślenia? Czy nie racjonalne i uzasadnione byłoby na chwilę przestać pytać “jak” i chociaż raz zastanowić się nad tym właściwie “po co”? Taka wersja wydarzeń może stanowi świetny scenariusz do kolejnego filmu z Harrisonem Fordem (biorąc pod uwagę kontekst także z idealną rolą drugoplanową dla Danny’ego DeVito), ale bądźmy poważni – stopień prawdopodobieństwa tej historii jest tak absurdalnie mały, że ledwie zauważalny. Warto o tym pamiętać przy formułowaniu kolejnych insynuacji i teorii spiskowych. Nie mam nic przeciwko patrzeniu na ręce prokuraturze Rosyjskiej, żądaniu wytłumaczenia wszelkich niejasności, demaskowaniu niekompetencji urzędników, egzekwowaniu prawa i krytyce opieszałości władz. Czyńmy to, ale z zachowaniem umiaru i trzeźwego spojrzenia. Parafrazując tytuł popularnego ostatnio programu – warto rozmawiać, byle poważnie…


Komentarze
Pokaż komentarze (17)