kalkus kalkus
45
BLOG

Krajobraz po bitwie

kalkus kalkus Polityka Obserwuj notkę 0

Mamy nowego prezydenta. Polacy dokonali wyboru a na polu politycznej bitwy powoli opada kurz. Po starciu pozostało z jednej strony olbrzymi kredyt zaufania, nieukrywane poczucie ulgi i bardzo, bardzo długa lista mniej lub bardziej realnych obietnic do spełnienia. Z drugiej zaś lekki zawód i nieunikniona gorycz porażki amortyzowana przeczuciem, że niemal remisowy wynik sprawa, że była to raczej przegrana dająca nadzieję na przyszłość niż klęska.

Wbrew powszechnemu zachwytowi nad “niebywale wysoką” frekwencją należy trzeźwo spojrzeć na statystyki i z przykrością stwierdzić, że tradycyjnie już Polacy nie popisali się masowym uczestnictwem w demokracji. Tylko nieco ponad połowa z połowy rodaków uprawnionych do głosowania wybrała na swego przywódcę sympatycznego Pana Bronka. Druga ćwiartka społeczeństwa poszła głosować na równie sympatycznego w ich opinii Pana Jarka. Prawa demokracji są jednak bezlitosne i wygrywa ten z większym poparciem bez względu na to, jak wielu/niewielu brało udział w plebiscycie. Jeżeli dziś można mieć do kogokolwiek pretensje to bynajmniej nie do tych, którzy zagłosowali inaczej niż my, ale właśnie do tych, którzy zostali w domu. Kolejne wybory pokazały, że próg 50 (plus minus 5) procent frekwencji stanowi niewidzialną barierę, której nie jesteśmy w stanie od lat pokonać. Przeszkoda ta wydaje się być zbudowana na mocnych fundamentach - ignorancji, lekkomyślności, braku odpowiedzialności i czasem najzwyklejszym lenistwie.

Wyniki wyborów pokazały dobitnie jak bardzo podzielone jest społeczeństwo. Suche statystyki bywają mylące i czasem nawet krzywdzące, ale dają pewne wskazówki co do tego jak rozkładają się nadzieje i oczekiwania poszczególnych grup Polaków. Smutne jest jednak to, że bez względu na werdykt znacząca część z nas odchodzi z poczuciem wielkiej przegranej i odrzucenia. Zamiast przyjmować werdykt z dystansem, szacunkiem i pokorą oraz mimo wszystko nadzieją na przyszłość powszechnie rozpatruje się go w kategorii bezwzględnego zwycięstwa jednej racji z drugą. Wbrew powszechnie krążącym tezom w ubiegłą niedzielę nie wygrała ani jedyna słuszna i prawdziwa wizja Polski, ani tym bardziej wiecznie potępione zło nie triumfowało nad ciemiężonym dobrem. Wygrała Polska demokracja, która na okres kolejnych paru lat przekazała ster tym, którzy zyskali swym działaniem i postawą większe poparcie wśród rodaków. Tylko czas może pokazać czy decyzje podjęte dziś będą miały pozytywne skutki w przyszłości. Weryfikacja słuszności tego wyboru nie ma jakiegokolwiek sensu dziś, a tym bardziej nie może być ona oparta tylko i wyłącznie na domniemaniach, przekonaniach i wierze jednej czy drugiej strony. Warto o tym pamiętać zarówno teraz jak i w przyszłości, kiedy to werdykt społeczeństwa może się okazać zgoła odmienny.

Polacy mogą na jakiś czas odetchnąć i zapomnieć o polityce, przynajmniej do czasu kolejnych wyborów. Wykonaliśmy już swoje zadanie, choć należy przyznać, że jako zbiorowość wywiązaliśmy się z niego co najwyżej przeciętnie. Dla rządzących nadszedł czas wytężonej pracy nad spełnianiem długiej listy obietnic i realizacji pomysłów, które zyskały poparcie i uznanie, bądź co bądź jakiejś, większości. Wydaje mi się, że bez względu na nasze sympatie i antypatie nie pozostaje nam nic innego jak motywująco krzyknąć “Do roboty Panie Premierze i Panie Prezydencie”. Im bardziej wyraźne będą efekty, bądź ich brak, tym łatwiejsza będzie decyzja dla każdego z nas przy okazji kolejnych wyborów.

kalkus
O mnie kalkus

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka