(Eco, Imię Róży)
Mała dyskusja gdzie przewija się definiowanie "wiary" vs "inspiracji" na Układzie Otwartym.
Ale przed chwilą zdałem sobie sprawę z dziwnej rzeczy (a właściwie dziwne, że właśnie zdałem sobie z tego sprawę).
Dość często mówiłem mianowicie,
że wierzę w przypadek.
Miałem (bezspornie) na myśli,
że uznaję celowość i powiązania zdarzeń
(czyli można powiedzieć -
nie wierzę w przypadek)
Zastanowiło mnie to - dlaczego przez tyle lat używałem figury "wierzę w przypadek" gdy należałoby raczej używać "nie wierzę w przypadek".
Być może "wierzenie w przypadek" nie zakłada przypadku, bo nie zakłada go wiara?
Każda wiara bowiem zdaje się być, mimo wszystko, raczej porządkowaniem..
Czy ja wiem...
Wyjście z chaosu.
Już Platon stwierdził: rzeczy są takie, jakie są, ponieważ jest lepiej, gdy są takie[1]. Można to interpretować tak, że wartość jest sama w sobie stwórcza, bądź tak, że jakaś inteligentna osoba widzi, co byłoby lepsze, wybiera to i powoduje, że to coś powstaje. Jeśli odrzucamy wymóg absolutnej celowości, nie oznacza to że „człowiek i świat to ostatecznie bezsens”[2]. „Ludzie nadal będą mieli cele takie, jakie mają, i niektóre z nich mogą osiągać, choćby pytanie: „Jaki jest cel świata jako całości?”, nie miało żadnej określonej odpowiedzi”[3].
[1] Zob. Platon, Fedon, Warszawa 1958, s. 110 – 115 (za: J. L. Mackie, Cud teizmu. Argumenty za istnieniem Boga i przeciw istnieniu Boga, Warszawa 1997, s. 111. Zob. także Platon, Uczta, Eutyfron, Obrona Sokratesa, Kriton, Fedon, Warszawa 1982, s. 447 – 448.
[2] W. L. Craig, The Cosmological Argument from Plato to Leibniz, London 1980, s. 287, cyt. za: J. L. Mackie, op.cit., s. 111.
[3] J. L. Mackie, op. cit., s. 111.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)