Czas szybko pokazał, że wykpiwane słowa o zagrożeniu powtórką tego co stało się 17 września są tak pełne treści. Wcześniej niż ktokolwiek przypuszczał dojdzie do konfrontacji dwóch totalitaryzmów, o dziesiątej na Woronicza przepychać się będą faszyści z komunistami.
Znów doszło do tragedii - o wysyłanych na śmierć kolegów nie walczyli związkowcy bo akurat walczyli ze złodziejską polityką Tuska.
Wyjatkowe sytuacje - wyjątkowe zachowania, cały czas myśląc o zabitych i rannych prezydent po raz pierwszy publicznie zatańczył. Świadkowie twierdzą jednak, że był to taniec żałobny, smutno kontrastujący z radosną melodią.
Większym wyczuciem wykazała się znana z większego wyczucia pierwsza dama. To ona pierwsza ruszyła w tany.


Komentarze
Pokaż komentarze