29 obserwujących
452 notki
333k odsłony
455 odsłon

Prosto o wolności - z listu do wydawcy

Wykop Skomentuj7

Grzebnąłem sobie w jutubie by zobaczyć, któż to taki ten Paweł Laufer. Znalazłem filmik relacjonujący wystawę w lubelskiej kamienicy, wszystko OK, sympatyczny młodzieniec. Swoją drogą, nęka mnie jednak myśl że cały ten Kostia to jednak jest jakaś mistyfikacja, że to ktoś tak sobie sprytnie napisał i ukartował u nas, w Polsce, i współcześnie. Nie "wietrzę" podstępu czy "spisku", po prostu mnie taka myśl nachodzi i nic na to nie poradzę :)

Drugi filmik był gorszy, Paweł odpowiadał na pytanie "czym jest wolność", taki sobie projekt był że różni ludzie się wypowiadali tworząc taką sobie układankę... Dzieci, dorośli itd. - sympatycznie.

Po pierwsze Paweł robi moim zdaniem prosty błąd kategorycznie rozgraniczając "wolność od" i "wolność ku", w czym celuje współczesna lewica intelektualna. Po drugie, zupełnie niepotrzebnie próbował zohydzić słuchaczom "wolność od" która jest podobno celebrowana "w pewnych kręgach", i której najlepszą wykładnię mielibyśmy rzekomo znaleźć wśród panów stojących po okolicznych bramach (czyli niby meneli) - zagrywka co najmniej ad hominem! Czyli brzydko. Po trzecie, kiepsko definiuje ważną skądinąd "wolność ku", w mętny sposób dochodząc aż do uprzykrzonej, marxowskiej formułki iż "wolność to uświadomiona konieczność" (nie mówiąc tego wprost). Otóż nie to nazywamy wolnością; zyskanie możliwie pełnej i obiektywnej wiedzy o własnym położeniu (uwarunkowaniach, możliwościach) jest dopiero punktem wyjścia do zrealizowania potencjału owej "wolności ku" - czyli wolności działania, wolności głoszenia takich a nie innych myśli i poglądów itp. Tu zauważmy, że owa rzekomo "wyższa" wolność ku jest de facto "wolnością od" - wolnością od barier pętających nasze działania kulturalne czy gospodarcze, wolnością od cenzury. To mam na myśli mówiąc, że błędem jest ustalanie osobnych kategorii "wolności od" i "wolności ku" - wolność jest jedna i właśnie dlatego jest tak wspaniała, to jedno z piękniejszych pojęć, które jest jak orzeł albo lampart. Wolny od krat i przymusu mieszkania w zoo.

To, że "uświadomiona konieczność" nie jest jeszcze wolnością, jest oczywiste. Kompletnie upodlony niewolnik od urodzenia może teoretycznie zyskać ostry, klarowny ogląd swej sytuacji - wielkim wysiłkiem ducha, dystansowaniem się od podłej materii swego codziennego żywota itd. - ale to jeszcze nie daje mu wolności. Być może prędzej rozpacz. Można powiedzieć, że niewolnik zyskuje w ten sposób pewną wolność wewnętrzną - ale nie przestaje być niewolnikiem, pole jego potencjalnej "wolności ku" jest rozpaczliwie zawężone, dopóki nie zyska pewnej dozy "wolności od" (od niewoli i ucisku mianowicie) - czyli widać po raz kolejny, że mamy tutaj jedną ideę i jedno pojęcie, tyle że w innej konstelacji, subtelnie odmiennym użyciu.

Cóż, niestety muszę znów przywołać ową "lewicę intelektualną" - to właśnie ona opiera swą strategię na zmienianiu i przestawianiu znaczeń, podmienianiu pojęć. W taki sposób, aby zmieniony język nie pozwalał w ogóle wypowiedzieć myśl niezgodną z jej doktryną i, w konsekwencji, realizować program który nie byłby lewicowy. Widzimy to na przykładzie manipulacji pojęciem wolności. W najprostszej, łopatologicznej wersji lewica działa na obszarze języka (dyskursu) tak, aby każdy, kto nie będzie się godził na lewicowe postulaty, definiowany był np. jako "faszysta" (docelowo; są też pośrednie etapy, np. "prawicowy dziennikarz" - zauważmy, że nie istnieją "lewicowi dziennikarze" - są tylko "prawicowi dziennikarze" (czyt. grupka oszołomów) i "dziennikarze"). Pan Sierakowski wykłada ten program lewicy intelektualnej wprost i bez ogródek.

Mój sprzeciw wobec tego postępowania i tego programu nie jest bynajmniej "prawicowy" - nie sytuuję się naprzeciw, ale ponad. "Prawicowcy" są w moich oczach nieco powyżej "lewicy intelektualnej" o tyle, że do dowiedzenia słuszności swych postulatów zwykle wystarcza im zastosowanie klasycznej logiki. Lewica MUSI się posługiwać wojną podjazdową w obszarze języka, przedefiniowywaniem (dla prawicy: przekłamywaniem) pojęć.

Sprawa jest o tyle istotna, że to właśnie w myśli filozoficznej decyduje się kształt przyszłej cywilizacji - wystarczy sobie prześledzić Marxa, Hegla, Nietzschego. Myśl tę sformułował był skądinąd Bogusław Wolniewicz, wybitny wittgensteinista kojarzony z "prawicowością", a de facto - do dziś "marksista" (co sam deklarował).

Jak na tłumacza poematu filozoficznego jest z Pawła Laufra marny filozof - nie podejrzewam go o świadomą manipulację, raczej się "przyłącza" do pewnych "kręgów", co jednak nie wystawia mu papierów przenikliwego filozofa. A ze mnie co za filozof? Formalnie żaden, choć kilka osób całkiem poważnie namawiało mnie na robienie doktoratu z filozofii. Z chemii też :))

Pozdrawiam.

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale