29 obserwujących
451 notek
342k odsłony
5866 odsłon

Mój mały "protokół" objawowego leczenia AZS przy pomocy chwastów

Wykop Skomentuj6

III. Kremy ziołowe

Pisałem już o nich wiele i dublować nie ma potrzeby - wystarczy poszperać po blogu. Jako emulgatora używamy lanoliny, pomocniczo wosku pszczelego, reszta to olej (fistaszkowy, z pestek winogron - co kto lubi i dobrze toleruje). Niestety niektórych mogą te składniki uczulić. Najwydajniejsze wyciągi: korzenie rdestowca i lukrecji (ta ostatnia, nie wiedzieć czemu, świetna w połączeniu z Azulanem tj. rumiankiem), glistnik, wrotycz, psianka, tojeść rozesłana. Prosty wyciąg można zrobić nie mając dostępu do wymyślnych ziół - wystarczy zrobić mocny odwar z korzenia lukrecji (taki, żeby połowę garczka stanowiły "fusy"!) i połączyć odrobinę pół na pół z Azulanem (po 10 ml) - i już jest wysoce skuteczny wyciąg do zemulgowania w kremie. Resztę odwaru wlewamy do wanny, fusy wygotowujemy jeszcze raz w większym garze - bo wiele w nich zostało. Zamiast Azulanu/Azulacenu można użyć nalewki na kwiatach wrotyczu 1:1 i podobnych preparatów - kwestia fantazji. Wielość składników dobrze kremom służy. Potrafią mieć bardzo szerokie działanie - nawet bić na głowę maści z antybiotykiem (to akurat nie wynik badań, tylko jednostkowe doświadczenie - ale jakże znamienne :)
Wyciągu typu czysta nalewka jest w kremie docelowo 10-15%; niżej "alkoholizowane" wyciągi, np. nalewki zmieszane z wyciągami wodnymi - do 20%, tyle wystarcza. Robienie wysokouwodnionych kremów "nawilżających" to inna bajka, potrzeba do nich konserwantów itd. - tym się tu nie zajmujemy.

Dodatek dla eksperymentatorów - kuracje wewnętrzne

Pisałem o skutecznym i całkiem dobrze zbadanym działaniu rdestowca, glistnika (patrz sangwinaryna z początku postu), lukrecji (zwiększa wyrzut kortyzonu), kobylaka. Znam przypadek małego dziecka, któremu zdesporowana mama podawała herbatkę z ziela rdestowca, bo nic mu nie pomagało ani nie przynosiło ulgi. Po paru dniach wyglądał, jakby był na silnych, skutecznych lekach. Mama podała ziele, bo korzeń ma zbyt poważne, immunomodulujące działanie jak na tak małe dziecko 9kilka miesięcy) - ale i ziele swoje zrobi. Tego wątku jednak nie rozwijam - pozostawiam dociekliwym. Sam byłem sceptyczny co do działania ziół "wewnętrznie" w AZS, ale wiele ma działanie ewidentne, potwierdzone ciekawymi badaniami (niekoniecznie bardzo szeroko zakrojonymi, ale np. z próbą kontrolną placebo). Dodajmy, że glistnik nadaje się jako dodatek paszowy skutecznie zastępujący zniesławione antybiotyki - pisałem już o tym. Daje to do myślenia, prawda?

CO ROBIĆ, gdy nic nie pomaga a lekarze wciąż zapisują nieskuteczne sterydy i antyhistaminiki?

Kupić co się da z powyższych ziół.
W tej chwili nawet korzeń rdestowca jest na allegro. Przechowywać w ciemnym słoju z pochłaniaczem wilgoci (choćby bibuła). Wyciąg do kremu zrobić na alkoholu 20% z dolewką gliceryny.
Kupić na allegro lanolinę firmy Microfarm (najłatwiej znaleźć po producencie), wosk pszczeli, olej wystarczy z Lidla - i robić kremy. Na początek odwar lukrecjowy z Azulacenem lub Azulanem.
Narwać jaskółczego ziela, zmielić i zrobic prosty wyciąg 1:1, zakonserwować gliceryną, trzymać w lodówce. Diablo skuteczny.
Itd.
Kąpiele, kremy - a jak będą wyniki i starczy zapału - to można się porwać na picie czegoś, np. nalewki rdestowcowej. Działanie ma bardzo konkretne :)

To własnie robić.

Przy okazji: nie bać się lekarza, ale wybrać sobie takiego rozumnego, który nie nakrzyczy za stosowanie ziół - takiego najłatwiej znaleźć wśród starszych ludzi. Najgorsze są niektóre baby-dermatolożki, potrafią wywracać oczami nawet wówczas, gdy pacjent sięga po Avilin i lanolinę (czyli oficjalne leki i surowce farmaceutyczne!) - a za zioła dosłownie nawrzeszczą, wg nich nie mają w ogóle żadnego działania, tylko uczulają. Cóż - w świetle naukowo dowiedzionych tych-i-owych, wychodzą na tęgie idiotki... :)
 

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale