29 obserwujących
451 notek
348k odsłon
  199   0

Idąc, podtopionym...

Dałem się "sprowokować" do napisania absurdalnej parodii "poematu" na zadany temat - oto i efekt:


Idąc, podtopionym wspiąwszy się wąwozem
Nogi swe własne znalazłem grzęznące w ugorze;
Tamże, gdzie się gawrony pasły truchłem jakim podłym
Stanąłem nagle jak wryty i światłem przebodły.

Ależ! Nie tędy wszak wionie wiatr wolności słodki
Ni insze jakie przebrzydłe, mdlące doniosłości;
Nie tego mnie pradziad uczył, nie tędy chadzali
Odwieczni kolędnicy bez czapek z uszami.

:)

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale