Wałbrzych, gdzie mimo fiaska jednej próby sfałszowania wyborów, z żelazną konsekwencją i takąż głupotą podejmuje się kolejną, równie udaną.
Warszawski bagażnik, z którego przypadkiem(?) wysypuje się papierowe wnętrze bezapelacyjnych sukcesów Bufetowej.
Maile arabskiego ekstremisty, nie dowierzającego w rewolucyjną czujność i partyjne oddanie prokuratorów.
Koszmar podejrzliwości i niewiary rozpełza się po zielonej krainie miłości.
Skąd to wszystko, ach skąd, spyta leming we łzach i trwodze?
Ano pewnie stąd, że w kraju, gdzie lud wielbi tych co należy i nienawidzi tych co trzeba, nikomu już nie można ufać.
Czyżbyśmy sie mieli doczekać powtórki z historii?
Po powstaniu 17 czerwca
Polecił sekretarz związku literatów
Rozdawać w alei Stalina ulotki
W których można było wyczytać
Że lud utracił zaufanie rządu
I może je odzyskać jedynie
Zdwojoną pracą. Czy nie byłoby prościej
Gdyby rząd rozwiązał lud
I wybrał sobie jakiś nowy?
Posługując się terminologią Redaktora Janke, wolno chyba zapytać - Czyżby rząd zamierzał rozwiązać lud peowski i wybrać sobie jakiś nowy?
Tylko jaki - pisowski?
Inne tematy w dziale Polityka