Porażka wizerunkowa PO i jej propagandowej jaczejki - PJN, jaką przyniósł wyrok TK, przesłoniła chyba obraz całości.
Rzeczywiście, PO i jej akolici zaliczyli największą prestiżową wpadkę od bardzo dawna i trudno tego nie odnotować. Zwłaszcza, że temperaturę wokół spotów i bilboardów w ostatnich dniach przed decyzją TK starała się podgrzać głupsza niż użyteczniejsza w tej akurat sprawie dla rządzących PKW.
Jednak warto zadać sobie pytanie, co się po decyzji TK w sposobie przeprowadzania wyborów i prowadzenia kampanii wyborczej w relacji do 2007 r. zmieniło?
Spoty, bilboardy, dwudniowe wybory - decyzje w tych sprawach oznaczają po prostu powrót do stanu znanego np. z wyborów w 2007 r. Coś w rodzaju słynnej kozy ze znanego, żydowskiego dowcipu. Natomiast JOW w wyborach do Senatu i głosowanie przez pełnomocnika to są nowości, których radziłbym nie lekceważyć.
Nigdy nie byłem zwolennikiem JOWów. Nie zachęcała mnie do tego praktyka polskich wyborów samorządowych, w których wybieranie swojego, znanego kombinatora i złodzieja było i jest powszechną praktyką. Nie wiem, dlaczego akurat tę, lokalną tradycję zdegenerowanej od narodzin, polskiej demokracji mamy przenosić do polskiego parlamentu. A wybory w stu okręgach to będzie tylko trochę więcej, niż wybory na szczeblu powiatu.
Czy po tych wyborach zaroi się w polskim Senacie od Piesiewiczów, Gawroników czy Stokłosów, albo wręcz przeciwnie - od ludzi o których szeroka opinia publiczna nie ma zielonego pojęcia (patrz Unia Prezydentów Miast), za to dużo wie nadzór finansowy, mafie i służby specjalne - przekonamy się niestety na wlasnej skórze.
O ile jednak w wypadku JOW do Senatu można się zastanawiać jedynie nad konstytucyjnością metody wprowadzenia tego rozwiązania, o tyle w wypadku głosowania przez pełnomocnika sprawa jest dużo poważniejsza. Konstytucja mówi bowiem bardzo wyraźnie - "Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne". Jak ową bezpośredniość udało się TK połączyć pełnomocnictwem i z konstytucją, pozostanie jedną z wielu tajemnic tej tak mało tajemniczej instytucji.
To rozwiązanie otwiera pole do gigantycznych, teraz już całkowicie legalnych fałszerstw wyborczych. Ponieważ udzielający pełnomocnictwa nie ma żadnej możliwości sprawdzenia jak będzie głosował ten, któremu owego pelnomocnictwa udzielił, wyłudzanie, wymuszanie, kupowanie takich pełnomocnictw może stać się plagą.
A w JOWach, gdzie o zwycięstwie będą przesądzały np. setki głosów...
Moim zdaniem PIS powinien się zastanowić nad wszelkim, możliwym jeszcze zaskarżeniem tego rozwiązania dotyczącego pełnomocnictw do instytucji międzynarodowych.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)