Wyobraźmy sobie, że w latach 70-tych minionego stulecia Adam Michnik nazywa ówczesnych władców PRL "duchowymi spadkobiercami KPP" (do czego sami się przyznawali), a sąd nakazuje mu publiczne ich przeproszenie.
I Adam Michnik przeprasza.
Trudno to sobie wyobrazić, prawda?
Inne tematy w dziale Polityka