"- Szkoda, że dziennikarzy nie było na zamkniętym spotkaniu członków komisji Millera z rodzinami - mówi Małgorzata Wassermann w rozmowie z tygodnikiem "Wprost", pytana o ocenę ostatecznej konkluzji raportu, że przyczyną tragedii była polska "bylejakość". Prezentacja dla mediów - jak twierdzi - znacznie różniła się od tej dla rodzin.
- W rozmowie z nami podkreślana była wina rosyjska. Od przygotowania lotniska po pracę kontrolerów, którzy podawali nieprawidłowe dane. Przecież Rosjanie odesłali swoje samoloty, więc dla naszego też powinni byli zamknąć lotnisko. Jeden z członków komisji w pewnym momencie powiedział, że to nie była wina naszego pilota, że po to miał wieżę, żeby korygowała jego lot (...)"
Mamy więc na razie trzy znane, oficjalne, rządowe wersje katastrofy pod Smoleńskiem.
Jedna wersja - dla polskojęzycznej telewizji (winni piloci i polskie wojsko).
Druga wersja - dla zagranicy "Made by Sikorski" (winni piloci i ofiary).
Trzecia - dla rodzin ofiar katastrofy pod Smoleńskiem (w największej konfidencji - winni Rosjanie).
Chyba sondaże powiedziały, że półprzytomne chamstwo Tuska wobec nich było błędem. Zresztą, zapewne czekają nas ekshumacje, a może i procesy wytaczane przez rodziny ofiar przed międzynarodowymi trybunałami. Jadwiga Gosiewska spotka się w sprawie katastrofy z Papieżem.
Nie chcę wyciągać pochopnych wniosków. Ot, martwe owady do jednego słoja wrzucam.
Coraz ich więcej.
W czworakach od wieków narzekało się na pana, nie mówiąc już o pańszczyźnianych chudobach.
Ale żeby karbowy zachodził na czworaki i na swojego chlebodawcę się użalał?
Tak bywało zazwyczaj niedługo przed pożarem pałacu, poprzedzonym spaleniem domostwa karbowego wraz z jego zawartością.
Inne tematy w dziale Polityka