32 obserwujących
1405 notek
1311k odsłon
  525   0

Barbarzyńca w żłobku dla pedofilów

Choć wszechświatowy jazgot, chyba autentycznie wystraszonego wyborem Donalda lewactwa musi radować duszę, przypominając słynny wybór Ronalda, to zalecenia dla nas pozostają takie same. Powściągliwość i praca. I oby zmiana, jaka się niewątpliwie dokonała w USA, nie ograniczyła się do mało znaczących rytuałów w sferze obyczajowo-kulturowej, ale była początkiem, choćby tylko próbą odbudowy cywilizacji dumy z tradycyjnych wartości, a nie wyłącznie swawoli i korupcji. Bo właśnie za tym głosowali wyborcy Trumpa.

Sprawy gospodarcze Ameryki nie są, wbrew pozorom, jej sprawami wewnętrznymi, w sytuacji gdy tam właśnie bije (po naszych kieszeniach) serce światowej banksterki. Szanse na to, aby Trump poszedł na wojnę z nimi są nikłe, ale bez tego żadnych, istotnych zmian w amerykańskiej, oraz globalnej gospodarce nie będzie. Na razie w sprawach gospodarczych Donald najmocniej podkreślał konieczność pójścia na wojnę handlową z Chinami. Wojnę, której Ameryka chyba już nie jest w stanie wygrać.

Jeśli chodzi o politykę międzynarodową, to pole manewru USA jest, wbrew pozorom, bardzo niewielkie. Powrót do izolacjonizmu? Nie te czasy i mógłby przynieść tragiczne dla Ameryki koszty. A Donald Trump. mimo iż jest kompletnie niedoświadczonym i folgującym sobie do woli w niektórych wypowiedziach politykiem, to nie jest amerykańskim Attylą i nie będzie rządził sam. Nawet tak niektórych strasząca "sprzedaż" Europy Wschodniej Rosji w zamian za jej jakieś mityczne wsparcie, byłaby tak debilnym z punktu widzenia USA interesem, że gdyby on miał w takich geszeftach upodobanie, nie zarobił by w życiu nawet tysiąca dolarów.

Co będzie, dopiero się okaże. Dla nas najważniejsze aby potraktować zmianę za Oceanem, jak Brexit. Czyli kolejny zestaw zagrożeń, ale i szans, które muszą być impulsem do wytężonej pracy, jaką trzeba rozpocząć natychmiast. Proponuję na początek - do ciężkiej cholery - wreszcie wysłać na placówkę do USA kogoś, kto będzie tam reprezentował i dbał o interes Polski.

Broń Boże, aby był to jakiś "wytrawny dyplomata". Wystarczy, aby był inteligentny, lojalny, łatwo nawiązujący kontakty z ludźmi i nie mający żadnych, podkreślam, żadnych sympatii czy koneksji wobec lewackich elit zza Oceanu. Ale jednak dostatecznie cyniczny, aby nie mieć do kontaktów w z nimi także żadnych uprzedzeń.

Bo moim zdaniem największe zagrożenie, jakie nas może czekać w rewaloryzacji stosunków z USA pod nowym przywództwem, to zamknięcie ich w mitycznym kręgu sławnych 65 miliardów. A Donald Trump, jak to miliarder, argument miliardów lubi i rozumie.

Dlatego właśnie podstawowym zadaniem nowego ambasadora winno być jak najszybsze dotarcie do nowych, amerykańskich elit, gdyż prezydentura Trumpa będzie oznaczała ich wymianę oraz redystrybucję rangi ich wartości. To jest właśnie ten moment, kiedy można zbudować sobie przyczółki na długie lata. Ucząc i przekonując do siebie tych, którzy jeszcze o nas niewiele wiedzą, i nie są do końca pewni, co powinni i chcą w naszych sprawach zrobić. Albo wszystko zaprzepaścić.

Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale