W jidysz istnieje pojęcie hucpy, czyli bezczelności nieograniczonej żadną przyzwoitością. I właśnie hucpę uprawia profesor Iwanek, procesując się z Migalskim o ujawnienie prawdy. Był zresztą taki dowcip, jak to w czasach głębokiego komunizmu aresztowano pewnego człowieka za publiczne stwierdzenie, że pierwszy sekretarz to kretyn. Nie wiedziano jednak, czy skazać go za obrazę osoby publicznej, czy ujawnienie tajemnicy państwowej.
Sam Migalski, pozujący najwyraźniej na pisowski odpowiednik Janusza Palikota, od czasu do czasu palnie jakąś przeokrutną głupotę, chcąc gwiazdorzyć. Tym razem żadnej hucpy z jego strony nie dostrzegam: ot, powiedział, że Iwanek jako były TW nie ma "moralnych podstaw kierowania instytutem". Nikogo nie nazwał ubekiem, nie wołał żeby zlinczować, ot - stwierdził fakt. Niektórzy jednak wolą nie dostrzegać belki we własnym oku, jednocześnie waląc nią w łeb każdego, kto ją zauważy.
32
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze