8 obserwujących
1073 notki
250k odsłon
  151   0

Staroń, kobieta z krwią na rękach.

Po 15 latach człowiek niszczony przez Staroń uzyskał prawomocny wyrok oczyszczający go od haniebnych pomówień Staroń. Kobieta która dla prywatnych interesów uruchomiła totalną maszynę do zniszczenia człowieka, który śmiał zakwestionować jej bezprawne działania budowlane i nie tylko. Jej prywata chciała mieć akceptację i zrobiła wszystko łącznie z doprowadzeniem do samobójczej śmierci jednego jej pseudo wrogów. Tak kobieta ma nie tylko krew na rękach ale na sumieniu dramat kilku rodzin. 

Gdy się czyta opis 15 letniej walki człowieka ze Staroń o dobre imię, aż ciarki przechodzą po plecach. Jest wręcz niemożliwe, że dla prywatnych interesów można tak człowieka zniszczyć, żeby zaspokoić a raczej naładować sobie kieszenie pieniędzmi. Mało tego, w ten kanał wpuściła samego Tuska, który ją za te barbarzyństwo jeszcze pochwalił. Może panie Tusk, warto dzisiaj tego człowieka tak po ludzku przeprosić? I rodzinę mężczyzny, który popełnił samobójstwo. Na przeprosiny ze strony Staroń nie ma co liczyć, bo to typ człowieka, który przyzna się do błędów. Brnie jak widać dalej nie widząc nic złego, że połamała komuś życie.

Staroń za wszelką cenę chciała być kimś znaczącym w polityce. Najpierw czarowała Tuska teraz urobiła samego Kaczyńskiego, żeby tylko zaspokoić swoje polityczne żądze. Wszystko co robiła i robi medialnie w programach opisujących patologie, były wyłącznie trampoliną do kariery, czy jak kiedyś za Tuska na jakimś stanowisku ministra czy też tak samo dzisiaj u Kaczyńskiego. Jednak ten ostatni wiedział być może, że za chwilę sąd wykażę, że zniszczyła człowieka a drugiego doprowadziła do samobójstwa tylko dlatego, że nielegalnie wybudowała sobie biznes, chciała budować następny bez pozwolenia, ba, nawet wymuszała zlecenia dla dla swojej rodziny. Gdy jednak nic nie ugrała, uruchomiła totalną maszynę niszczącą. Kaczyński musiał o tym wiedzieć i dlatego starania Staroń, by być kimś ważnym, znaczącym upadły. Nawet gdy została wyznaczona jako kandydatka na RPO, z góry wszyscy widzieli, że i tak zostanie zatopiona i rzecznikiem nie zostanie, bo tak zadecydował sam Kaczyński. Ona jednak o tym nie wiedziała, licząc w swojej chorej wybrazni, że może być inaczej. Jak wiewiórki głosiły, do końca była przekonana, że rzecznikiem zostanie. Chodziła po senatorach, posłach urabiając ich dla uzyskania poparcia, nawet obiecując jakieś wymierne korzyści. Stało się tak, że w hańbie została tylko zwykłym senatorem, pozbawiona w dodatku twarzy.

Dlaczego taka kobieta chciała zostać rzecznikiem wszystkich Polaków, skoro wiedziała, że to co zrobiła za chwilę wyleję się szambem? Czyżby liczyła na jakieś rozgrzeszenie, bezkarność? A może mają takie stanowisko chciała w perspektywie dalej działać i pomagać rodzinnemu biznesowi. Tutaj jest ogromna pretensja do dziennikarzy, że nie wywlekli jej tego syfu co zrobiła w Olsztynie. Tak nie musiała się tłumaczyć i z uśmiechem drwiny bredzić o swoich zasługach. Jednak ma krew na rękach i żadna ta czy inna władza jej nie pomoże się wybielić. Totalny upadek moralny będzie się długo ciągnął za nią i nawet Kurski jej w tym nie pomoże, bo jako gwiazda pewnego programu istnieje dla zaistnienia. 

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale