8 obserwujących
1067 notek
242k odsłony
  72   0

Kaczyński ma na "sumieniu życie ludzkie".

Kaczyński jako minister od bezpieczeństwa i to w randze wiceministra jak widać głęboko gdzieś ma nie tylko bezpieczeństwo, ale też ludzkie życie. Zajmuje się sam sobą, toczy wojny hybrydowe i nie tylko z całym światem omijając to co jest teraz najważniejsze, czyli bezpieczeństwo ludzi na granicy białoruskiej. Nie wystarczy wprowadzić stan wyjątkowy, zmobilizować setki wojska, policji czy też innej formacji, bezpieczeństwo to także a może przede wszystkim, zadbanie o ludzi, którzy może a niekoniecznie z własnej winny zostali zmuszeni być tam gdzie się znajdują. Kaczyński w swojej totalnej obojętności zlekceważył problem, który przerodził się w dramat ludzki. Jakaś reakcja z jego strony? Totalna ignorancja, bezczelne milczenie, perfidna obojętność.

Kaczyński wprowadzając stan wyjątkowy, myślał, że rozwiąże problem. W jego głowie zaistniał plan, że jak nikt nie będzie patrzył co się dzieje na granicy, problem samoistnie się rozwiąże. Myślał, że żadne informację się nie wydostaną do opinii publicznej. Przeliczył się w swojej naiwności. Wylew tego co się dzieje pokazuję, że nie panuję całkowicie nad sytuacją. Oczywiście, informację przekazuję reżim Łukaszenki i to w sposób jaki jest mu wygodnie, czasami jest to kłamstwo, wyolbrzymienie sytuacji. Totalna białoruska propaganda zaciera ręce, bo wie, że wszystko co się tragicznego dzieję na granicy uderza bezpośrednio w Kaczyńskiego i jego funkcjonariuszy. Doprowadził do tego właśnie stan wyjątkowy. Gdyby nie ten stan, weryfikacja przez opinię publiczną tego co się tam dzieje byłaby bardziej rzeczywista. A tak mamy tylko tępą rządową propagandę Polską i Białoruską. Tylko wygranym w tym całym konflikcie jest Łukaszenka. 

Prezes Kaczyński został po raz któryś rozegrany przez dyktatora z Białorusi. To on przekazuje wiadomości z pierwszej linii wojny z migrantami. Ogłasza światu jaka jest sytuacja i co najbardziej tragicznie, pokazuję, że przez zaniechania i brak reakcji ze strony Polski umierają ludzie. Może nie do końca z winy władzy Kaczyńskiego, bo jak wiadomo Łukaszenka jako despotyczny osobnik łże, byleby osiągnąć propagandowy sukces. Na własne życzenia Polska została z problemem śmierci ludzkiej. Nawet zapewnienia Morawieckiego, że to wszystko wina dyktatora białoruskiego już nie działają na Polaków. Bo jak można wierzyć w słowa największego kłamcy i oszustwa, który łże każdego dnia dla zysku politycznego. Cokolwiek teraz mówi i dalej będzie wygłaszał jakieś stanowiska, jego wara w uczciwość jest zerowa. Po tylu kłamstwach nikt nie będzie brał pod uwagę jego zapewnień, że wszystko jest udziałem Łukaszenki.

Premier od bezpieczeństwa jest odpowiedzialny w jakiś sposób za śmierć ludzi na granicy. Mógł postępować całkowicie inaczej, mógł zrobić wiele innych rzeczy, podjąć decyzję bardziej ludzkie, bardziej adekwatne do rzeczywistości. Teraz musi się zmierzyć z wielką tragedią, która trzeba to zaznaczyć może nie wynikać wcale z jego zaniechania. Dał się ograć i cały dramat ludzi jest na jego sumieniu. Propaganda reżimowa Białorusi będzie teraz zyskiwać w opinii publicznej. Ciężko będzie odwrócić narrację, że Polska nie ma nic wspólnego z tym dramatem. Mógł Kaczyński postąpić bardziej racjonalnie, pozwolić na dostęp wolnych mediów, przedstawicieli organizacji humanitarnych na podgląd tego co się dzieję na granicy. Wtedy cała sytuacja byłaby całkowicie inna, można by kontrować Łukaszenkę, pokazywać światu jego perfidne zachowania, barbarzyństwo i odkłamywać propagandę tego co tam się naprawdę dzieję. Dzisiaj sytuacja jest taka, że przez totalne zlekceważenie problemu przez Kaczyńskiego a on jako minister odpowiedzialny za bezpieczeństwo, sytuacja Polski w oczach świata jest bardzo, delikatnie mówiąc niewygodna. Wiadomo, że po części świat będzie patrzył na pewne sprawy z perspektywy kłamstwa i oszustwa Łukaszenki, ale fakt jest faktem, że gdyby nie niezrozumiała decyzja o stanie wyjątkowym, teraz Kaczyński mógłby być bardziej wiarygodny. 

Jeśli po części sprawdzą się pewne informację, że śmierć ludzi na granicy wynika z błędu, zaniechania, braku jakiejkolwiek pomocy ze strony Polski, będzie to wizerunkowa katastrofa. Już Unia przygląda się temu wszystkiemu co się dzieje od kilku dni. Weryfikuje w różnych zródłach informacje, by za chwilę ogłosić co się tak naprawdę stało. Być może jest to tylko wielkie barbarzyństwo despoty z Białorusi a może być i tak, że to wina leży po polskiej stronie. Póki co należy wierzyć, że to tylko i wyłącznie haniebne czyny Łukaszenki. Ale też trzeba mieć na uwadze, że całkowite lekceważenie problemu to wina też Kaczyńskiego. On tylko on będzie ponosił konsekwencje ewentualne tego co się dzieję na granicy. Jako osoba konstytucyjnie odpowiedzialna za bezpieczeństwo musi być bardziej zaangażowana w działania, pomoc, wyprzedzanie ruchów przeciwnika i co najważniejsze, przewidzieć konsekwencje reżimu Łukaszenki. Milczenie Kaczyńskiego to oznaka jego słabości ale też pogardy dla ludzi w tragedii. 

Wiara tylko w perfidie Łukaszenki na dzień dzisiejszy pomniejsza się o fakt, że już Kaczyński zagrał kiedyś w sposób perfidny uchodzcami. Odczłowieczył totalnie tylko po to, żeby wygrać wybory. W sposób nie ludzki uczynił ich złem, pogardą poniżył ich człowieczeństwo. Dlatego dzisiejsza obojętność jest dalszym ciągiem tego jego barbarzyństwa wobec tych co po części z nie swojej winy muszą cierpieć. A wystarczyło jedno ludzkie słowo, gest, który by pozwolił Kaczyńskiemu stać się normalnym, wrażliwym człowiekiem. Niestety postawił na odczłowieczanie, na dalszy ciąg politycznego upokorzenia, byleby tylko znowu zagrać pod swoich wyborców. 

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale