8 obserwujących
1071 notek
249k odsłon
  96   0

Chleb powszedni Morawieckiego.

Jak widać, słowa kiedyś wypowiedziane przez komunistów, że władza się wyżywi, dzisiaj stają się aktualne. Takiej perfidii i zakłamania nie było nawet za ciemnych czasów Gomułki, Gierka, Jaruzelskiego. Dzisiaj Kaczyński i jego funkcjonariusze pokazują, że życie codzienne, koszty życia zwykłego Polaka to abstrakcja i rzecz ogólnie biorąc mało istotna. Grunt to, żeby się kasa zgadzała a hołota niech się martwi sama, czy chleb jest po 3 czy po 10 złotych. Co takiego Morawieckiego może obchodzić, chleb? No coś takiego istnieje, on nie kupuję, ma od tego ludzi, on się nie zajmuję takimi codziennymi, ludzkimi rzeczami. 

Morawiecki odleciał w rzeczywistości już dość dawno. On żyję sprawami na tyle ważnymi, że codzienność to dla niego coś obojętne, jakby nierealne do ogarnięcia. Drożyzna? Fikcja, nic takiego nie ma miejsca, zarobi rosną, więc i ceny muszą wrosnąć. Ogólnie rzecz biorąc takie przyziemne rzeczy władza ma gdzieś, bo to tylko nic nieznaczący element, oni są przecież stworzeni do wielkich rzeczy. Zajęci są sobą, własnymi problemami, jak można więcej zarobić, kombinować i oszukiwać, tworzyć układy nepotyzmu. Polska to dla władzy prywatny folwark, gdzie są panami jak to ogłosił kiedyś Kaczyński i nic nie znacząca hołota, która ma być posłuszna, pokorna. Nie interesować się sprawami nepotyzmu, oszustw, wyprowadzania majątku ze spółek skarbu państwa, układów, łapówkarstwa. To temat tabu i wara zaglądać w kieszenie funkcjonariuszom władzy. 

Morawiecki i tutaj należy się cieszyć, jest totalnym obciążeniem dla Kaczyńskiego. To nie jest już kwestia samego przekazu instrukcji co i jak ma mówić. Morawiecki odleciał całkowicie w rzeczywistości. Brednia za brednią, tępa propaganda sukcesu, odrealnienie rzeczywistości, zakłamywanie sytuacji i spraw, które są istotne w życiu codziennym. On walczy już o przetrwanie, bo wie, że gdy Kaczyński postąpi z nim jak Szydło, będzie to jego koniec i marzenia o prezydenturze może schować sobie głęboko do kieszeni o ile znajdzie miejsce, bo jest na tyle bogaty, że już tam miejsca na nic nie ma. Dodatkowo musi zrobić wszystko, żeby swojego pana udobruchać po kompromitującym kłamstwie jakiego się dopuścił w sprawie pieniędzy za sprawiedliwość. Wciskał tą żenującą pseudo prawdę, że nic takiego nie uzgodnił z Unią, wręcz, że to kłamstwo opozycji, która pluję w Unii na Polską władze i chce zaszkodzić Polakom. Dzisiaj, gdy cała prawda okazała się kłamstwem, udaję po prostu głupiego i brnie dalej w swoim przekazie, że wszystko ma pod kontrolą a brak miliardów to tylko techniczne uzgodnienia i za chwile pieniądze popłyną strumieniem. 

Kłamstwa to dla Morawieckiego chleb powszedni. Nawet w tragedii ostatniej, gdy ludzie umierają na granicy w perfidny sposób łże, że on pomaga, ratuję ich życie. Troszczy się, żeby żadna krzywda im się nie stała. Jego perfidia w kłamstwie przechodzi właśnie w przestrzeń totalnej demolki logicznego zrozumienia, jak można bredzić takie rzeczy. Przecież ten facet bez mrugnięcia oka zaklina rzeczywistość, myśląc, że ma samych idiotów przed sobą. Czy jest jakaś dziedzina, sprawa w której on by nie zakłamał, odrealnił rzeczywistość? Nie ma, doszło jeszcze wykorzystywanie śmierci ludzi dla korzyści politycznych. Walczy jak może, żeby tylko nie wypaść z orbity zainteresowania Kaczyńskiego. Czy istnieje jakaś granica, której nie przekroczy Morawiecki w swoich kłamstwach? Nie ma takich granic. Kłamał i dalej będzie łgał. Już na tyle zabrnął w owych kłamstwach tak daleko, że pogubił się całkowicie. Żyję w swojej bańce rzeczywistości i to go dowartościowuję, łechce próżne ego i pozwala mu poczuć się kimś ważnym i istotnym. Każde świństwo, kłamstwo, perfidie uważa za coś normalnego i gdyby zechciał tylko przestać, to przestałby istnieć. 

Ma się takie wrażenie, że on nie wie co się dookoła dzieje. Transportowany do swojego miejsca pracy, za szyb limuzyny nie widać przecież biedy, drożyzny, śmierci na granicy, dramatu służby zdrowia. Nawet gdy już z musu wyjdzie na zewnątrz udaję albo wydaje mu się, że ludzie wszyscy są zachwyceni jego obecnością. Udaję głuchego na pytania, bo ego mu nie pozwala na jakąkolwiek odpowiedz, gdyż ma poczucie inności intelektualnej. Zadufany i pozbawiony wszelkiej empatii, chcę być traktowany poważnie a jest żałosnym, małym człowieczkiem. Zakompleksionym trybikiem u Kaczyńskiego. 

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale