Tu chwilę wcześniej pojawił się artykuł:
https://www.salon24.pl/u/eternity/1495361,haniebny-proceder-szmalcownicy-w-okupowanej-warszawie
To prowokacja.
Znany Wam wszystkim bloger intelektualny co jakiś czas zamieszcza bulwersujące teksty, w których przekaz sam nie wierzy.
No bo kto normalny, wykształcony nawet średnio, znaczy licealnie, kupiłby ten jazgot?
Ludzie reagują emocjonalnie. Szukają źródeł, pokazują dowody, a ten brnie w zaparte.
Dlaczego to robi?
Czasami, co szczególnie mnie śmieszy, odwołuje się do jakichś światowych sław, tylko sław czego?
Do niejakich Grabowskich, czy tam Engelkingów, nazywając ich historykami.
Ludzie dają się jednak wkręcić w pułapkę. Ci wymienieni nie są historykami. Kim są? Nie wiem .Można zgooglować.
Zatem czemu to służy?
Co 3-5 tygodni ten bloger zamieszcza całkowicie bezwartościowy, kłamliwy tekst na temat wiadomych relacji.
Kiedyś myślałem, że to pewna dysfunkcja seksualna. Że działa na zasadzie tresera w cyrku. Przechadza się wzdłuż klatek i wali w nie prętem. A my, polaczki, wściekłe zwierzęta reagujemy agresywnymi wpisami. I to mu dostarcza satysfakcji, może nawet seksualnej.
Ale to był błędny trop.
On te prowokacyjne teksty zamieszcza, by WYŁAPAĆ co bardziej krewkich dyskutantów.
Dlaczego? Nie wiem.
Gdzie je przekazuje? Nie wiem.
Ale zastanówcie się, po co pisać jawne brednie, nie do obrony?
Wyłapać, wyłapać, a potem no co?


Komentarze
Pokaż komentarze (75)