Poniższy tekst wart jest uwagi głównie ze względu na to, jak lewicujący portal przedstawia właściwe „zarządzanie” państwem, kontynentem, światem i w zasadzie całą naszą rzeczywistością w kwestii dostępu do rozmaitych dóbr. Otóż jest to przeskok z „hedonistycznego” indywidualizmu do „altruistycznej” wersji kolektywizmu, wedle której każdy obywatel ma prawo do podobnego poziomu życia, niezależnie od tego, kim jest i w jaki sposób zarabia na życie. Słowo-klucz: PODOBNEGO. Nie przyzwoitego, nie wedle określonych standardów, tylko nie gorszego niż reszta populacji. Taka jest moja diagnoza tego artykułu. Zapraszam do lektury:
Nasuwają mi się następujące pytania:
1) Co będzie motywować ludzi do większego wysiłku, do wytężonej pracy, do wybierania trudniejszych, bardziej stresujących zawodów, jeśli zniknie pokusa zarobienia sporej kasy? Wyłącznie pasja, powołanie, misja?
2) Czy ludzie, którzy nie uważają pomysłu lewicy (żeby postawić tamę nadmiernemu bogaceniu się) za słuszny, są większymi egoistami niż ci, którzy by ten pomysł poparli?
3) Jak konkretnie by wyglądało owo ograniczenie zamożności, także w kwestii dziedziczenia? Czy chodzi wyłącznie o wyższe podatki, czy może jest jakiś pułap zarobków czy wręcz akumulacji majątku, także w formie posiadanych zasobów (np. nieruchomości)?
A tak poza tym, to – który to już raz piszę? :) – może być nasza przyszłość. A przynajmniej wszystko na to wskazuje. Nie piszę tego ani w ramach przestrogi, ani w ramach zachwalania pomysłów lewicy. Pewne rzeczy wydają mi się przykre, lecz oczywiste.


Komentarze
Pokaż komentarze (138)