Piszę żadko, z odruchu serca. Wczoraj odszedł "mój" prezydent Lech Aleksander Kaczyński, wraz z nim najlepsi: Janusz Kurtyka, Maciej Płażyński... i wielu innych. W obliczu tej tragedii jest jedna Polska. Dla mnie świat nie będzie wyglądał tak samo już nigdy. Nawet jeśli zapomnę daty, to pustka i świadomość, że oni nie dokończyli misji będzie się tliła. Wczoraj straciłem za dużo punktów odniesienia, ludzi, których szanowałem. Nawet jeśli istnieją światy o, których nie mamy pojęcia, to oni potrzebni byli tu. Potrzebni by reprezentować, dbać o pamięć i pielęgnować matczyną ziemię. Mam nadzieję, że testament o wielkim ładunku wrażliwości i mądrości będzie kontynuowany, że tydzień żałoby to początek nowej pracy. Z wielkim bólem oddaje hołd poległym ku chwale Ojczyzny, poległym tuż przy mogile najlepszych z IIRP. Cześć Wam Synowie i Córy ukochanej polskiej ziemi.
Leszek Karpiński


Komentarze
Pokaż komentarze