Te wybory, musi wygrać Kaczyński. Chociaż osobiście nie przepadam za nim jako politykiem, to tylko on zapewni ostatnią ostoję normalności. Co rozumiem przez to słowo? Normalność to silna i pewna pozycja Polski na świecie. Nie taka, którą realizuje PO. Nie ukłony i poklepywania po plecach ze strony Niemiec czy Rosji. Bo, kiedy przychodzi do obrony swoich interesów, ci wszyscy"przyjaciele" zamieniają się w harpie. Normalność to pamiętanie o historii, która uczy a, nie szkodzi tak jak chcieliby to widzieć "intelektualiści" z GW. W 1939 roku zostały pogwałcone wszystkie pakty, łącznie z sojuszami z Francją i Anglią. Wtedy zostaliśmy sami, choć byliśmy święcie przekonani o przyjaźni i lojalności. W polityce międzynarodowej nie ma takich wartości. To romantyczne i idiotyczne podejście, którym kieruje się Tusk, aby zdobyć poparcie marketingowymi niby sukcesami jak z mięsem, po tragedii w Smoleńsku, już nie zadziałają. Kwestią czasu jest rozliczenie PO z ich dokonań. Wtedy okaże się, że na tak ważnym polu nic nie zostało osiągnięte poza nic nie znaczącym mianowaniem Buzka. Dlatego ostatnią szarżę o normalność w Polsce musi wygrać Kaczyński, jako hamulec na perfidię i rozpasanie nieudolnych ludzi PO. I nie zgadzam się z prof. Dudkiem, że to najmniej ważne wybory. Wręcz przeciwnie najważniejsze w 20 letniej niepodległej historii. Walka toczy się o normalność w tym kraju, a co więcej o przebudzenie ludu, który dopomina się już o prawdę.
36
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (4)