Nazywanie i bycie nazywanym autorytetem to wyróżnienie. Jednak jak niemal wszystko na tym świecie zależy od czasu, miejsca i kontekstu w jakim używa się tego terminu. Obecnie w Polsce, aby być autorytetem trzeba spełnić dwa warunki. Trzeba zostać nim okrzykniętym lub samemu się okrzyknąć. Drugi to mieć wpływowych kolesi po flaszce i ogórku w ogólnopolskich mediach, lub znać kogoś kto ich zna, żeby ten tytuł dobrze wypromowali. Wynika z tego, że w Polsce po 89' roku bycie autorytetem nie jest niczym wyjątkowym ani niczym zaszczytnym. W naszych realiach, gdzie mass media kreują "mężów stanu" na potrzeby określonego targetu, bycie autorytetem od Michnika czy Żakowskiego staje się wręcz ujmą a na pewno jest podejrzane. Produkowanie tych naszych autorytetów w cudzysłowiu, szczególnie silnie widać podczas kampani prezydenckiej. Oto po stronie Bronka K. ustawił się cały rząd samozwańców. Jaruzelski mąż stanu, obrońca naszej suwerenności i niepodległości podczas stanu wojennego, Andrzej Wajda ojciec sumień wszystkich, którzy rozumieją, że Rosji trzeba paść do stóp, Władysław Bartoszewski - podwójny(!) samozwaniec niedość, że nie profesor to jeszcze wykorzystywany brutalnie przez PR PO. Na jak długo starczają owe autorytety? Na kilka dni, dopóki nie palną czegoś głupiego, a ich wysublimowany intelekt z górnych półek rozmyje się na cięższych zagadnieniach. Tak więc mam do was ludzie jedną prośbę, zanim wrzucicie ten głos do urny, zadumajcie się na chwilę w przerwie na kawę czy papierosa i zastanówcie się, czy poza tym co przeczytaliście w porannej gazecie, co usłyszeliście w wydaniu wiadomośći wiecie cokolwiek o pretendentach na urząd prezydenta. I jeśli stwierdzicie, że nie, to jedźcie na działkę wypocznijcie, odstawcie na chwilę wasze "autorytety" i nie głosujcie. Tak odciągam was od szczytnej idei aktywności obywatelskiej, z pełną śwaidomośćią co czynię. Bo na tych waszych autorytetach, zaświadczam wam, nie powinno się polegać.
288
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (12)