Oglądając kolejne przepychanki między prezydentem a premierem mam reakcję zwrotną. Jałowość tego sporu jest żenująca. Nie ważne kto ma rację, przecież to i tak nic nie zmienia a bezsensownej walki też nie zakończy. Pewnie większość Polaków mysli tak jak ja. Usiadłem więc kiedyś wieczorem i racząc się piwem wymarzyłem sobie moją Polskę.
W mojej Polsce nie ma Tuska i Kaczyńskiego oraz ich przydupasów. Spory prowadzone są w atmosferze kultury politycznej a nie w przerwie między Tańcem z Gwiazdami a Tańcem na lodzie. Nie ma bulterierów, dobermanów czy zwykłych burków politycznych. Są ludzie odpowiedzialni za słowa i konkretni bez niesiołowszczyzny i kaliszczyzny. Nie ma też Jaruzela, Kani i innych, bo umarli albo siedzą. Wałęsa nie jest tanią zabawką w rękach Wyborczej i Lisa, a Michnik przechodzi na emeryture razem z całą starą ekipą. Parlament nie jest miejscem zabaw a poważnych dyskusji i decyzji. Nie ma tam miejsca dla opalonych pajaców ze słomą w butach czy półinteligentów od Tymochowicza. I chyba najważniejsze, ktoś przypomina sobie wreszcie czym jest państwo i orientuje się że nie żyjemy w czasach monarchii patrymonialnej.
Jeśli chciałbym wymieniać wszystko czego musiałoby nie być ten tekst byłby na parę stron. Mój wpis dedykuję niepoprawnym marzycielom do których się czasem zaliczam zwłaszcza w kwestiach naszego kraju.


Komentarze
Pokaż komentarze