Moja notka dotyczy skandalicznego zachowania starosty raciborskiego Adama Hajduka wybranego z ramienia PO, który zakazał spotkania młodzieży z Anną Walentynowicz w domu kultury. Pamiętamy też interwencje Borusewicza, który sprzeciwiał sie spotkaniom Andrzeja Gwiazdy z licealistami. Każdy kto interesuje się historią najnowszą wie, że dawni działacze Solidarności podzielili się na dwa obozy. Pierwszy to zwolennicy Wałęsy a drugi przeciwnicy- tak w skrócie. Nie wyobrażałem sobie jednak, aby w wolnej Polsce, ktoś mógł zabraniać spotkań wolnych obywateli z innymi wolnymi obywatelami. Czyn starosty jest tym bardziej perfidny, gdyż dotyczy licealistów, którym przekazano pewną wiadomość, brzmiącą: Walentynowicz kłamie i nie warto jej słuchać. Nawet jeśli byłaby to prawda to nic nie usprawiedliwia takiego zakazu. Jeśli można przychodzić na spotkania z głupkiem Konowiczem, bo każdy ma do tego prawo to dlaczego odbiera się tą możliwość Walentynowicz? Odpowiedź jest prosta. Nie zgadza się ona z linią Wałęsy co za tym idzie z linią PO. Jak za czasów dobrej PRL urzędnicy w trosce o niewinne umysły nastolatków nie dopuścili do skażenia ich rewizjonistycznymi pogladami renegatów Solidarności.
Jednak nie martwie się tym wkładaniem knebla w usta obywateli. Jak historia nie raz pokazała Polacy są specjalistami w przegryzaniu. Żaden starosta czy strażnik jedynej prawdy nie zahamuje procesu odkrywania prawdy o Solidarności na nowo. Bez patosu i gloryfikacji, ale prawdziwie i uczciwie.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)