0 obserwujących
318 notek
539k odsłon
  1070   0

Donald Tusk na czele Rady Europejskiej – wybór zastępczy

Nikt o zdrowych zmysłach nie może uznać za czysty zbieg okoliczności tego, że oficjalne ogłoszenie nominacji Donalda Tuska nastąpiło dopiero po tym, jak Jarosław Kaczyński powiedział, że popiera ten wybór.

 

Nie zmienia to jednak faktu, że jest to wybór zastępczy, tak nam znany z czasów PRL-u, kiedy to szliśmy do sklepu po kotlety schabowe, w wracaliśmy z sześcioma parasolkami, bo w mięsnym były puste haki, ale na stoisku obok akurat rzucili chińskie parasolki w takiej ilości, że pan kierownik pozwolił sprzedawać po sześć sztuk na głowę.

Oczywistą oczywistością jest, że Przewodniczącym Rady Europejskiej powinien być Jarosław Kaczyński. I na pewno by został, gdyby Unia Europejska była prawdziwą Unią, a nie fasadą, skrywającą hegemonistyczne rządy Niemiec.

Jarosław Kaczyński pokazał ogromną klasę, ponad partyjnymi podziałami i osobistymi sympatiami: „Premierem był złym, nawet bardzo złym, ale życzę mu jak najlepiej jako przewodniczącemu Rady Europejskiej, gratuluję tego wyboru”. Jednocześnie prezes PiS natychmiast przypomniał, o co tu naprawdę chodzi. Co naprawdę jest ważnego w tej nominacji: „Jest tylko pytanie, czy będzie to sukces osobisty, czy to będzie sukces Polski”. Jeżeli – stwierdził Kaczyński – Tusk podejmie się spraw „do załatwienia dla Polski”, np. pakietu klimatycznego oraz kwestii związanych z wizerunkiem Polski na świecie, „to będzie dobre dla kraju”.

Tryb warunkowy, użyty przez prezesa PiS-u, jest oczywiście subtelną ironią, bo wiadomo, że Donald Tusk niczego takiego nie zrobi. I to bynajmniej nie dlatego, że kompetencje przewodniczącego Rady Europejskiej nie polegają na załatwianiu czegokolwiek dla jednego wybranego kraju. Kompetencje kompetencjami, ale – jak słusznie mówił Włodzimierz Lenin – najważniejsze są kadry. Jarosław Kaczyński – gdyby to on został przewodniczącym RE – już tam by znalazł sposób na to, by działać dla dobra Polski.

Donald Tusk niczego dobrego dla Polski nie zrobi, bo nie chce. Gdyby chciał, od siedmiu lat robiłby to jako premier Polski. A co robił? Ktoś potrafi wymienić choćby jedną dobrą rzecz, którą dla Polski zrobił premier Donald Tusk? Od sobotniego wieczora przeczytałem ze sto komentarzy najwybitniejszych polityków i komentatorów, od Adama Hofmana i Witolda Waszczykowskiego po Tomasza Sakiewicza i Samuela Pereirę i nie znalazłem ani jednej pozytywnej wzmianki.

No więc w naszej umęczonej ojczyźnie, pardon, umęczonym kondominium niemiecko-rosyjskim zostaliśmy z sześcioma tandetnymi parasolkami.

Z czego tu się cieszyć? Czego tu gratulować?

Wygląda więc na to, że tym razem polityczny instynkt zawiódł Jarosława Kaczyńskiego, który wyraźnie przesadził z tą wspaniałomyślnością. A tu trzeba wygarnąć po robociarsku, jak choćby Piotr Strzembosz: „Nie podzielam zachwytu i nie czuję dumy z faktu wyboru Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. Więcej – ten wybór wprawia mnie w zakłopotanie, mam bowiem wrażenie, że dokonano po prostu złego wyboru”.

Jerzy Skoczylas

Lubię to! Skomentuj26 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale