Nie tylko Kazachstan
Blog jest pokłosiem moich zainteresowań związanych z Kazachstanem i Azją Środkową oraz zagadnieniami migracyjnymi, ze szczególnym uwzględnieniem repatriacji.
4 obserwujących
67 notek
51k odsłon
  2474   2

Kazachstan - tu wygra Rosja

Na wstępie kieruję prośbę do wszystkich niedawno ujawnionych znawców Kazachstanu i tematyki środkowoazjatyckiej – powstrzymajcie się w szermowaniu ocen, stawianiu diagnoz i prognoz. Poczekajcie, poczytajcie, dowiedzcie się czegoś więcej. Przez ostatnie dni, kiedy w Kazachstanie trwają walki, przyglądałem się sytuacji i mogę powiedzieć z całą pewnością, że rozwój wypadków oraz ich tempo zaskakuje wszystkich i czasem wręcz wymyka się fachowym analizom…

Pozwoliłem sobie na krótkie i – siłą rzeczy, jako że powstanie trwa – z pewnością niekompletne podsumowanie, połączone z próbą budowy kilku wariantów rozwoju sytuacji.

Sporo już wiemy, a najważniejsze informacje są wg mnie takie, że:

- w Kazachstanie trwa powstanie, które mimo zróżnicowania etnicznego ludności, można nazwać narodowym. Powstanie jest oddolne, a przyczyny jego wybuchu są ekonomiczne i polityczne;

- prezydent Tokajew, z jednej strony obiecał reformy, a z drugiej wysłał przeciwko obywatelom uzbrojone służby mundurowe i wezwał wsparcie z zagranicy;

- prezydent Tokajew zabezpieczył byłego prezydenta Nazarbajewa odsuwając go ze stanowiska szefa Rady Bezpieczeństwa Kazachstanu, co nie oznacza, że Nazarbajew pozbawiony został wpływów w aparacie władzy i bezpośredniego oddziaływania na swojego protegowanego Tokajewa (jak podaje kirgiski serwis 24.kg - dwa należące najprawdopodobniej do rodziny Nazarbajewa samoloty wylądowały na lotnisku Manas pod Biszkekiem, a potem odleciały do Zjednoczonych Emiratów Arabskich);

- w Kazachstanie są już siły zbrojne Rosji i Białorusi, które de jure powinny zabezpieczać stan po zaprzestaniu wewnętrznych walk, jednak możliwe jest ich włączenie się w bezpośrednią walkę z powstańcami.

Co z tego wszystkiego wynika? Zwłaszcza z tego ostatniego punktu? Otóż, po pierwsze zadziwiające było tempo wezwania państw sojuszniczych OUBZ przez Tokajewa. Być może obawiał się, że kazachskie siły nie będą chciały pacyfikować współobywateli, no i że obce wojska zapewnią mu fizyczne bezpieczeństwo. Warto dodać, że pretekst do wezwania wsparcia – obca ingerencja - jest fałszywy.

Kolejny istotny efekt „bratniej” rosyjskiej pomocy, to taka mianowicie teza: jeśli Rosjanie weszli do Kazachstanu, to już z niego nie wyjdą. Wcale nie muszą się jakoś wikłać w wewnętrzny konflikt, na wzór Ukraiński. Wystarczy, że tam będą, a w nieodległej przyszłości zainstalują w Kazachstanie kilka swoich baz wojskowych. Dla zabezpieczenia interesów i bezpieczeństwa ludności rosyjskiej mieszkającej w Kazachstanie.

No dobrze, ale czy Tokajew się utrzyma, czy utrzyma się dyktatura, czy nastąpią demokratyczne zmiany itp. itd. Otóż z pewnością demokratyczne, głębsze zmiany nie nastąpią, poza pewnym liftingiem dyktatury. Co do Tokajewa, możliwe (choć nie przesądzone) są przyspieszone wybory prezydenckie, jednak z pewnością nie będą one wolne.

Na dziś wiemy, że Tokajew ma wygłosić przemówienie do narodu, no i to, że reżim nie podda się bez walki do końca. Moim zdaniem, to po stronie władzy leży wszelka przewaga w tym starciu.

A co z opozycją? No niby w Kazachstanie funkcjonuje opozycyjny, nielegalny Demokratyczny Wybór Kazachstanu, na którego czele stoi mieszkający we Francji Muchtar Abliazow, ale czy to zaczyn trwałej, silnej opozycji? Nie sądzę. Trwające powstanie jest oddolne, nie ma ustalonego, jednolitego, skonsolidowanego przywództwa. Niektórzy wprawdzie podejrzewają Abliazowa o zainspirowanie walk, ja jednak jestem daleki od takiej tezy. W jednym z wywiadów Abliazow stwierdził, że w Kazachstanie nie ma i nie będzie wojny domowej, bo do tego potrzebny jest podzielony naród. A ja zupełnie spokojnie wyobrażam sobie wojnę domową, w której po jednej stronie stoi naród, a po drugiej armia dyktatora. Wyobrażam sobie też wojnę domową w sytuacji, gdy skonsolidowany dotąd naród (ustalmy, że zróżnicowani etnicznie i plemiennie obywatele Kazachstanu to naród kazachstański), zaczyna się dzielić w obliczu zwycięstwa w walce ze wspólnym wrogiem lub nawet jeszcze w trakcie trwania tej walki. Oczywiście ten drugi wariant jest mniej prawdopodobny.

Uważam natomiast, że powstanie (nomen omen, styczniowe), po jego spacyfikowaniu przerodzi się w pełzającą, podskórną destabilizację, być może na wzór kirgiski. Natomiast na pewno stało się już pretekstem do przykręcenia przez władzę śruby obywatelom w przyszłości. Kazachstan bez dogłębnych reform nie będzie już krajem stawianym za wzór transformacji i postępu w regionie. Do niepokojów, demonstracji, wystąpień, a nawet zamieszek z ofiarami śmiertelnymi, dochodzi tam od lat, jednak ich skala nigdy nie była na tyle duża, by świat (zwłaszcza Rosja i Chiny, a nawet ten demokratyczny - Unia Europejska, Stany Zjednoczone) nie mógł na nie przymknąć oka. Teraz sytuacja zmieniła się diametralnie. Zyska na tym chyba tylko Rosja.

Lubię to! Skomentuj114 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka